Przejdź do komentarzyWesoła opowieść o żarłocznym molu i podłej naftalinie
Tekst 1 z 1 ze zbioru: bajki dla dzieci
Autor
Gatunekbajka
Formawiersz / poemat
Data dodania2018-04-29
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń664

Garderoba, wełna, ciuchy 

to dla mola prowiant suchy. 

Mole takie na nią łase, 

tak jak pies jest na kiełbasę 

a największe ich łakocie, 

to przeróżne są starocie! 

Płaszcze, futra i etole - 

te najbardziej lubią mole. 

Peleryny i garsonki, 

tną jak liście... młode stonki. 

Niszczą w szafach wszystkie bety, 

spodnie, błamy i żakiety! 

Chociaż mol jest bardzo mały 

szkód narobi, bo zuchwały. 

Tylko w lecie tego roku, 

kalesony wygryzł w kroku 

a z prawdziwej kozy czapkę 

w szybkim tempie zrobił papkę. 

Zaś apaszki i krawaty 

zmienił podlec w stare szmaty! 


Szafę pani otworzyła  

oczom swym nie uwierzyła. 

- Co za bestia tu szalała? 

Poniszczona odzież cała. 

Oj, przebrałeś molu miarę 

i poniesiesz za to karę. 

Wszystko to jest twoja wina, 

poznasz co to naftalina. 

Tu molowi zrzedła mina 

ani chwili więc nie zwleka 

na okazję tylko czeka. 

- Droga moja będzie prosta, 

trzeba z szafy się wydostać. 


Naftalina dusi mola, 

taka przecież jest jej rola. 

Mol w ręczniki głowę chowa, 

strasznie boli mola głowa. 

Sprytne jednak są te mole. 

- Choć trucizna w oczy kole, 

jak mam zginąć to w... rosole! 

Taką śmierć po prostu wolę. 

Jak powiedział, tak wykonał 

i w rosole mężnie skonał. 


Za te harce i swawole 

drogo muszą płacić mole, 

lecz po śmierci w dowód chwały 

między nuty się schowały. 

Zamiast w szafie gryźć etole 

służą nutom za... be-mole. 


  Spis treści zbioru
Komentarze (12)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
No cóż, piękny wiersz i aż mi żal, że tak nie potrafię.
avatar
Dobre. Uśmiałem się
avatar
Ale fajny wierszyk! :)
Zostawię mój w komentarzu (z 2014 - zapomniałam, że to napisałm, Twój wiersz mi przypomniał):



Namolny

W mojej szafie, wśród toalet
na okazję każdą, dziatki,
moli plemię się wylęgło,
by pokąsać barwne szmatki.

Kiecka (kaszmir) już w ażurek,
sweter w dziurki (wersja trendy?!),
dwa pocięte garnitury,
z racji, że ściapały, mendy.

Wciąż nie mogą się nasycić
mole. Cięgiem włażą w szkodę.
Muszę fortel w wiersz przemycić,
by wytępić, zanim młode
się rozmnożą i powielą
w półce – w kącie za pościelą.

Wyleciało pięć z pawlacza
na lot próbny – jak motylki!
Takie dumne, że im klaszczę!
Bo nieobce im pomyłki

wszakże w faktów ocenianiu.
Bo nierzadko w tym zabawa,
że chcesz pacnąć z szafy mola,
a on myśli, że to brawa!
avatar
Bartymeuszu... masz piękną duszę, na co wskazują Twoje komentarze na publixo. Musisz ją po prostu... zatrudnić i uwolnić jej wartościowe pokłady.

Dziękuję wszystkim za komentarze.

