Przejdź do komentarzyList dwudziesty drugi
Tekst 22 z 22 ze zbioru: Listy do siebie
Autor
Gatunekbiografia / pamiętnik
Formaartykuł / esej
Data dodania2021-05-05
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń113

Jeszcze trochę i minie rok od poprzedniego listu do siebie. Dlaczego tak długo milczałam? Powodów było wiele, ale przede wszystkim dopadła mnie choroba, która sprowadziła moją aktywność do zera. I wcale to nie był covid (też go przeszłam), a zablokowane zatoki, które trzeba było oczyszczać chirurgicznie. Do tego niekończące się bóle głowy, które do tej pory dają o sobie znać... Mimo to od lutego, od operacji zaczęłam wracać do żywych!

Zaczęłam też czytać, bo czasu mam w brud. Jestem na urlopie zdrowotnym. Po raz pierwszy doświadczyłam, co to znaczy nie móc myśleć ani koncentrować się nawet na jednej sprawie (bo o wielu - jak to zwykle w pracy nauczyciela - nie było mowy).

Doświadczyłam wszystkiego, co może zabić: myśli o o śmierci, walki z bólem, niemożności działania, beznadziei i smutku, strachu i depresji.


Musiałam prosić o pomoc psychologa i krok po kroku tłumaczyć sobie życie od nowa. Przeczytałam za namową pani doktor książkę pt. „Wszystko, co musimy utracić” J. Viorst. Na początku lektury nachodziły mnie same negatywne myśli, że przez całe życie musimy coś tracić, czy tego chcemy, czy nie. Ale potem zrozumiałam, że wraz z kolejnymi stratami powinnam być silniejsza i uważniejsza oraz bardziej wyrozumiała dla samej siebie. Bo ta książka każe siebie kochać w każdym momencie życia. Autorka pisała ją w dojrzałości, kiedy miała sporo doświadczeń z pacjentami, tak samo jak ja, potrzebującymi pomocy. Dobrze jest wysłuchać czyjeś historii, żeby się przekonać, że z najtrudniejszych sytuacji można wyjść obronną ręką, a jeśli nie, to ponieść jak najmniejsze straty.


Sięgnęłam też po książkę napisaną w latach osiemdziesiątych XX wieku, a która ciągle jest wznawiana - „Potęga podświadomości” J. Murphy’ego. Zrobiłam to od niechcenia, a dała mi tyle emocji i nadziei, że zapragnęłam myśleć wg zasad sformułowanych przez autora, który z niezwykłą siłą przekonuje do pozytywnego myślenia. To wcale nie jest łatwe, zwłaszcza gdy ciągle boli głowa i cisną się myśli, które wcale nie są dobre. Modelowanie podświadomości przez świadome myśli to podstawa działania wg Murphy’ego, a opisane przez niego doświadczenia ludzi czy piękne modlitwy mają wpłynąć nie tylko na siebie, ale również na innych oraz na to, co zdarzyć się może w przyszłości.


Przeczytałam kilka książek, o których muszę wspomnieć. Są warte, by je poznać! Oto „Królestwo” J. Nesbo. Po raz pierwszy zobaczyłam, że zbrodnia może nie być ukarana, a zbrodniarz może czuć się bezkarny i do tego można go polubić... Historia ta przywodzi na myśl szkolną lekturę, którą przeczytałam za syna niechętnego książkom, zwłaszcza tym narzucanym przez szkołę - „Zbrodnia i kara” F. Dostojewskiego. O ile w „Królestwie” wartko płynie akcja, od czasu do czasu okraszona zbrodnią, o tyle w „Zbrodni i karze” to morderca i jego czyn zostaje poddany tak obszernej analizie, że aż nie do uwierzenia. Oczywiście u Nesbo jest też sporo psychologii, ale Dostojewski stworzył wręcz studnię bez dna, o czym świadczyła moja z synem długa rozmowa na temat Raskolnikowa.


Najbardziej jednak ucieszyłam się, a nawet uchachałam, czytając Malcolma XD. „Edukacja” to druga jego książka wydana po „Emigracji”. Mimo to, że nie lubię przekleństw i sama ich nie stosuję, to w książce Malcolma XD miały całkiem mocną i celową pozycję. Innymi słowy bez nich przestępczy światek nie miałby tak prawdziwego oblicza, a u mnie i u mojego męża książka nie wywołałby aż takich salw śmiechu.


Przeczytałam jeszcze „Wyznaję” Cabre, które było dla mnie eksperymentem z powodu narratora powieści. Raz był on bohaterem utworu, raz opowiadaczem a czasami kimś, kogo trudno było uchwycić. Często ten zabieg stosowany był jednocześnie, co powodowało, że traciłam orientację i zastanawiałam się, kto to mówi, zamiast śledzić fabułę.


Za to z ochotą sięgnęłam po książkę noblistki pt. „Czuły narrator”. Mogłam się z niej sporo nauczyć, ale to był czas, kiedy myślenie naprawdę sprawiało mi problem. Wiem, że przeczytam ją od nowa, bo nie wolno mi przejść obok takiej skarbnicy wiedzy o tworzeniu i rozumieniu literatury.


Przyszedł czas, że mogę się już czytać i pisać. Mam nadzieję, że będzie wszystko dobrze. Zaczęłam publikować wiersze na Instagramie, bo rzeczywistość wymusza kontakt z ludźmi za pomocą nowoczesnych mediów. Świat nie stoi w miejscu i bardzo dobrze!


  Spis treści zbioru
Komentarze (3)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Z przyjemnością przeczytałam (w bród :))
avatar
Są t r z y skrzydła, z pomocą których duchowo dźwigasz się /jako coraz starszy samotny człowiek/ z kolan:


- poszerzana każdego dnia wiedza;

- kontakt z wielką sztuką /w tym z nieśmiertelną sztuką słowa, czyli literaturą/;

- metafizyczna, głęboko przeżywana więź z Przodkami i/lub Bogiem
avatar
Pani Emilii, Pani wiedza jest imponująca... A komentarze są zawsze inspirujące. Dziękuje za wszystkie i bardzo się cieszę, ze Pani jest na publixo. Pozdrawiam serdecznie i wirtualnie przytulam.
© 2010-2016 by Creative Media
×