Przejdź do komentarzyUniesienie (cykl: Uniesienie)
Tekst 13 z 90 ze zbioru: Liryki rzucone na porywisty wiatr
Autor
Gatunekpoezja
Formawiersz / poemat
Data dodania2018-04-11
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń994

Nie raz mi przyszło, choć nie chciałam, 

po grząskim gruncie stąpać boso. 

A ja tak lubię (nie wiem czemu), 

kiedy na rękach mnie unosisz. 


Chwila tak krótka, jak migawka, 

ulotna niczym dym z komina. 

A mnie się marzy (wbrew fizyce), 

jak ciało stałe ją utrzymać. 


Zatrzymać - nawet powiem więcej: 

żonglować nią, móc chwytać w dłonie. 

Zasuszyć w książce - tak na szczęście. 

Badać dotykiem, opić wonią... 


Między palcami całe lata 

przeciekły (zwykłe prawo straty). 

Ta krótka chwila wbrew naturze 

sprawia, że się zmieniają światy. 


Nieodwracalne się odwraca. 

Znowu się spełnia niespełnione... 

Więc jeszcze chwilę na tych rękach 

unoś. Nim czas jej nie pochłonie.

 
  Spis treści zbioru
Komentarze (3)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Takie nasionko dmuchawca, albo ptasie mleczko :-)
avatar
Befano :))) wygrzebane sprzed lat wierszyki - napisały sie kiedys, więc są :))) A ich wartośc kaloryczna? Jak to ptasie mleczko. :)))
avatar
Te same pragnienia skrywa niejedna, również owłosiona, pierś, więc nasuwa się nieodparte pytanie, kto kogo będzie tu unosił? Cięższy lżejszego?

Niestety, nasz kręgosłup na całe dziesięciolecia i wcale nie z gumy - cud, że w ogóle nosi nas samych
© 2010-2016 by Creative Media
×