Przejdź do komentarzyDopisz ciąg dalszy
Tekst 2 z 2 ze zbioru: Kawiarnia
Autor
Gatunekobyczajowe
Formaproza
Data dodania2018-05-25
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń1095

Spojrzała na niego tylko jeden raz i wiedziała. To rozbitek. Rozbitek życiowy - kaleczy teraz życie innym ludziom, których małe stateczki ze szczelną burtą chcą po prostu spokojnie dobić do drugiego brzegu. On też to miał. Taki stateczek. Albo mógł mieć. Ale nie dbał, nie szanował, nie podlewał. Oglądał się za kobietami kiedy tylko chciał i do kieliszka, kiedy czuł się podle, bo kolejny raz ominął go korporacyjny awans. Po co o nią wtedy tak zabiegał ? Mało miał wielbicielek, bezwolnych ryb pozbawionych świadomości, które chętnie podpływały by jeść komplementy z jego ręki. A to była tylko papka dla ryb. Po co mu to było ? Dowartościowywał swoje nigdy nienażarte ego, ale przez ilość tracił bezpowrotnie jakość. Kalina była nowym pracownikiem w korporacji. Nie miała zielonego pojęcia, że on jest tylko wędkarzem, który łowi głupie ryby, śmieje się z łatwości połowu, a potem odcina je od haczyka i wrzuca z powrotem do wody. Co tu dużo opowiadać; przyzwyczaił ją do siebie, rozkochał, a potem odstawił na boczny tor. Z każdą tak robił, ale Kalina chyba najbardziej to przeżyła. A teraz, kiedy ona ma ułożone życie – nowa praca, mąż, dwie córeczki – on zjawia się jak gdyby nic się nie zmieniło; prosi o spotkanie, rozmowę, ma ważną sprawę, muszą porozmawiać, tłumaczy, że tu niedaleko jest kawiarnia...  O czym on chce mówić ? O akwarium ? Chciała uciec przed nim, zatrzasnąć drzwi samochodu i wrócić do domu, ale....

  Spis treści zbioru
Komentarze (13)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
nie potrafiła odmówić, bo nie sposób odmówić wspomnieniom, wyrzucić ich na śmietnik, wrzucić do zniszczarki, one ciągle gdzieś są upchane w worku pamięci, więc poszła z nim do tej kwaiarni jak ćma lecąca do lampy.
avatar
Jednak tuż przed wejściem ochłonęła, odzyskała rozum i lekko z uśmiechem, zerkając na zegarek pwoiedziała:
- Wiesz, przepraszam cię, ale nie wiedziałam, że jest tak późno, nie mam dla ciebie czasu!
avatar
...ale zauważyła w jego oczach coś intrygującego.
Weszła z nim do kawiarni, usiadła przy czerwonym stoliku, na którym stały żółte tulipany i zamówiła miętowa herbatę.
Była energiczna i wyglądała wyjątkowo pięknie.
On poczuł się onieśmielony jej wdziękiem.
Zaczęła rozmowę. Opowiadała i słuchała jego opowieści.
Zamówił koniak z lodem, a ona spojrzała na zegarek i życząc udanych łowów pocałowała go w policzek. Wyszła. Wróciła po trzech minutach, aby uregulować rachunek u kelnera. Zapłaciła za herbate i ...koniak z lodem.
avatar
W swym chrześcijańskim miłosierdziu, które nie zna ni klapy bezpieczeństwa, ni żadnej miary, jeszcze tego samego dnia udała się z nim na swoją drugą już terapię wstrząsową.

On bez tych swoich coraz potężniejszych woltaży paralizatora nie istniał, a ją to ostatecznie i całkiem na amen do-bi-ło.

Dwie córeczki nigdy tej lekcji nie odrobiły.
avatar
Auroro trafne zakończenie:-)
avatar
zgadzam się Emilio, tak pewnie by było, chociaż chrześcijanin powinien być osobą mądrą:

Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie” (Mt 10,16).
avatar
Jollu,

mam nadzieję:))

Osobiście takiej sytuacji jeszcze nigdy nie przeżyłam, ale gdybym była na miejscu Kaliny, to tak bym się zachowała. Oczywiście wszystko zależy od charakteru:)
Zauroczenie czy zakochanie to szalony temat, ale warto mieć oczy szeroko otwarte, szczególnie, gdy nie jesteśmy już nastolatkami.

Pozdrowienia.
avatar
Uważam, że Kalina nie powinna w ogóle pójść. Każda rozmowa, każde spotkanie to kropla. Kropla drąży skałę. Podczas takiego spotkania mogłaby stwierdzić: a) uczucie minęło b) nic nie minęło, wszystko odżyło. W tym drugim przypadku w idealnej układance pojawi się puzzel, który nie będzie pasował do obrazka i może ten obrazek doszczętnie popsuć.
avatar
byłam ciekawa róznic w dopisanym ciagu dalszym:-)Bardzo dziękuję Auroro za udział w tej zabawie:-))
avatar
Bardzo chętnie Jollu.

Jeśli Kalina ma słaby charakter i jest uległa, to definitywnie potwierdzi się Twoja teoria "b) nic nie minęło, wszystko odżyło."

Jesli Kalina jest silna kobietą, znającą swoją wartość, to zachowanie tego mężczyzny skłoni ją do wielu refleksji. Spotkanie może być dla niej wielką zmianą i definitywnym poukładaniem relacji. Skoro już spotkała się z nim niedaleko kawiarni...to miała jakiś zamiar. Czyli pożyczy udanych łowów i do tego zapłaci rachunek...kobieta z klasą:))
Czasami warto zapomnieć i nie szukać kawiarni:)

Bardzo miło się z Tobą rozmawia, dziękuję również.
avatar
Zakończenia mogą być różne. Kobieta i kobieta - nie działają jak jeden, czy jak jednakowy organizm. Żeński pierwiastek różnie w nas się objawia. I doświadczenia życiowe, które za sobą zostawiamy, też nas różnicują, bo determinują przyszłe zachowania.

Pozdrawiam
avatar
To mężczyzna w obowiązującym wciąż patriarchacie (i powszechnej de facto poligamii) narzuca rodzaj więzi z kobietami - i to on, zawłaszczając całe nasze życie, "prosi o rękę" i zakłada rodzinę.

W tekście nasz bohater należy do tych, co nie sieją, nie orzą, z nikim trwale się nie wiążą, nie budują wspólnej przyszłości - ot, rozbitkowie życiowi, co zaglądają do kieliszka i kaleczą życie innym. Mówią o tym wprost pierwsze już zdania.

Kolejne kobiety w jego życiu - jakie różne by nie były i co by sobą nie reprezentowały - dla niego istnieją tylko jako sztafeta; innych relacji poza chwilowymi nie jest w stanie z nikim nawiązać.

Z takim typem niedojrzałego emocjonalnie faceta wiara w to, że jakaś kolejna, mądrzejsza czy piękniejsza Ona "wychowa go sobie", i odtąd będą już żyli długo i szczęśliwie - to wiara w krasnalki. Kalina nie wyjdzie drugi raz z tej samej rzeki - tym razem jako tryumfatorka! Zapomnij
avatar
Auroro i Gruszko dziękuję za ciekawe komentarze:-))

Emilio - zgadzam się z Twoim scenariuszem.
© 2010-2016 by Creative Media
×