Przejdź do komentarzyKto pyta, ten błądzi
Tekst 212 z 255 ze zbioru: Czarcie kopyto
Autor
Gatunekpublicystyka i reportaż
Formaartykuł / esej
Data dodania2018-03-28
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń1685




Kto pyta, ten błądzi


Całe życie słyszałem slogan z dziedziny poradnictwa: „Kto pyta, nie błądzi”. Setki, jeśli nie tysiące razy. Z setek, jeśli nie tysięcy ust. Ale to taka sama prawda jak to, że nigdy nie było w Polsce obozów koncentracyjnych, pogromów żydowskich albo że dziś nie ma tutaj faszyzmu. Otóż, istnieje w tym kraju obszar, dziedzina, gdzie zadający pytania nie są mile widziani. Oni są błądzący. To religia i wiara. Na Publixo, to ja jestem pierwszym błądzącym. Oto moje błądzące pytania:


Dlaczego tylko czterech ewangelistów tworzy kanon? Dlaczego tylko Marek, Mateusz, Łukasz i Jan? A ewangelie Marii Magdaleny? Szymona? Judasza? Pawła?... itd.? Tysiące apokryfów, tysiące kopistów, a kanoniczni tylko czterej. Dlaczego? Plwam na zawartość czaszek ówczesnych ojców kanonu. Plwam na ich zdolność poznawczą. Plwam na ich intencje. A nawet uważam, że nie ma sensu sobie nimi głowy zawracać. To są pytania do Konstantyna – świeckiego, który się religią posługiwał jak wielu świeckich przed nim i po nim. Trwa odczytywanie zwojów znad morza martwego. Trwają prace wykopaliskowe i wciąż odnajdywane są nowe apokryfy. Prawda zbliża się wielkimi krokami.


Dlaczego nie ma nic w oryginale po mesjaszu? Przecież wiadomo, że umiał pisać. Są świadectwa jak pisał na piasku. W końcu to był oświecony, najprawdopodobniej odebrał solidne wykształcenie na dalekim wschodzie. Umiał nie tylko przemawiać, ale także pisać i czytać. Skoro był bogiem, to zapewne wiedział o przewadze słowa pisanego nad mówionym. Na pewno rozumiał co to jest „zabawa w głuchy telefon”. Dlaczego nie zostawił nic namacalnego? Czyżby chciał, żeby prawda była wyłącznie „na wiarę”? Czyżby nie znał natury ludzkiej z jej ogromną zdolnością do konfabulacji? A jeśli nawet sam nie chciał tracić czasu na spisywanie swoich nauk, to dlaczego nikt ich nie spisywał na bieżąco? Przecież ewangelie kanoniczne zostały spisane dopiero kilka pokoleń po ukrzyżowaniu mesjasza. Ich autorami nawet nie są Marek, Łukasz, Mateusz i Jan, lecz one są „według” Marka, Łukasza, Mateusza i Jana, których już dawno nie było na świecie, kiedy powstały apokryfy „według”.


Wielu było proroków w historii ludzkości. Zostały po nich namacalne ślady, nie tylko pisma, a po największym z proroków nie zostało nic namacalnego. Całun Turyński? Kwestia wiary. Kawałki krzyża, gwoździe, itp.. Kwestia wiary. Żadnej pewności. Żadnego dowodu. Tylko wiara. Wiara w ustne przekazy i wiara w ustalenia teologów. Wiara w jedyne słuszne ewangelie, spisane wiele dziesiątek lat po ukrzyżowaniu.


Jestem błądzący. Mam oczy, uszy i mózg. Kościół wymaga ode mnie zbyt wiele. Nie potrafię zamknąć oczu, zatkać uszu, wyłączyć mózgu i klęczeć w kościele przed zbiorowymi fetyszami. Nie potrafię ukochać żonglerów fetyszami. Ma mi wystarczyć jedna przypowieść o niewiernym Tomaszu, kończąca się puentą: „błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”? Na niej mam budować swoją wiarę? Bardzo ciekawe jest następujące pytanie: „Co by było, gdyby na świecie nie było niewiernych Tomaszów? Jak wyglądałaby cywilizacja, gdyby wszyscy wierzyli kapłanom i nie zajmowali się bzdurami takimi jak nauka (teza i dowód)?” Pomyśl o tym, zanim wyślesz mnie do piekła. Błądzę, więc jestem. A ty?

  Spis treści zbioru
Komentarze (10)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Legionie,
"Kto pyta, ten błądzi"?
Definitywnie: NIE.
Jeśli spotykamy ludzi wyrozumiałych, tolerancyjnych, to nigdy nie będziemy mieli wrażenia, że błądzimy. Wręcz przeciwnie, rozmowa może być komfortem, wielką przyjemnością, obojętnie na jaki temat.
Niezależnie jakimi poglądami dysponujemy.

