Przejdź do komentarzySymabredeizm
Tekst 8 z 16 ze zbioru: felietony
Autor
Gatunekpublicystyka i reportaż
Formaartykuł / esej
Data dodania2018-05-16
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń687

ilustracja: Mood by Herluf Bidstrup-Denmark - to parodia malarstwa, ale zamiast obrazów można wyobrazić sobie także męki twórcze wszelkiej maści poetów z aspiracjami do nagrody Nobla.


Moje (czyli CZYTELNICZKI)  obserwacje portali literackich i publikowanej tam współczesnej, tak zwanej, poezji.

Te wybitne (w mniemanologii autorów) dzieła odczytuję tak,

najpierw tytuł - im bardziej niezrozumiały dziwoląg językowy, tym lepiej. Nic  bardziej nie przyciągnie uwagi, nie zaintryguje czytelnika, jak na przykład takie coś, wymyślone przeze mnie na poczekaniu:


`Symabredeizm`


Prawda, że fajny? A że g... znaczy? Ot,  miałeś się głupi czytelniku złapać na wędkę, a później (jako że nic nie zrozumiałeś z treści) ze strachu zacmokać w zachwytach autora... czyż, nie?


Teraz treść mniej więcej taka i nie chodzi o dosłowne odczytanie słów w moim `wybitnym dziele` niżej, tylko o logikę, sens, wartości i przede wszystkim komunikację z czytelnikiem. Obowiązkowo musi to być wiersz biały (taki bez rymów), bo w takim najlepiej ukryć braki warsztatowe i zwykłe grafomaństwo. Poza tym, jeśli jednak znajdzie się odważny czytelnik i napisze: - gniot, bez sensu, koszmarek itd., to zawsze można spróbować wcisnąć mu niekompetencję, brak wiedzy, ogłady, zarzucić, że sam nic nie tworzy, więc jakim prawem krytykuje, a w ogóle to jest matoł, bo nie rozumie wybitnego dzieła, jako że inni dali najwyższe noty. Poziom matole, poziom...


(polecam uwadze także fantastyczne przerzutnie)


`Symabredeizm`


wróbelek ma jedną nóżkę niż drugą w tramwaju

też można się golić poza tym

szła krowa do nieba  parami  z  pietruszką

ludzie przesadzają nie lubią poniedziałku

idzie lato jak zima za pasem słoń

piękne zwierzę tylko firanki trzeba

zawiesić  będzie ni z tego ni z owego

Mozart zamiast skrzynki na listy ponieważ

nie jest falowy tylko korpuskularny...


To teraz proszę o oklaski na stojąco! Że co? Że to jakieś bzdury, pierdoloty, a nie poezja?

Jasne że tak!


Można też skorzystać z Generatora Wierszy, zrobić ładną obróbkę skrawaniem i wilekie dzieło gotowe!




Nie jestem krytykiem literackim, takim zawodowym i ze znanym nazwiskiem, więc żeby dobrze wyrazić o co mi chodzi, zacytuję fragmenty jednego z  opowiadań nieżyjącego już (niestety) biskupa  Innsbrucku - Reinholda Stechera - wielkiego miłośnika gór, naukowca, filozofa, pisarza, malarza, ale przede wszystkim prostego człowieka, któremu  hierarchia kościelna, a także twórczość, nie przewróciły w głowie.  Cytat z książeczki ` Na Wesoło i z Zadumą Wokół  Pastorału`.


`Dziura w spodniach`.

* Krytyczny przyczynek do mojego referatu wygłoszonego w trakcie pewnej naukowej konferencji na tematy religijno- wychowawcze*


Szanowni zebrani!

Na zakończenie tej konferencji, której przysłuchiwałem się z wielkim zainteresowaniem, pozwolę sobie powiedzieć kilka słów. Czynię to ze świadomością człowieka pochodzącego z zewnątrz, laika, który nie sięga poziomu tego gremium. Czuję się raczej w roli malca, który przy wysokim stole ledwie dostaje nosem do blatu i z tej perspektywy dociera do niego coś z rozmów i dyskusji dorosłych. (...)


