Przejdź do komentarzyMaksim Gorkij - Bajki o Italii / Pepe 5
Tekst 250 z 255 ze zbioru: Tłumaczenia na nasze
Autor
Gatunekobyczajowe
Formaproza
Data dodania2019-12-18
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń263

...Najlepszy jest Pepe, kiedy stoi sobie sam gdzieś pośród skał, przyglądając się ze skupieniem ich pęknięciom i rysom, jakby czytał w nich okryte nieodgadnionym cieniem historie życia kamieni. W takich chwilach jego czarne żywe oczy są rozszerzone, pociągnięte światłem; chudziutkie ręce trzyma za plecami, a jego ciemna główka, nieco pochylona, nieznacznie kołysze się jak czareczka jakiegoś kwiatu. Coś przy tym nuci cichutko albo jak zawsze cienko jak dziewczynka śpiewa.


Jest też piękny, kiedy patrzy na kwiaty; liliowymi kaskadami leją się po ścianach bujne glicynie, a przed nimi jak struna wyprostowany stoi nasz chłopczyk, jakby wsłuchując się w ciche drżenie ich jedwabnych listeczków pod łaskawym tchnieniem morskiej bryzy.


Patrzy - i śpiewa:


- Fiorino-o..., och, fiorino-o...


Z oddali jak uderzenia potężnego tamburynu słychać ciężkie westchnienia morza. Tańczą motylki nad kwiatami - Pepe uniósł główkę i śledzi ich lot, mrużąc oczy przed słońcem, uśmiechając się nieco zazdrośnie i smutno swoim mądrym uśmiechem Strażnika Matki Ziemi.


- Sio! - woła, klaszcząc w dłonie i strasząc szmaragdową jaszczurkę.


A kiedy morze cichnie wreszcie spokojne jak zwierciadło, i pośród skał dawno znikły białe koronki piany przypływu, samotny dzieciak, siedząc sobie na jakimś kamieniu, patrzy czujnie w przezroczystą wodę: tam, pośród rdzawych wodorostów, pływają niezwykłe ryby, migają krewetki, bokiem pełznie kolejny krab. I w ciszy nad błękitem wody cichutko płynie dźwięczny zadumany głos Pepe:


O morze... morze...


........................................................................................................................................................................



Dorośli mawiają o nim:


- Ten to na pewno zostanie anarchistą!


A ci z tych, co są bardziej dla siebie wzajem uważni i życzliwi - ci mówią inaczej:


- Pepe będzie naszym poetą...


Stolarz Pasqualino natomiast, staruszek z srebrną głową i z twarzą jak ze starej rzymskiej monety - ten mądry i przez wszystkich szanowany Pasqualino powtarza swoje:


- Dzieci będą lepsze od nas, i będzie się im żyło dużo szczęśliwiej niż nam!


Wielu jemu naprawdę wierzy.



Capri, 1913 r.

  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×