Przejdź do komentarzyLALKI
Tekst 58 z 117 ze zbioru: Wierszyki
Autor
Gatunekpoezja
Formawiersz / poemat
Data dodania2017-06-04
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń1088

zuzia lalka mała

otworzyła oczy-oniemiała

spogląda w lustro

tak bystro

jakby w zachwycie

tafli bladej

imię jak dwie te same

litery na końcu

alfabetu

lsutrując a

wpada w wielki czar

po chwili wypatrując b

uśmiecha się do publiki

spotyka tłum nieznanych

znaków przestankowych

zuzia lalka nieduża

ale lalka

z oczyma utkwionymi

w puste okienko

bez ram


Kiedyś inspiracją były dla mnie lalki-Ramona,Zuzia,Martyna,Zosia....z czekoladek.Te lalki przypominają mi o pewnych brakach,są twarzami,przebranymi w wielobarwne ubranka,nic nie znaczące,ale jednak barwne.Taka fabryka czekoladek to smaki dzieciństwa,jednak wiersz piszę ku pamięci lalek:)

  Spis treści zbioru
Komentarze (26)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Tak, to magiczny świat dziecięcych marzeń... trudno mi zabrać głos, bo lalkami zacząłem się dopiero bawić, jak skończyłem 19 lat :)
avatar
Lalki,laleczki,lalunie mają swoje światy inspirujące, intrygujące, nie tylko małych ale i dużych ludzikow.
avatar
Dziękuję za komentarze,mnie lalki wydawały się zawsze obrazoburcze,wyniosłe,ale piękne,tylko te bez duszy.
avatar
naprawdę arsenie?
avatar
anettula,
fajnie wspominasz.
Moja lalka miała na imię Maja.
Mama kupiła ją od rosyjskich turystów, którzy handlowali na Olsztyńskiej starówce. W brzuszku miała baterię i umiała płakać.
Długo nie istniała, ponieważ moja młodsza siostra, pewnego dnia rozkroiła lalce brzuszek, aby zobaczyć jak działa mechanizm płaczu.
Pamiętam ten dzień. Mój dzień płaczu za lalką.
Miałam później inne lalki, ale Maja była naj...
Wtedy padał deszcz i uciekłam z żalu nad jezioro.
Długo tam siedziałam, na drewnianym pomoście.
Wróciłam do domu totalnie mokra. Od tego momentu uwielbiam deszcz, to moja nostalgia i sposób na chwilę zadumy.
Tyle wspomnien przywołały Twoje LALKI. Merci...
avatar
bardzo miłe wspomnienia-moja córka otrzymała lalkę od mikołaja i uwierzyła tak,że szalała ze szczęścia-to pamiętamy do dziś,lalka była duża-prawie jak ona.
a TEN KROICIEL CHYBA JEST CHIRURGIEM CONAJMNIEJ,ALBO CIEKAWSKIM PSYCHOLOGIEM-BO JA TEŻ CHCIAŁAM ZAGLĄDAĆ DO SRODKA I WYDAWAŁO MI SIĘ,ŻE BĘDĘ WIEDZIAŁA,CO TAM MAJĄ LALKI I CO MYŚLĄ,A NAWET MYŚLAŁAM,ŻE SĄ BRZUCHOMÓWCAMI:))))I TEŻ CZASEM ODKRĘCAŁAM IM NOGI I RĘCE ABY ZOBACZYĆ CO TAKIEGO TAM JEST ALE PRZYKRĘCAŁAM,BO OKAZYWAŁO SIĘ ŻE NIESTETY NIC-PUSTKA I TO TOTALNA.
PR5ZEPRASZAM ZA CAPS-NIE ZAUWAŻYŁAM.
avatar
anettula,