(...) Miejscami padały tu idiomy - proszę wybaczyć moją umysłową ociężałość - które trudno mi zrozumieć. Pozwolę sobie przedstawić ten problem przy pomocy prostego, powszechnego przykładu.

Proszę sobie wyobrazić, że w tak dostojnym gronie jeden z kolegów odkrywa u drugiego nieco krępującą usterkę w odzieniu. Szepce mu więc do ucha: - Panie kolego, ma pan dziurę w spodniach...`. Tłumacząc to na język, jakim posługują się uczestnicy tejże konferencji, brzmiałoby to w ten sposób:


- Panie kolego, moja intelektualna uczciwość zobowiązuje mnie, aby wyczerpująco poinformować pana o tym, że zewnętrzne okrycie pańskich kończyn dolnych wykazuje częściowy defekt, powodujący, że widocznym staje się fizjologiczny back-ground.


Zgadzam się, można i tak ująć ową kwestię, zamiast prostego stwierdzenia:...Masz dziurę w spodniach!

I tak właśnie dzieje się w przypadku wielu spraw zarówno duchowych jak i światopoglądowych, świętych i świeckich. Nie oszukujmy się - w ten sposób się mówi! Jako dowód wystarczy prawdopodobnie wskazać na biblioteki pełne dzieł z dziedzin religii, pedagogiki i psychologii. Tym samym jednak na morzu wiedzy stwarzamy prywatną przystań, do której nieupoważnieni nie mają dostępu.


Najczęściej i najchętniej mówiło się w tym gronie o niveau (poziom). Jasną jest rzeczą, że nie trudno tworzyć takie dziwolągi. Ale prawdziwa sztuka polega na tym, aby umieć słuchać i chaos słów przekładać na prosty, codzienny język.


Dlatego też w imieniu wszystkich tych, którzy jedynie nosem sięgają do stołu wiedzy i nauki, pozwolę sobie przedłożyć prośbę:

...Proszę się wyrażać prościej!


(...) Dlatego też jeśli chodzi o język nie wspinajcie się od razu na najwyższy poziom intelektualnego języka fachowego.


A może powinienem sformułować to zdanie inaczej?:

- Proszę zainicjować nowy styl w komunikacji językowej poprzez abrewiację struktur syntaktycznych, wprowadzenie elementów imaginatywnych w zakresie słownictwa oraz symplifikację myśli noetyckiej, dążąc tym samym do wyższej transparencji dykcji! `



....


  Spis treści zbioru
Komentarze (35)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Bełkot pseudopoetycki swoją drogą, owszem, należy go potępiać; ale tu widzę próbę dowalenia wszystkim piszącym trudne wiersze, niełopatologiczne. To wręcz urawniłowka, walec, co wszystko równa do poziomu prostolinijności, tak, by tekściory były zrozumiałe dla przeciętnego człeczyny spod budki z piwem, jak najprostsze. Bo inaczej - kaszana, sztuka dla sztuki, bełkot, etc.
A guzik! Nie godzę się na takie podejście do wierszy i prozy, co więcej: śmieszy mnie ono i żenuje. Gdyby wszyscy tak myśleli - nikt by nie pisał niczego innego, niż tylko wiersze dla dzieci. Albo nie- NIC NIE PISALI, BALI SIĘ POSTAWIĆ CHOĆ BY JEDEN ZNAK, ŻE O WERSIE NIE WSPOMNĘ. Bo zawsze znajdzie się taki zakuty łeb rycerski, który nie zrozumie nawet twórczości w stylu ,,Nad rzeczką opodal krzaczka mieszkała Kaczka Dziwaczka".
Pozdrawiam - człowiek mający swój styl. Nie dążący do prostoty kosztem jego zabicia, zakneblowania, stłamszenia.
avatar
... a mógłbyś, Człowieku Mający Swój Styl, uzasadnić tak duże obniżenie oceny za poprawność językową? (Wartość literacka, czyli druga ocena, to subiektywna ocena i nie wymaga uzasadnienia.

