Przejdź do komentarzyChodź Kobieto
Tekst 3 z 4 ze zbioru: Geneza
Autor
Gatunekbiografia / pamiętnik
Formaproza
Data dodania2020-02-23
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń80

W miarę upływu wspólnie spędzonego czasu i pod naporem ciągłego strumienia słów, które wypowiadał, czułam, że się uginam. Wybaczałam, współczułam, litowałam się. Właśnie, litość, przesłoniła rozsądek i przekonywała mnie, że go kocham, bo kochać muszę. Skoro on pokochał taką małą paskudę, której nie kochał nigdy nikt, to ona musi mu się odwzajemnić. Miał tak ciężko w życiu, problemy z rodziną, brak wielu elementarnych rzeczy, które ja dostałam w pakiecie. Czułam się winna, czemu mi jest tak dobrze, gdy on ma tyle egzystencjalnych trudności...

Na fali ogromnego żalu i potrzeby zamknięcia mu ust położyłam na nich palec. Pierwszy dotyk od pół roku, oddech przyspieszył. On źle to zinterpretował, nie jako cenzurę, jako wstęp do pocałunków. Chciałam zaprotestować, lecz jak zwykle poddałam się przyjemności. Myliłam się, we mnie była nie tylko litość, było przywiązanie i ogromna potrzeba bezpieczeństwa, on ją zaspokajał. Gdy wziął mnie na ręcę nie potrafiłam dłużej powstrzymywać łez.

Później położyliśmy się na trawie z butelką wina i koszem truskawek i przez chwile było tak, jak być powinno. Leżeliśmy i patrzyliśmy w niebo, śmialiśmy się dużo i często. Byliśmy żywą ilustracją szczęśliwych, młodych i zakochanych ludzi, co za tą fasadą się kryło przecież nikogo nie interesowało.

  Spis treści zbioru
Komentarze (1)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Trzymam kciuki za nową podróż i zamknięcie tej przeszłości spod znaku współuzależnienia jak przypuszczam, ale też uczuć nieuczesanych. Pozdrawiam.
© 2010-2016 by Creative Media
×