Przejdź do komentarzyZ Sonaty B-moll niesionej lamentem Marsza Żałobnego
Tekst 21 z 25 ze zbioru: Damy trefl Zaświecia i Zaświaty
Autor
Gatunekfantasy / SF
Formawiersz / poemat
Data dodania2018-10-19
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń407

Cierpienia pętla

poluźniona opadła

na dno Wieczności –


co więc zostanie

głos - - muzyka - - - lub może

mimiczna zmarszczka

artyzm iluminacji

lśnienie… błysk… blask… poświata?


Lecz tu wiatr pachnie bzem i

z deszczem mgłą miecie

w sen przetworzone


nasionko klonu

skrzydlasto przemieszczone

międzyprzestrzennie…

*

Moja tęsknota

ręce twoje wyciąga

jak liście – tam Nikt

ze Zmarłych cielesnością

niby wodą za szybą - - -

- - -

czy szkłem z powietrzem -

*

Nie ma śmierci bez

sensu - widzę po swojej


rzekł mój Anioł Stróż


31.10.2009


https://www.youtube.com/watch?v=imeMFLt_eyk


Wiersz pochodzi  z autorskiego zbioru b_d_c „Etiudy domowe Pogórza na pięć wierzb” (Wieliczka 2010. – s. 66-67). ISBN 978-83-924501-7-7.


Niegdyś zamieszczony na PubliXo pod nickiem  „wrzos10” w wirtualnym tomiku „Chopiniana”




  Spis treści zbioru
Komentarze (2)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Przepięknie, Befano.
avatar
Tak sobie mniemam,że fajnie byłoby umierać jesienią,aby urodzić się latem,kiedy wszystko wybucha gorącem i kwiatami...:_)
© 2010-2016 by Creative Media
×