Byłabym wdzięczna, jako czytelniczka, która nawet nosem nie sięga do stołu Wielkich Poetów, "zakuty łeb rycerski, przeciętny człeczyna spod budki z piwem"...Wbrew pozorom chętnie się uczę.

A tak na marginesie (jasne że moim, bo kudy mi do Parnasu), to nigdzie w moim tekście nie wskazywałam palcem, personalnie o kim napisałam. Skąd więc to Wielkie Oburzenie i Oskarżenie o próbę zabójstwa?

Toże pozdrawiam - morderczyni wybitnych poetów.

.
avatar
ależ nie twierdzę, że zostałem wskazany palcem. Napisałaś odnośnie pewnej tendencji, trendu, wyraziłaś zdanie, z którym się skrajnie nie zgadzam. Więc się odniosłem.

Oskarżenie o próbę zabójstwa?? Hahahaha, o czym ty do mnie piszesz? A może jeszcze o gwałt homoseksualny na chomiku, czy przynależność do ISIS?
Naprawdę nie mam czasu się sprzeczać. Miłego dnia.
avatar
Poezja współczesna nie jest jednoznaczna, więc bywa trudna, począwszy od tytułów po przekaz. I wymaga od czytelnika posiadania szczególnych narzędzi do jej odbioru - umiejętności abstrahowania, szukania asocjacji (w kwestii wspomnianych tu neologizmów, specyficznych dla tego współczesnego nurtu).
Ja wolę te trudne tytuły od prostackich tytułów fraszek, czy limeryków, które są czytelne, ale godzą w godność drugiego człowieka. Tych w necie pełno i każdy je rozumie, ale z poezją mają tyle wspólnego, co głośne beknięcie z subtelnym westchnieniem.
Koniec rozmowy na czacie
Wpisz wiadomość...
avatar
Sposób odbioru i oceny współczesnej poezji niekonwencjonalny, może nawet prowokujący, ale żeby spowodował aż taką reakcję? Nie widzę bowiem tłamszenia, kneblowania, a przede wszystkim unicestwiania (zabijania) współczesnych twórców.
Nie rozumiem też podstaw, żeby aż tak obniżyć ocenę za poprawność językową. Co prawda zdarzył się tzw. czeski błąd (wilekie zamiast wielkie) oraz drobne potknięcia interpunkcyjne, a szczególnie w części cytowanej. Nie wykluczam, że właśnie tak był zapisany oryginał. Ostatecznie można byłoby obniżyć ocenę za poprawność o jeden punkt. Dlatego też, bym nie był posądzony o stronniczość, o jeden punkcik tę ocenę obniżę. Ale tylko o tyle i aż o tyle!
avatar
:)))) mam nadzieję że żartobliwa końcówka mojego komentarza rozładuje atmosferę :) pozdrawiam
avatar
Taki mamy zwyczaj na PubliXo, że uzasadniamy obniżenie ocen za poprawność językową.

To nie ja się sprzeczam... buchachachaaaa

A miłego, miłego, wzajemnie.
avatar
Zabawny tekst z prośbą niemożliwą do spełnienia, chociażby z powodu wolności słowa i różnego poczucia estetyki.
Oczywiście coś w tym jest, sama od czasu do czasu popadam w chwilowe przygnębienie, jeśli nie rozumiem czyjegoś wiersza. Ale akceptuję go takim, jaki jest, to mój problem, a nie autora czy autorki. Śmieszy mnie czasem, kiedy odczuwam prawie zachwyt, ale niepewna jestem co do prawidłowego zrozumienia. Ale to też należy do przyjemności czytania różnej poezji.
Bardzo mi się spodobał cytat Reinholda Stechera. Jednak nie można go raczej zastosować do poezji. Ale jak najbardziej do prozy, zwłaszcza przeznaczonej dla szerokiej publiczności.
avatar
Dziękuję, Janko :)

Jak zawsze, Twoje komentarze są merytoryczne i obiektywne.

