Przejdź do komentarzyWielcy Wielcy w rosyjskiej anegdocie/5
Tekst 114 z 255 ze zbioru: Tłumaczenia na nasze
Autor
Gatunekobyczajowe
Formaproza
Data dodania2019-03-05
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń488


*To był Balzak!*



W Paryżu ten sam profesor Aleksander von Humboldt był gościem znanego psychiatry. Pewnego razu poprosił on swego gospodarza, by pokazał mu jakiegoś pacjenta. Żeby nie wzbudzać w chorym niepotrzebnego niepokoju, doktor obiecał, że zrobią to podczas jutrzejszego obiadu. Poza domownikami w różnych miejscach przy stole zasiedli dwaj nie znani uczonemu panowie. Jeden z nich, zamyślony i cichy, cały czas milczał. Drugi, zażywny, elegncki mężczyzna dobrze już po czterdziestce, mówił bez przerwy, przeskakując z tematu na temat i żywo gestykulując. Kiedy obiad dobiegł końca, ten pierwszy nisko się skłonił i szybko wyszedł, a  grubasek jako ostatni nawet w drzwiach wciąż jeszcze coś opowiadał.


- Twój wariat sprawił mi wielką przyjemność, - zauważył Humboldt, kiedy tylko został sam na sam z psychiatrą.


- Ale czym? - zdziwił się doktor. - Toż on cały czas milczał.


- Nie może być! Kim zatem był ten dziwaczny gaduła?


- To był Balzak *)!


.........................................................


*) Honore de Balzac (1799 - 1850) - obok Dickensa i Tołstoja jeden z największych twórców nowoczesnej powieści europejskiej



*4 typy ludzi*


W swoich podróżach po Ameryce Łacińskiej Humboldt spotkał na zabitej wiosze miejscowego mędrca, który wyjaśnił mu swoją teorię czterech typów ludzi:


1. ci, którzy coś wiedzą, i wiedzą to, co wiedzą;

2. ci, co coś wiedzą, ale wcale tego nie wiedzą - tacy ludzie śpią, i należy ich obudzić;

3. ci co niczego nie wiedzą, lecz o tym wiedzą - i takim trzeba pomóc i ich dalej kształcić;

4. oraz ci, co nic nie wiedzą i którzy nie mają o tym zielonego pojęcia - to głupcy, a wówczas nikt już takiemu nie pomoże.




*Trzeba było odmówić*


Pewnego dnia po Berlinie rozeszły się słuchy o śmierci Humboldta. Jeden z antropologów napisał wówczas do przyjaciela, że chciałby zmierzyć czaszkę zmarłego profesora. List ów przeczytał także sam Humboldt, który napisał w odpowiedzi:


*Niestety, nie mogę Panu dostarczyć mej czaszki, ponieważ jeszcze mi się przyda, jednak zapewniam, że w przyszłości będzie do Pana dyspozycji w całej rozciągłości.*




  Spis treści zbioru
Komentarze (4)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Dzięki, Emilio.
avatar
Dziękuję Emilio za dawkę humoru w najlepszym stylu :)
avatar
Świetne. Ubawiłam się ponownie. Ponownie, bo pamiętam, że już kiedyś to czytałam. Nie wiem, czemu wtedy nie zostawiłam po sobie śladu. :)
avatar
W tym naszym k/raju wspaniałych sukcesów wprost zatrważa na twarzach Polaków brak uśmiechu. ZA MAŁO SIĘ ŚMIEJEMY!

Kolejna - tym razem amerykańska - anegdota (zasłyszana przeze mnie latem w 1998 r. na Beachview St.):

W Nowym Jorku pewna młoda sprzątaczka wynajęła przy V Alei pokój bez okien, wyłożyła jego ściany dźwiękochłonnymi matami, na jednej z nich zainstalowała półki, a na nich rozstawiła stosy używanych talerzy - po czym rozreklamowała swój lokal jako "gabinet odreagowania". Jej oryginalny business zrobił oszałamiającą wprost karierę.

Kwadrans dzikich wrzasków i wściekłego ciskania talerzami kosztował sporo, ale ludzie ustawiali się tam - i ustawiają się tak przed tym gabinetem do dzisiaj! - w ogonkach.

Śmiejmy się jak najczęściej! Ile wlezie!
© 2010-2016 by Creative Media
×