Gruszko... bardzo ładny wierszyk o molach. :)
avatar
Pomysł świetny, ale zgrzyta w zbyt wielu miejscach. Jeślibyś von Knoedel zdołał poprawić, to by było coś. Nie wystawię ocen z tego powodu, że to leży blisko czegoś dobrego, ale zgrzyta.
avatar
Tadeuszu, mam w sobie pewną niszczycielską siłę, z której niechętnie korzystam, ale również, jak Mefisto... ciągle dążę do złego, a mimo wszystko dobro czynię.
Nie jestem Kargulem i potrafię podać dłoń.
Kiedyś darłem koty z Bronmusem i teraz mamy całkiem poprawne stosunki na niwie literackiej. On wpada do mnie, ja do niego i jest OK.
To, czy ktoś bardzo wierzy w Boga i pod tym kątem uwidacznia się w komentarzach, nie może być brane za złą monetę, bo katolicka moralność jest godna polecenia, pod warunkiem, że jest prawdziwa, a jest tutaj wielu ludzi głębokiej wiary i to trzeba uszanować. Wasze walki z Arsenem, to dla mnie satyra w krótkich spodenkach, ale dosyć kiepsko wydana. Odsłaniacie siebie bardziej, niż to odczuwacie. Ja czuję niechęć do takich praktyk i zawsze będę wspierał Arsena, czy befanę, bo nie pozwolę w mojej obecności na zespołowe szczucie w imię... niczego. Wasza "zabawa" przypomina usmarkanych wyrostków z podwórkowego trzepaka... dopierdolić, bo śmie mieć inne zdanie i poglądy.
Czy Wam, dorosłym ludziom pasuje takie zachowanie?
U mnie nie ma czegoś takiego, jak trzymanie ze wszystkimi i udawanie, że nic na działkach się nie dzieje. Potrafię odróżnić dobrego człowieka od złego i mało kiedy się mylę.
Jak nieprzejednanym trzeba być człowiekiem, żeby chociaż nie spróbować zrozumieć świat innego człowieka? Każdy ma coś do powiedzenia i z czegoś to wynika... przede wszystkim z różnorodności światów każdego z nas. Bądźmy zatem bardziej gościnni. Nie musimy rzucać się na ramiona, ale warto spróbować poznać świat innych ludzi, chociażby dlatego, żeby samemu naprawiać własny, albo przekazać komuś cenne rady dla naprawy innych światów. Wojny, to suma pychy i hermetyczności umysłu, zatem jeżeli Wam pasuje, to bawcie się dalej i patrzcie końca, jak mawia babcia M.
avatar
Sir... kciuk w górę dla Twojej wypowiedzi - w ostatnim komentarzu. Tych słownych bojówek, podjazdówek, nie da się czytać.
avatar
Tadeuszu, jestem od niedawna i to co widze, to serie maszynowe z limków po osobach (konkretnych, rozpoznawalnych). Spektakularne - by każdy wiedział po kim, by go upokorzyć na oczach publiki. Odniosłam się do tego co widzę.
avatar
Tadeuszu, co innego, jak dojeżdżam portalowego bufona, bo sam przyznałeś, że Marcinek w bawarskich szelkach takim jest, a co innego, jak sprawa opiera się o wyznania wiary... chyba czujesz bluesa.
Też Cię miałem na muszce, ale zauważyłem w Tobie pewne odruchy i pozytywne refleksje i uznałem, że taki jesteś i się z tym pogodziłem, a Marcinek w bawarskich szelkach, to całkiem inny grunt działania.
To patetyczny, z zadartym nosem... bufonowaty rzemieślnik poezji. Nie podoba mi się jego stosunek do Polski z pozycji zarobkowego emigranta, ale nigdy nie czepiałem się jego wyznań, prywatnej sfery itd...
co Wy czynicie nagminnie w stosunku do Arsena.
Poczytaj, jak w swoim wierszu scharakteryzował Marcinek w bawarskich szelkach... befanę. Ja takich opisów nie stosuję do adwersarzy, ale nie wypieram się, że czasami kogoś dojadę, bo i mnie dojeżdżają, ale zawsze robię to w białych rękawiczkach, a już szczególnie uważam na kobiety...
no, może za wyjątkiem Adeli, ale ona nie jest kobietą. Urodziła się dziewczynką, a to jeszcze za mało, żeby stać się kobietą.
avatar