No, właśnie :) Tyle lat jesteśmy na PubliXo, widziałeś kiedyś, żebym napisała pod jakimś tekstem "gniot, grafomaństwo" itp. tylko dlatego, że nie zrozumiałam tekstu?

Jakieś dziwne zjawisko obserwuję od kilku miesięcy. Uwagi ad personam, to już norma, ale że autorowi wmawia się, co ten miał na myśli, tego wcześniej tu nie było.

.
avatar
Aha, ocenę za język obniżyłam z powodów wymienionych już przez janko.
avatar
Lilly, dziękuję :)

Można spokojnie, bez urażonej ambicji, można :)

A może Ty, Lilly, widziałaś, że gdzieś zwyzywałam autora od grafomanów? Jesteś na P. tak długo, jak Janko?

PS chyba niedawno komentowałam wiersz użytkownika - floriankonrad i oceniłam go najwyższymi notami...
Tym bardziej jestem zdumiona...
avatar
I żeby nie być gołosłowną, to jest ten wiersz floriankonrad:

https://www.publixo.com/text/0/t/24969/title/Toksynowiec
avatar
Piórko, kiedyś pod moim wierszem wpisałaś szczerze, że nie bardzo go rozumiesz, ale podoba ci się. Albo podobnie. I wiem, o co ci chodziło i wcale mi to nie przeszkadzało. Jeśli sformułowałam coś trudniej, w sposób zakamuflowany, to oczywiste, że nie każdy na to od razu wpadnie. :)
avatar
Trochę głupio napisałam, że coś się nie do końca rozumie, ale się podoba. Ale tak chyba jest.
avatar
"Ja wolę te trudne tytuły od prostackich tytułów fraszek, czy limeryków, które są czytelne, ale godzą w godność drugiego człowieka. Tych w necie pełno i każdy je rozumie, ale z poezją mają tyle wspólnego, co głośne beknięcie z subtelnym westchnieniem"

W rzeczy samej i zwłaszcza to wyżej rozładowało atmosferę jak subtelne... beknięcie.

A jeśli ja coś "nie wolę", to jak normalny człowiek omijam. Nie lubię szpinaku, to go nie żrę.
I jest kilka rzeczy, których "nie wolę", a nawet napawają mnie obrzydzeniem, np. ploty, opowieści osobom trzecim o sprawach intymnych, ujawnianie bez zgody treści prywatnej korespondencji itp. To godzi w drugiego człowieka, bo jest personalne do bólu, realne. Przy okazji jest samougodzeniem, bo pokazuje JAKIM się jest prymitywnym człowiekiem.

.
avatar
Zaskoczyłaś mnie autorko, nie wiem kim jesteś, więc skąd ten pomysł, że interesuje się Twoim życiem intymnym. Ja tylko odniosłam się do powyższego tekstu. Żyjemy w demokracji, każdy ma prawo do wyrażania swojej opinii.

Mnie nie interesuje życie intymne autorów.

Ps. do PS chyba niedawno komentowałam wiersz użytkownika - floriankonrad i oceniłam go najwyższymi notami...
Tym bardziej jestem zdumiona...


Myślałam, że na tym portalu ocenia się wartość tekstów!
- Mój Boże ależ się myliłam.
avatar
A gdzie ja, komentatorko, napisałam, że Ty i moim życiem?
Napisałam, co mnie brzydzi, jakie zachowanie ludzi.

Ale jeśli się z tym utożsamiłaś, co mnie zdumiewa, to Twój problem.

Właśnie oceniłam WARTOŚĆ tekstu użytkownika floriankonrad (patrz wklejony link z jego wierszem) Dwie oceny: poprawność językowa i druga - wartości literackie, do tego krótki komentarz.

:D :D :D Teraz to mnie rozbawiłaś...
.
avatar
więc życzę dobrej zabawy bez nazbyt nerwowego śmiechu i nieco dystansu do krytycznych komentarzy odnoszących się do Twojego tekstu
avatar
Nigdy nie śmieję się nerwowo, Ci którzy znają mnie realnie i wiele lat mogą to poświadczyć.

A Ty mnie przecież nie znasz, więc nie wiesz czy mam takie skłonności.