wszystkie inne lalki były pospolite. Tylko Maja była szczególna, może dlatego, że potrafiła płakać. Ja jednak nigdy nie zaglądałam do jej wnętrza, akceptowałam ją taką, jaka była. Moja siostra wiele psociła i jak się dorwała do lalki, to ją rozkroiła...nożem!
Kroiciel siostra, nie jest ani chirurgiem ani psychologiem, ona jest ekonomistką, niezwykle dokładną i ciekawską. Zupełnie inna niż ja.
Ja jedynie wrzuciłam jej misia pluszowego Kubę, do wanny, bo był trochę brudny, ale nigdy nie rozkroiłabym misia nożem.
Z uśmiechem i wspomnieniami pozdrawiam.
avatar
no tak,dzieci znaim dorosną muszą wiele zobaczyć,ale niestety takie jest dzieciństwo,a co do płaczu-nie tylko lalki takie są-płacz świadczy o dobru-wygrasz tylko kiedy płaczesz rzewnie i to nie pod publikę,ale to jest chyba oczywiste,musiałabym nie wiem co zrobić,nie wiem?:p
avatar
aby się rozpłakać na zawołanie.
avatar
Płakać na zawołanie nie potrafię.
Mam wrażenie, że mało płaczę, za mało.
Zależy chyba od charakteru, ja jestem raczej skrytą osobowością i czasami ciężko mnie rozgryźć. Lubię mieć kawałek świata tylko dla siebie.
To mój relaks, odpoczynek od stresu zawodowego.
Generalnie zawsze mało płakałam, jeśli już, to lubię być wtedy sama. Taki lekki uparciuch chyba.
Najwiecej płakałam siedem lat temu, po tragicznej śmierci mojego Taty, który był wspaniałym człowiekiem. To jest jedyny powód do dziś, kiedy nie potraię powstrzymać łeż i nie wiem, czy to się kiedykolwiek zmieni. Chyba nie...
avatar
ja płaczką byłam totalną,bo często na filmach i podczas uroczystości ślubów etc czy w ogóle płakałam,bo coś się stało-niestety,ale tak już mam
Twarda jesteś albo masz mało okazji do płaczu
avatar
To pozytywnie, że masz taki charakter. Czasami dobrze wyrzucić z siebie emocje łzami.
Ja raczej tak nie potrafię. Chociaż obserwuję, że w miarę upływu lat jest inaczej.
To definitywnie charakter. Zbyt optymistyczny realnie oczywiście. Pesymistką nigdy nie byłam.
Moze dlatego z płaczem skromnie. Zawsze sobie wszystko jakoś wytłumaczę i się przyzwyczaję, oprócz śmierci oczywiście.
avatar
ze śmiercią jest tak,że wszytsko zależy od człowieka:-)
avatar
Zapewne, na pewno łatwiej się z nią oswoić, gdy się wierzy w istnienie po śmierci.
avatar
Anie wierzysz?:))to poczytaj książkę "życie po śmierc"i albo" życie po życiu"
avatar
anettula,
ciężko mi uwierzyć w życie po śmierci.
Nie, nie wierzę. Wiem, że dużo łatwiej można zaakceptować śmierć, jeśli się wierzy. Próbowałam wielokrotnie sobie wyobrazić niebo, piekło...ale bez skutku.
Nie przekonują mnie opowieści o klinicznej śmierci i wizjach, przechodzenie przez tunel za światłem do świata misterium. Ale rozumiem doskonale, jeśli inni w to wierzą, być może jest im łatwiej pogodzić się ze śmiercią bliskich.

