Przejdź do komentarzyII 2
Tekst 73 z 120 ze zbioru: kapelutnik
Autor
Gatunekprzygodowe
Formaproza
Data dodania2018-05-02
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń337

Pogoda była wspaniała. Wystarczyło spojrzeć na mapę, by się przekonać że czeka go piękna podróż. Należało zjechać z szosy i wsnuć się w szlak ścieżyn rowerowych prowadzących aż na Pralniczą Górę. Wysokie grzebienie uroczego Beskidu niosły się niebieskawym śladem hen hen daleko, jak okiem sięgnąć. Tomasz Karol był już zmęczony. Dawno zapomniał o przygodzie, która spotkała go na szosie w początkowej fazie podróży. I wtedy właśnie quazi - parasol postanowił o sobie przypomnieć.  

Szybko zakręcił się ponad górami, i teraz już nie było wątpliwości że to maszyna która błyszczy w blasku słońca. Z niewiarygodną prędkością zrobiła zwrot i Karol znowu ujrzał okna. Tym razem dostrzegł Damę, która karmi gronostaja.  

Karol zatrzymał rower i przyglądał się temu z uwagą.  

Parasol wyrównał lot. Znajdował się teraz niecałe 15 metrów ponad jego głową i kręcił się powoli wokół własnej osi.  

Po lewej stronie nieba pojawił się samolot, który najwyraźniej próbował doścignąć parasol. Parasol wysłał w jego kierunku wiązkę światła a potem zabulgotał.  

Tomasz Karol uznał że najwyższa pora się wycofać.

  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×