To, że odwracasz kota ogonem, nie spowodowało, że przestał być kotem :)

Bawią mnie takie komentarze jak Twój ostatni, a do krytycznych zawsze mam dystans, bo nie jestem megalomanką z kompleksem wyższości :)


Miłego wieczoru.
avatar
To fajny tekst, choć rzeczywiście upraszczasz i trochę generalizujesz.
Pod moim wierszem napisałeś, że nie rozumiesz, ale wyczuwasz poezję.
Znaczy są jakieś wyznaczniki, które powodują jej odczuwanie, bez zrozumienia.
Sięgnąć bowiem trzeba głębiej i nie deprecjonować czegoś, czego nie rozumiem, bo tym sposobem można zarzucić Kopernikowi, że bełkotał całą knigę, zamiast napisać: Ciule niemyte, to ziemia się kręci wokół, a nie odwrotnie.
Pewnie więcej osób by zrozumiało.
Wyczuwa się różnicę między bełkotem, a dobrym literacko, przekazem. Przynajmniej mnie się wydaje, że dostrzegam, choć czasami mam wrażenie, że błąkam się pomiędzy własną ułomnością intelektualną, a prawdziwym grafomaństwem.
Ale nie - to kwestia wyczucia, dobrych środków poetyckich, uniknięcia banału i tysiąca smaczków, których nie rozumiemy w obszarze progowym.
Apel o zrozumiałość jest chwalebny, ale faktycznie nie może być kryterium oceny.
O tej językowej ocenie, to już całkiem nie rozumiem problemu.
To dobry tekst, napisany dobrze, a jakieś drobne niedoskonałości...?
Nie mylmy niezrozumienia przekazu z wartością językową.
avatar
Dziękuję, Puszczyku :)

Można bez epitetów, zranionego ego i podtekstów? Można :)


Oczywistym jest, że napisałam o " bełkocie pseudopoetyckim". Niepotrzebnie później posypały się epitety w komentarzach innych użytkowników. W moim tekście przecież ich nie ma. Naprawdę dziwię się, że został odebrany inaczej. I dobrze wiesz, że nie deprecjonuję wszystkiego jak leci tylko dlatego, że akurat JA czegoś nie rozumiem, albo nie tworzę wybitnych dzieł.

Kopernik nie tworzył poezji.

Tak tu jest na PubliXo, że jeśli oceniamy tekst to uzasadniamy obniżenie ocen, zwłaszcza za poprawność językową, w ten sposób szlifujemy warsztat.Warto wiedzieć jakie błędy się popełniło. Nie znaczy to, że koniecznie musimy oceniać, ale możemy. Brak uzasadnienia może świadczyć o tendencyjności, prawda? ;-)

Pozdrawiam :)
avatar
Mnie Piórko ściąga i loginy najpierw. Tytuły potem. Jednak spierałbym się, co do tytułów, które ściągają czytelnika. Z moich badań wynika, że ściąga przede wszystkim seks, tytuły mające seksualny podtekst. Potem zawierające ostre słowa, jak: kloaka, szambo, rynna, gnój, syfilis, fetor, dupa, itd...

Natomiast zachwyca mnie sformułowanie "struktur syntaktycznych". Syntax error, a nie tam symabredeizm, heh.

