Przejdź do komentarzyPomrów nie taki straszny jak go niektórzy malują
Tekst 79 z 84 ze zbioru: Co w przyrodzie piszczy
Autor
Gatunekpublicystyka i reportaż
Formaproza
Data dodania2020-08-10
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń107

Pomrów nie taki straszny jak go niektórzy malują


Mało się pisze o pomrowach, więcej się mówi, ale niestety najczęściej z obrzydzeniem. Szkoda. Przecież to też stworzenia boże.


Jaki pomrów każdy widzi…

Ktoś go lubi, ktoś nienawidzi,

Ale pomrów ma to w nosie

i myśli ino o własnym losie.



Kto kocha naturę to i pomrowy polubi. Inne ślimaki także. W końcu ślimaki pełzały po Planecie Ziemia dużo wcześniej niż człowiek. Kto tu jest więc intruzem?


Pomrów jest największym ślimakiem nagim w naszym klimacie. Osiąga długość do 20 cm. Nie dość, że nagi, to jeszcze jest bezdomny, bidulka, bo nie wytwarza zewnętrznej muszli jak winniczki.


Jest zaliczany do gatunków inwazyjnych, szkodliwych. W uprawach rolnych, szczególnie w szklarniach, może wyrządzać duże szkody. Natomiast w naturalnym środowisku nie ma wrogów, którzy mogliby redukować jego populację. Bo i po co? Leśnicy go lubią, gdyż oprócz zdrowych, jadalnych grzybów, zjada także trujące, a przede wszystkim martwą materię organiczną. A to już wielki z nich pożytek.



Pomrów rozmnaża się w dość dziwny sposób. Jest obojnakiem i jest jajorodny. Może się więc rozmnażać samodzielnie. Jednak zwykle do aktu prokreacji szuka drugiego osobnika i dochodzi między nimi do zapłodnienia krzyżowego.



Jedyne co mi się u pomrowów nie podoba — to ich kanibalizm. Poniższe zdjęcia obrazują ten barbarzyński akt. Walka na śmierć i życie... Uwaga, obrzydliwe! Kogo brzydzą takie obrazki, proszę nie patrzeć. Dla pomrowów kanibalizm to normalka. Popełniają go z natury.



Ogólnie rzecz ujmując, pomrowy, mimo złej opinii o nich, są pożyteczne. Przynoszą korzyści zamieszkiwanym przez nie lasom. A i ludziom szkody rzadko wyrządzają. No chyba, że mają działki lub ogrody położone blisko lasów. Ślimaki żywią się roślinami od zawsze, zanim ludziom przyszło do głowy zakładać ogrody. Mało tego, naukowcy odkryli, że ze śluzu przez nie wytwarzanego można pozyskać substancję zabijającą bakterie, nową broń w walce z powszechnymi zakażeniami.

Z wyglądu może one i nie są najpiękniejsze dla nas ludzi, ja jednak lubię je oglądać. Ciekawi mnie jak je matka natura zbudowała i jak do życia przystosowała.



  Spis treści zbioru
Komentarze (8)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Dziękuję za przybliżenie zwyczajów pomrowów. I tak nie lubię na nie patrzeć.
avatar
Ape, przymusu nie ma.

Jaki pomrów każdy widzi…
Ktoś go lubi, ktoś nienawidzi,
Ale pomrów ma to w nosie
i myśli ino o własnym losie.
avatar
Pierwszy raz widzę tego ślimaka.
PS. W tym 4-wersowym wierszyku popracowałbym nad 2. i 4. wersie. Zgubiły rytm czytania przez inną długość zgłoskową.
avatar
Hardy, pomrowy głównie w lasach, ale ostatnio zobaczyłam w drodze do pracy i musiałam ominąć, żeby nie zdeptać.Co do rymowanki, teraz się przyjrzałam.

Jaki pomrów każdy widzi…

Ktoś go lubi, nienawidzi,

Ale pomrów ma to w nosie

Myśli wciąż o własnym losie.

(Akcenty, ale wierszyk bardzo prosty do szybkiego zapamiętania).
avatar
Ape i Hardy, dzięki za Wasze podpowiedzi... Ale moja wersja też mi się podoba. Wychodzi na to, że kiedyś (co nie pamiętam) musiałam mieć wypadek ze słoniem i mam inne poczucie rytmu. ;D
avatar
MichalszkaKCze, tam, w takich utworach nie ma przecież ścisłych reguł, np:
- Co słychać panie tygrysie?
- A nic, nudzi mi się.
- Wyszedłby pan zza tych krat?
- No, pewnie, przynajmniej bym pana zjadł!
avatar
Jeden z moich kolegów mówi o nich" miniaturowe anakondy".
avatar
Branimir, pewnie dlatego, że niektóre gatunki pomrowów mają podobne ubarwienie. Ja takich u siebie nie znalazłam.
© 2010-2016 by Creative Media
×