Niewygodni się stajemy, gdy brakuje argumentów lub tolerancji w stosunku do odmiennych poglądów.
Również wtedy, gdy ktoś interpretuje naszą ciekawość jako kontrę i obrazę.

Twoje słowa:

"Bardzo ciekawe jest następujące pytanie: „Co by było, gdyby na świecie nie było niewiernych Tomaszów? Jak wyglądałaby cywilizacja, gdyby wszyscy wierzyli kapłanom i nie zajmowali się bzdurami takimi jak nauka (teza i dowód)?” Pomyśl o tym, zanim wyślesz mnie do piekła. Błądzę, więc jestem. A ty?"

Wtedy monotonny byłby świat, a nauka być może, osiągnęłaby stadium stagnacji.
Status idem* we wszystkich dziedzinach.
Ja nigdy nikogo do piekła nie wysyłam, nawet wrogów nie mam, bo we wszystkich staram się dostrzegać jakieś zalety.
Ewentualne nieporozumienia w stosunku do mojej osoby, odbieram jako braki solidnej konwersacji i znajomości moich poglądów.

Ja też czasami błądzę brakiem wiedzy, wiary...Legionie.
Czyli także jestem.
avatar
Wiara jest miłością niewidzialnego, ufnością w niemożliwe, nieprawdopodobne.

- Johann Wolfgang Goethe

Pozdrowienia.
avatar
Niezwykle logiczne rozważania podbudowane solidną wiedzą. To swoisty kult rozumu i mądrości.
Barwny i bogaty język, ale potknięć językowych trochę jest. Wymienione "morze martwe" i "daleki wschód" to nazwy geograficzne, więc należy je pisać wielkimi literami. Jeżeli użyte przez Ciebie pojęcie "mesjasz" odnosi się do Chrystusa, a z kontekstu wynika, że tak, należy go pisać wielką literą. Małą literą pisalibyśmy wówczas, gdyby to było pojęcie ogólne, oznaczające zbawcę, wybawiciela.
W zwrocie "itd.?" kropka jest zbędna. podobnie jak jedna kropka w zwrocie "itp..". Brakuje przecinków przed: jak pisał, co to jest; zbędne przecinki przed: istnieje, spisane.
avatar
Ale to pytania sprawiają, że dociekamy i nauki wszelkie pchamy do przodu! Nie odpowiedzi a pytania zaprowadziły ludzkość na Księżyc!

Jak zawsze u Autora nienaganna precyzja i forma słowa. Tego SŁOWA.
avatar
Cóż, że ewangelie nie zostały spisane przez bezpośrednich świadków, wiadomo. Ogólnie z tymi świadectwami kiepsko, ale z drugiej strony w tamtych czasach różnego rodzaju mesjaszy, zbawicieli, proroków itd. pałętało się całkiem sporo, więc po co ktoś miałby poświęcać tyle uwagi na kolejnego.
avatar
Świetny tekst Legionie. Kto pyta ludzi, znajduje wiele odpowiedzi. Cały kunszt polega na interpretacji.

O boskie sprawy pytam Boga.
avatar
Buł taki jeden znany jako autor sloganu "prawda was wyzwoli", ale on akurat kłamał.
avatar
W

k i m

- jeśli nie w niewidzialnych bogach -

słaby, niedouczony, obarczony genami autodestrukcji człowiek

może znaleźć oparcie na ostrych wirażach Losu /i Historii, co dla niego jest jednym i tym samym/

??

W ziemskiej władzy lokalnych kacyków?

Może w wodzach /tych odlecianych fuhrerkach/, w baciuszkach narodu?

Albo takich ojcach dyrektorach, panach Wiem Lepiej i w innych jeszcze królach i królikach??

Słabemu niedouczonemu człowiekowi bóg - jaki by nie był - jest niezbędny jak tlen
avatar
To nie religia, a nauka wyniosła

/jaskiniowego - patrz miejsce urodzenia Chrystusa/

Człowieka ponad stratosferę
avatar
Co do tytułowej myśli.

Żeby usłyszeć

w ł a ś c i w ą

odpowiedź,

trzeba pytać ludzi kompetentnych, np.:

- piekarza - o bułki;
- entomologa - o owady;
- dyrygenta - o partyturę;
- kardiologa - o kołatanie serca;
- zielarza - o krwiściąg;
- położną - o higienę nie/narodzonego dzieciątka

et cetera, et cetera.

Nie pytaj ojca,
Nie pytaj matki -
Zwróć się z pytankiem
Do swej sąsiadki!
© 2010-2016 by Creative Media
×