Przejdź do komentarzyZAMEK WULZBURG 31
Autor
Gatunekhistoryczne
Formaproza
Data dodania2020-06-27
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń42

- Wczoraj podczas rozładunku wagonów internowany Rumiancew upuścił całą skrzynkę z butelkami drogiego koniaku, przeznaczonego dla dowództwa na front wschodni. Wszystko potłukło się co do sztuki. Zbiłem go jak parszywego psa i skląłem na czym świat stoi, a ten powtarzał tylko w kółko jedno i to samo: *Jestem zbyt słaby! Nie mogę podnieść takiej skrzynki. Nie posyłajcie mnie, proszę, do tak ciężkiej pracy...*

- Do karceru go, świnię niemytą - na post o chlebie i wodzie! Na przyszłość będzie bydlak jeden pamiętał! - drze mordę *Mannerheim*.


Teraz już prawie wszyscy chodzimy do pracy do miasta. Do fabryki nici, do zakładu produkcji znaków rozpoznawczych dla armii hitlerowskiej, do tartaku, do zakładów matalurgicznych. Niektórzy z naszych pracują w lesie przy ścinaniu drzew i w polu u bauerów. Nawiązują się pierwsze kontakty z mieszkańcami Wulzburga.


Podziemie obozowe zmienia taktykę. Jeśli wcześniej nawoływało do sprzeciwu wobec szkopów na terenie samego obozu, to teraz hasłem naczelnym jest sabotaż w miejscu pracy: wszyscy, którzy pracują poza zamkiem, otrzymują zadanie niewidzialnego szkodzenia, gdzie się tylko da, nawiązywania znajomości z Niemcami, wyszukiwania pośród nich antyfaszystów, przekazywania na teren obozu wszelkich danych na temat sytuacji na frontach, wchodzenia w mieście w bliskie relacje z innymi Rosjanami-jeńcami wojennymi i cywilami, przemocą uprowadzonymi do Rzeszy. I nasi marynarze, przejawiając zadziwiającą pomysłowość, z sukcesem wypełniają te odgórne instrukcje.


... Palacz z *Eltona* Szyman pracuje w warsztacie na tokarce. Mówiąc ściślej, jest tam pomocnikiem majstra. Podaje mu narzędzia, toczy poszczególne elementy itp. Majster taki wniebowzięty, nie może się wprost go nachwalić: *Dobry robotnik. Sumienny. Zawsze tylko *jawohl!* i *jawohl!* Można śmiało poruczyć mu pracę samodzielną!* I każą mu toczyć jakiś konkretny detal. Sprawdzili pierwszą partię tego, co zrobił - i super! Wzsystko jest jak trzeba! A w rezultacie końcowym cała reszta okazała się wadliwą niedoróbką.


- Jakżeś to mierzył, sukinsynu?! - krzyczy cały siny z wściekłości majster.

- Jawohl! Tak, jakżeście to pokazali.

- Idiota ciężki, kretyn jeden! Pokazywałem wcale nie tak!


I Szymana przenoszą do prac ziemnych. W podwórzu tych warsztatów razem z mechanikiem Żabienko kopie odtąd rów. Nagle zatrzymują roboty, gdyż ni stąd, ni zowąd ujrzeli zakopany pod ziemią gruby kabel elektryczny. Jedno wzajemne na kolegę marynarza porozumiewawcze spojrzenie - i bez żadnych słów Żabienko zasypuje kabel ten z powrotem, po czym obaj sadowią się, by osapnąć. Ale wachman nie śpi.


- Co, znowu się chcecie obijać?! Do roboty, gnoje, do roboty! Bistro! bistro!*) - i zamierza się do nich z automatu.


Obaj marynarze zrywają się ze swoich miejsc, chwytają za kilofy i z całej siły zaczynają nimi walić w przykryty piaskiem kabel... Trrrrraaaach! Cóż za cudowne fajerwerki! Snopy iskier lecą aż po same niebo! Konwojent w przerażeniu wrzeszczy:


- Stoooooop!


Ale już za późno. Kabel jest rozerwany w co najmniej dwóch miejscach, i okoliczne warsztaty zostają uziemione prawie na całe dwa dni. A winnych nie ma. Nikt przecież nie wiedział, że w tym akurat miejscu przechodził jakiś cholerny kabel...


.........................................................


*) Bistro! Bistro! - to niemiecka wersja rosyjskiego *Bystro! Bystro!*

  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×