Przejdź do komentarzyPersonal Jesus
Tekst 1 z 2 ze zbioru: opowiadania
Autor
Gatunekobyczajowe
Formaproza
Data dodania2026-02-03
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń17

Personal Jesus

Palę w łóżku fajkę za fajką, makijaż spływa na szyję, jak zarżnięte oko z „Psa Andaluzyjskiego”. Depresja dociera do Ciebie po jakimś czasie.

*

Gdy wyjechałam z tego zadupia w Lublińcu, ukończywszy liceum, gdzie tylko trzy osoby na krzyż, wiedziały kim był Michel de Montagne.

I jeszcze się śmiali, że politologia! Zawsze podniecali mnie wielcy władcy i ich myśli.


*

Koniec z zakazami! To był rok pierwszego Przystanku Woodstock, kolejnego Jarocina, konferencji Ruchu Hare Kryszna w Karpaczu, Festiwalu Kultury Chrześcijańskiej w Ustroniu.

Imprezy, dużo picia ale na seks jeszcze nie byłam gotowa.


*

Pierwsze pięć miesięcy: nauka, , klub studencki, wycieczki od baru do baru z przyszłymi filologami  i kulturoznawcami. Wieczorami pisanie wierszy...

Na Juwenaliach, Iwa- moja duchowa siostra bliźniaczka, zabrała mnie do klubu, nielegalnej miejscówki na Koszutce, grał zespół rockowy Konstantynopol. Ich wokalista ucieleśniał Niebiosa i Słońce. Miał na imię Jezus.

Od zagadania po występie, zostałam jego panną.


*

Powiedział, że jego imię wymiawia się przez „h”, ojciec był Kubańczykiem.  Na drugim roku pojechaliśmy do niego, do Cienfuegos.

Trzymaliśmy się za ręce, idąc wśrod kamienic i latarni.

Dużo pisałam w ciągu mojego pobytu na Kubie. Tropicana, Cayo Coco, pierwszy seks i Hawana.


*

Przychodził regularnie na wieczorki poetyckie. Gdy występowałam na Lutyckiej w Gliwicach, uczestnicy ledwie się zmieścili.

Listopadowy wieczorek miał się odbyć na Żółkiewskiego, w wynajętym mieszkaniu.

-Sataniści idą!- Śmiał się piątoklasista, spluwając na chodnik. Jego kolega pokazał środkowy palec. . Staruszki pluły przez ramię, tylko wylinaiłe psy szukały jakiegoś kąska.

*

Na klatce kamienicy pachniało ludzkim moczem i kocimi ekskrementami. Ściana przypominała papier toaletowy.

W pomieszczeniu było kolorowo, jakby tu jakiś plastyk mieszkał.

Czekaliśmy, siedząc po turecku.

Nagle wszedł Jesus ubrany, jakby zszedł z babcinego oleodruku. Wrzeszczał o boskości, o tym, że seks przeszkadza, te studenciaki, jak głupki,  patrzyły na to, co odstawia ten, którego tak kochałam!

-A co z nami?!- Wrzasnęłam.

Spojrzał na mnie, bez wyrazu. Wybiegłam, upiłam się czterema małpkami i zażygałam pościel.


*

-No rusz się, mała!- Mówię do siebie. Zerkam na rozgrzebane papiery mojej pracy doktorskie


  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×