Zawsze jeszcze zostaje rozmowa... wystarczy napisać parę słów na priva, dogadać się, albo przynajmniej spróbować się dogadać. Jeżeli i to nie przyniesie rezultatu, no to wtedy... WOJNA jest jak najbardziej uzasadniona. Jestem pewny, że nikt z Was nie próbował czegoś napisać... mediacyjnie, o zawieszeniu broni, a wzajemnym obszarze, którego nie wolno nikomu przekraczać. Przecież to wszystko można dogadać, a jak i to nie daje rady, to wtedy
zawsze można publicznie napisać: próbowałem, prosiłem, chciałem się dogadać... nie udało się i wtedy samo publixo ulokuje sympatie tam, gdzie ktoś czynił wysiłki, żeby to zmienić, ale na publixo nie brakuje tzw. betonów jajogłowych, z którymi nie idzie się dogadać i wtedy rozumiem, dlaczego powstają takie limeryki.
Tadeuszu, nie dziw się, komuś głęboko wierzącemu nie podoba się werbalna obscena, albo urąganie z wiary. Takie reakcje są zrozumiałe. To, co mieści się w niejednej głowie, nie pomieści się w drugiej i o tym też trzeba wiedzieć i chociaż spróbować nauczyć się... przemilczeć, a nie rozdrapywać w nieskończoność i przy pomocy poezji dochodzić racji. Poezja zniesie wszystko, ale najlepiej znosi piękno, które wypływa prosto z duszy, a nie z nienawiści, czy nietolerancji. Można się z czymś nie zgadzać, ale ująć to w formę typu... "uważam, że, ale to tylko moje zdanie" i jest to forma do przyjęcia, bo to, że mamy różne poglądy i różnie myślimy, to czyni nasz świat niezwykle urozmaicony, a przez to ciekawy.
avatar
Nie chcę być mentorem i robić z siebie niewiniątko... bo czasami zdarza mi się coś komuś napisać wbrew moim zasadom, o których wiele piszę, ale nie mam czegoś takiego, żeby latami się z kimś użerać, poniżać w nieskończoność i robić z tego powód do szemranej twórczości.
Nie noszę w sobie długo urazy i potrafię się zdystansować, unikać, nie eskalować, chociaż pamiętam wszystko, ale sam nie jestem bez grzechów i dlatego rozumiem czasami reakcje innych, ale traktuję to, jako "spust surówki" w hucie i nienawiść nigdy nie ma u mnie miejsca.
Gdyby miała, nigdy nie mógłbym pisać wierszy, które
powstają z miłości, tęsknoty, czy marzeń.
Z próchna nigdy nie będzie drewna.
avatar
Von Knoedel! Napisać wszystko można. Przecież to portal dla konfabulatorów przede wszystkim. W komentarzach zaś gadki są różne, bo i gładkie i szorstkie. I masz rację i jej nie masz, von Knoedel. A zachodzenie nie musi oznaczać zaraz komentarza. Rozumiem, że każdy chce komentarzy i ja też, ale czasem trudno jest komentarz wymyślić, a jeśli napiszesz tylko: Super, świetne, to też będzie źle, bo jakby na "odpierdol". Każdy chce życzliwych mecenasów sztuki. Sam się nie uważam za mecenasa, a wyrażam najczęściej subiektywne opinie, lecz bywa, że ciężko mi skomentować. Natomiast zachodzę nawet do Aware. Pisarstwo ma różne oblicza. Moje też nie jest typowe.

Staliśmy się kanibalami, ale jest więcej, niż dwa plemiona. Wszystkim się wydaje, że są dobrozmianowcy i nowocześni platformiarze. Ale to nieprawda, jest wiele plemion polskich kanibali. W obrębie dobrozmianowców też jest wiele plemion, czego zdaje się oni nie do końca rozumieją.

Jeśli chodzi o Arsene, to jemu po prostu śmierdzą całe kawały mięcha. Nie chce ich czuć, ani widzieć. Zachowuje się jak Żyd. Wszystko musi być koszerne. To jest główny powód scysji. Jeśli o mnie chodzi, to wybieram frykasy: szpik, grasicę, szyszynkę, móżdżek i stąd kontrowersje wokół mojej osoby. Ale Ty, von Knoedel, albo się ode mnie uczysz, albo trawisz tam po swojemu i też Ci wychodzą pewne techniki.
© 2010-2016 by Creative Media
×