Zgadzam się, że dotyczy ubiegających się o Nobla. Złośliwcy z wulgarnymi loginami na portalach poetyckich sugerują, że to głównie przedszkolanki.
avatar
Gość się wygłupił z tym, pierwszym wpisem.
Wygłupić się zawsze można, ale ta agresja tylko śmieszy i świadczy o rodzaju czytania.
Musiał pomylić leki z babcinymi:)))
avatar
puszczyk - miało wyjść zabawnie, ta twoja bezczelność i arogancja, drwina wobec mnie? nie wygłupiłem się, nie byłem napastliwy. to mnie pomówiono, że kogoś oskarżam o - nawet w ujęciu metaforycznym - próbę zabójstwa.
a tak w ogóle miejcie gdzieś oceny- wszak to nie szkoła- jakieś ocenki, plusiki przyznawane przez czytelników. jak coś wam nie leży- piszcie sobie nawzajem w komentarzach. wiem, niby teraz opowiadam się przeciw idei tego portalu, że co ja niby tu robię, skoro nie chcę oceniać gwiazduniami, albo robię to na odwal- ktoś nieprzychylny zarzuci. po prostu uważam, że dla poważnego człowieka meritum powinien stanowić komentarz, słowa odbiorcy- a nie to, co tenże zaznaczył, ile jakichś durnych punkcików dał. odniosłem się do tekstu, do jego istoty- że trudniejsze, niezgrane tytuły (ileż powstało wierszy o tytule Miłość? Miliony?) nie równają się UDZIWNIANIU. Sprzeciwiłem się pochwale łopatologii i prostoty tam, gdzie nie jest ona konieczna, a bywa nietwórcza. I tyle. w ogóle to radziłbym bojkotować przyznawanie gwiazdek - to dziecinada. liczyć się powinno to, co się o tekście napisze w komentarzu, nie gwiazdunie. no, chyba, że ktoś ma mentalnie 6 lateciek i mu zależy :D A teraz mówię AMENO w tej dyskusji. Wypowiedziałem się. Gwiazdunie mi wiszą. Nad głową. A prawo moralne we mnie :)))
avatar
Przeczytaj sobie pierwszy wpis i weź te leki.
avatar
Esej ten - to n-kolejny współczesny (z 3. Tysiąclecia po Chrystusie) przyczynek do starej jak świat "z taaaaaaaaaaaką brodą" dyskusji zażartej na temat: czy ma być lirycznie i! (koniunkcja) zrozumiale dla każdego - czy lirycznie i! niezrozumiale dla ogromnej większości.

Rzecz chyba jednak nie w szan. Piszących (Bogu ducha winnych), a wpisanego w Ich twórczość immanentnego Czytelnika - w tym, komu chcemy nie tylko jakoś schlebiać, ale z kim także wejść w dyskurs. Czytelnik nie ma (i nigdy nie będzie miał!) zakneblowanych ust. On RÓWNIEŻ zabiera ważki głos - w każdej poruszanej przez Sztukę sprawie.

Zainteresowanych problematyką recepcji odsyłam do mojego przydługawego szkicu "Niewidoczny i całkiem pomijany..."
avatar
Przeczytałem i tak odbieram tekst Piórko - zachowajmy umiar w pisaniu, formie przekazania treści; stosujmy złoty środek. Z takim przesłaniem zgadzam się. Utwór nie musi być prostacki, ale też nie skrajnie udziwniany dla samego udziwnienia, aby... właśnie ukryć brak przekazu i myśli autora.

Szukam w eseju "nawoływania do prostactwa", które zarzucił floriankonrad i nie znajduję.

Co do ocen za "poprawność językową" -tak, mamy na PubliXo słuszną zasadę, że obniżenie tej noty uzasadniamy. Chyba to zrozumiałe, ale nie prostackie? Szukam tych błędów, przez które floriankonrad tak mocno obniżył ocenę i znalazłem (oprócz "wilekie" i kilku miejsc z interpunkcją) jeszcze tylko jedną:
*nie trudno - nietrudno.
Dla mnie uzasadnia to ocenę maksymalnie o jeden punkt i tak uczyniłem.
Ponieważ portal służy do doskonalenia tak twórczego pisania jak i poprawności zapisu, proszę floriankonrada o wskazanie innych błędów w poprawności zapisów. Zawsze korzystam z merytorycznych uwag innych; człowiek całe życie się uczy i kiep ten, kto z tego nie korzysta.
avatar
Emilio, Legionie, Hardy :)

