Przejdź do komentarzyPuerto Rico
Tekst 30 z 33 ze zbioru: Wermair
Autor
Gatuneksensacja / kryminał
Formaproza
Data dodania2020-03-23
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń48

Z misia zeszło całe futro I wydawał się teraz wielki. Piękny i lśniący, jak góra złota. W jego zwojach zaszły zmiany, czy to na skutek włączenia nowej opcji, czy też na skutek przypalenia. Jednym ciosem rozwalił drzwi, które zaczęły się topić.

- Szybciej. Musimy stąd uciekać! - zawyrokował Kotowicz i pociągnął za sobą Indianina.

Na zewnątrz zbierał się tłumek. Nie było jeszcze wozów strażackich, lecz było już słychać dochodzące z oddali zawodzenie syren ich wozów.

Umknęli w boczną uliczkę. Nikt ich nie zatrzymywał. Na widok misia ludzie rozstępowali się.

- Do bramy! - Kotowicz znalazł jakiś uskok.

Miś wolał pozostać na ulicy. Dokonywała się w nim transformacja. Wysunął skrzydła, odpalił silniki i odleciał w siną dal.

Przyjechała Straż Pożarna. Rozwinęli węże. Zaraz za nimi Policja. Był tylko jeden sposób, żeby się wymknąć niepostrzeżenie. Wyciągnęli na skraj chodnika metalowe kosze, z których uprzednio wysypali smieci, zapakowali się w nie i poturlali. Nikt na nich nie zwrócił uwagi. Turlające się po chodniku kosze na śmieci nie wzbudzają sensacji w dzielnicy cudów.

Hotel płonął. Polewano go obficie wodą z sikawek, lecz było jasne, że musi spłonąć doszczętnie.

  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×