Religia i nauka w tej kwestii się chyba nigdy nie dogadają, nie znajdą kompromisu.
Historie śmierci klinicznych i wizji są też kwestionowane.
Może to nasza podświadomość, która już w okresie prenatalnym koduje i posiada informacje genetycznie dziedziczone?
Może to nasz fascynujący mózg, którego właściwości nie są do końca zbadane?
Może to nasze wspomnienia o narodzinach, kiedy też szukaliśmy drogi światła?
Przecież mózg w fazie przygotowania na śmierć jest programowany tą informacją i reaguje.

Myślę, że śmierć to sen wieczny bez treści.
Nic się nie dzieje, nigdzie nie pływamy, nie ma nic. To tak, jakbyśmy zasnęli i nic się nie śni.
Sen o nieżyjących to nasza podświadomość, informacje zakodowane w dysku mózgu. To nie Oni przychodzą do nas, to my o nich myślimy.
Ale to oczywiście mój pogląd, zupełnie naturalny.
Rozumiem, że inni mogą myśleć inaczej.
Ciekawy temat.
avatar
sen bez treści?skąd takie informacje?wiem-jestes ateistka,tak postrzega się ich smierc-wiara czyni cuda-sen-jest czasem proroczy,wiec jak mo ze być niczym?pustką?
wszyscy marni(marność)będą tacy-nie będzie nic,pozostana tylko wybrani,więc poniekąd życie i ten sen należy do nas.
wybudować pomnik trwalszy od spiżu-wiesz co to oznacza.
a zycie po śmierci?ja sama mogę cos o tym powiedzieć-to prawda,widac duchy i tyle.
a nawet można przewidywać dużo-poczytaj o aniołach,w nie tez nie musisz wierzyc,wlasciwie to,co jest jest opisane.kolorowe sny oznaczają wiare,a bialo czarne-negatyw i brak fantazji,brak życia(jak wygląda swiat-jest czarno bialy?
avatar
a kad dostępu?kazdy go ma,poniewaz nauczysz się tylko tego,co już masz wpisane w ten kod-ale możesz probowac uczyc się na sile wszystkiego.
avatar
Wychowałam się w klimacie religii ewangelickiej i katolickiej. Rodzice nigdy nie traktowali religii jako filozofii życia, to był jedynie dodatek do tradycji rodzinnych. Bacie i dziadkowie również nie byli emocjonalnie związani z religią, zarówno katolicką jak i ewangelicką. Przynależność tak, ale niezbyt aktywna.
Z biegiem czasu wykształciłam własne spojrzenie na te kwestie.
Wierzę, że istniał Jezus, jako karyzmatyczna postać, reformator, który dużo zmienił...ale trudno mi uwierzyć w jakiegokolwiek boga, który miałby wielką moc, a nie czyni nic, gdy umierają niewinne dzieci np.
Trudno mi uwierzyć w kogoś, kogo się wychwala bez jakichkolwiek dowodów na istnienie. Nie krytykuję wierzących, bo to indywidualna kwestia, piszę o moich odczuciach.
Kiedyś wierzyłam, dzisiaj uważam, że nie ma wystarczających podstaw, aby uwierzyć bez kwestionowania. Być może istnieje, być może nie.
Może po prostu trzeba wierzyć i nie zastanawiać się nad sensem?
Lubię rytuały religijne i atmosferę w świątyniach. Gdziekolwiek jestem zwiedzam zabytki sakralne, są piękne. Mam wokół siebie w rodzinie wierzących katolików, ewangelików, szanuję i nigdy nie gardzę ich bezkrytyczną wiarą. Mnie jednak brakuje tego impulsu, aby powiedzieć, wierzę na 100% w istnienie Boga.
Ateistką nie jestem, ale agnostykiem na pewno.
avatar
a ja krytykuję wierzących (jak piszesz nie ma podstaw do bekrytycyzmu-filary ziemi Foleta
(nie lubię rytuałów-zabija się niewinne zwierzęta,
BÓG NIC NIE CZYNI -a dzieci umierają?-dzieci się rodza z rodzicow pierwszych-jak adam i ewa-halo tu ziemia!
jeśli jesteś agnostykiem to musisz się zastanawiać i jeśli się zastanawiasz to możesz gardzić bezkrytycznie wierzącymi
ja stawiam na naukowcow lub swietych-ci drudzy =wiara
avatar
Rytuały oczywiście bez zbijania zwierząt.
Pieśni, świąteczne tradycje itd. Kiedyś byłam w Terespolu w cerkwi, ślub koleżanki. To było ciekawe doświadczenie, zupełnie inne rytuały niż w kościele ewangelickim.
Odnośnie krytyki wierzących, to nie krytykuję faktu wiary, to indywidualna sprawa, każdy ma prawo do wolności wyznania, ale krytykuję fanatyzm i brak tolerancji. Mówimy o wierze, nie o kościele. Wiara to emocje, kościół to instytucja.

Nie potrafię gardzić człowiekiem, obojętnie co uczyni, ale potrafię konsekwentnie się rozprawić z uczynkiem.
Unikam konfliktów, wolę zrezygnować z towarzystwa stresujących ludzi, aniżeli z nimi walczyć.
Lubię mieć komfort spokoju. Dlatego niech każdy sobie wierzy w co chce, ja też. Niechaj robi co chce, jeśli zgodne jest to z moim wyobrażeniem to jestem, jeśli nie, to nie walczę o empatię ani zrozumienie i jestem tam, gdzie się czuje dobrze.
Anettula, my możemy gadać godzinami, niezmiernie mi miło. Teraz już życzę spokojnej nocy. Pa.
avatar
miło mi również,chociaż to gadanie przypomina masło maślane,i była znajomą.tłumaczenie się z czegokolwiek zawsze jest takie jakie jest i świadczy o winie.pozdrawiam.
avatar
Gadanie może być masłem maślanym, ale wymiana poglądów, aby się dowiedzieć kto jak mysli i interpretuję, raczej nie jest masłem maślanym, moim zdaniem.
Tłumaczyć się nikt nie musi, ale zapytany o poglad może się wypowiedzieć.
Pozdrowienia.
avatar
dlsatego miło się rozmawia ale nie przeciągając jednej rozmowy na ten sam temat:-)pozdrawiam
avatar
temat lalek zamykam:-)
avatar
anettula,
dobrze, że i Ty zamykasz temat , bo ja już zamknęłam o godzinie 02:16 wczoraj.
słowami:
" Anettula, my możemy gadać godzinami, niezmiernie mi miło. Teraz już życzę spokojnej nocy. Pa."

odpowiadałam jedynie na Twoje pytania.
Pozdrawiam również i ponownie pa.
© 2010-2016 by Creative Media
×