Dziękuję :):) :)
avatar
PS nie mylmy prostoty z prostactwem, bo jak życie pokazuje - można być nawet profesorem zwyczajnym, a jednak i pospolitym chamem.
Na koniec cytat z artykułu, który na forum dawno zalinkował Martin (nie zauważyłam, żeby spowodowało to ożywioną dyskusję)
Tu link do dyskusji na forum
https://www.publixo.com/forum/0/tid/349

a w następnym komentarzu wspomniany cytat
avatar
Ileż razy już spotykałem ten rozziew między banalną pustką dziełka a towarzyszącymi mu dopracowanymi zdaniami, gotowymi sztancami o `bezkompromisowej nowatorskości`, `konsekwentnej awangardowości`, o `dywersyjnym charakterze poetyckiego projektu`, `rozbijaniu spetryfikowanych dyskursów i samosterownych językowych mechanizmów`, o `podmiocie już nie egzystencjalnym, ale czysto językowym`... `Im mądrzej, tym głupiej`, moglibyśmy się uśmiechnąć, ale czuję, że jest coś głęboko nieprzyzwoitego w zbytniej `uczoności`, w zbroi intelektualizmu pozwalającego tworzyć słowne konstrukcje całkowicie obojętne na nasz pot, łzy, tętnienie krwi. Jak mówił, raz jeszcze go przywołajmy, Miłosz:

"Byłem na odczycie strukturalisty, mówił nadzwyczaj inteligentnie i jego francuskie łapki nadzwyczaj inteligentnie trzymały papierosa.

Chciałem wstać i powiedzieć: ty, na tej ziemi wycia i rzygowin, na tej ziemi dręczonego wszelkiego żywego stworzenia i mojej ludzkiej rozpaczy, ty, naukowcu, świnio".

Ten krzyk oburzenia poeta zapisał w listopadzie 1967 roku i chciałoby się eseistycznie domyślić, że zrobił to po amerykańskim wykładzie Rolanda Barthesa dokładnie wtedy kończącego pracę nad słynną `Śmiercią autora`. W podobnym też czasie - w PRL-u - swoje projekty rozwijali `polscy słowiarze`, jak Karpowicz, którzy - mówi z kolei Julia Hartwig - `za cel wiersza uznali zadziwienie wynalazczością odnowionego sensu słów i ich zestawień, doprowadzając do pustynnej jałowości i odstraszając na długo czytelnika`.

Amen.
avatar
Hardy, też zastanawiałem się nad pisownią "nie trudno". Masz rację, rozdzielnie pisalibyśmy wówczas, gdyby oprócz zaprzeczenia "nie" było jeszcze przeciwstawienie. Przykładowo: Nie trudno tworzyć takie dziwolągi, ale różnie z tym bywa.
Przecież przysłówek "trudno" pochodzi od przymiotnika "trudny", więc "nie" z takimi przysłówkami piszemy łącznie.
avatar
Panowie, macie rację, ale ten błąd jest w cytowanym tekście, a nie moim :)
avatar
Te, arbiter`ko elegantiarum :D

Widzę więcej... :D
avatar
Tekst jest krótki, jak na poruszony problem.
I nie dziw się, że wzbudził kontrowersje, ale u myślących inaczej.
Tunelowo myślących i z aspiracjami.
Ja wiem, co miałaś na myśli. Taki balans między prostotą przekazu, a ukrywaniem grafomaństwa i pustoty w dziwnych środkach poetyckich.
Wydumanych i słabych po prostu.
Hardy najlepiej ujął problem, to nie ma sensu się mądrzyć.
avatar
Zgadza się, Puszczyku :) Też stosuję zasadę złotego środka.

Tam (gdzie) przesada, niezależnie w którą stronę, tam bardzo blisko do fanatyzmu.


Ostatni cytat, który wkleiłam w komentarzu, jest na naszym forum w dziale O PubliXo.com i w pierwszym wątku założonym przez Martina "Dlaczego nikt nie lubi współczesnej poezji"... trochę przewrotny :) Warto przeczytać cały artykuł zalinkowany przez M. Temat urodził się w marcu 2015r., chętnych do dyskusji zabrakło - tylko Lilly, Martin i ja. Na forum jest lepsza możliwość dyskusji. Tu, pod tekstami pole komentarzy jest ograniczone.

Miłego wieczoru :)
© 2010-2016 by Creative Media
×