Przejdź do komentarzy'Szlakiem jeleniego wzgórza'. Część piąta.
Tekst 36 z 42 ze zbioru: 'Opowiadania o zwierzętach'
Autor
Gatunekpopularnonaukowe
Formaproza
Data dodania2026-02-07
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń138

Część piąta


Rozeźlony Yan podążał za śladami przez jakiś czas ale nie znalazł żadnego znaku krwi. Szedł może milę lub więcej, a wtedy ujrzał nowy ślad na śniegu – odcisk mokasyna – Indian Cree. Yan szedł dalej, a kiedy zaszedł w górę wzgórza ukazała się wysoka postać i uniosła jedną dłoń w pokojowym geście pozdrowienia. „Kim jesteś?” - zapytał Yan zdenerwowany. „Chaska”. „Co robisz na moich rubieżach?”. „Po pierwsze to mój kraj” - odparł indianin. „To są moje jelenie.” - rzekł Yan. „Nikt nie jest właścicielem jeleni póki ich nie zabije.” - odrzekł Chaska. „Lepiej trzymaj się z daleka od każdego tropu, za którym podążam”. „Nie boję się.” - odparł Chaska. Po czym dodał delikatnie: „Nie jest dobrze walczyć. Ten, który jest najlepszym łowcą zdobędzie najwięcej jeleni”. W końcu stanęło na tym, że Yan pozostał kilka dni wraz z Chaską.

Yan nie upolował żadnego jelenia ale wiele nauczył się od człowieka, który jak on polował. Czasem wyruszali razem, a czasem każdy z nich wyruszał samotnie. Któregoś dnia, gdy Yan był sam, podążał śladem jelenia, a gdy wyrwał się do przodu usłyszał hałas w krzakach. Uniósł swoją strzelbę pospiesznie i był gotowy do strzału. Chciał zobaczyć co poruszało się i czekał przez chwilę. Nagle przeleciało mu przed oczami coś czerwonego i w tym samym momencie wyszedł Chaska. „Chaska” - powiedział Yan - „Byłem bliski zabicia ciebie”. W odpowiedzi Indianin dotknął czerwonej chustki na czole. Yan zrozumiał powód dla którego Indianie polujący noszą tą chustę. Po tym zdarzeniu przybrał jedną sobie.

Któregoś dnia stado ptaków preriowych uleciało wysoko nad głowami w kierunku lasu. Pozostałe stada uczyniły to samo. Chaska spojrzał na nie w górę i zdawkowo wycedził słowa: „Ptaki chcą się ukryć między drzewami. Dziś wieczorem będzie zamieć śnieżna”. Nadeszła śnieżyca i łowcy pozostali cały dzień przy ogniu. Na trzeci dzień zamieć nieco ustała i polowali dalej. Ale Chaska zawrócił wraz ze swoją popsutą strzelbą. Palił przez jakiś czas w milczeniu, a wtedy powiedział, wskazując na wschód - „Widziałem dzisiaj ślady Siouxów. Będzie teraz tutaj źle. Muszę się oddalić”. Ruszył i oni nigdy nie spotkali się ponownie. Wszystko co pozostało po Chasce to jego imię nadane samotnemu jezioru pomiędzy wzgórzami - „Jezioro Chaska”.


  Spis treści zbioru
Komentarze (5)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Tłumacza trudowi mrówczemu
Do ziemi niskie ukłony,
Ale... nie będzie z tego mamony.
Zresztą Bóg wie jeden, czemu

;(
avatar
emiliapienkowska; "Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie" (Mt 10,8).
avatar
Szlakiem jeleniego wzgórza? Skąd taki nielogiczny tytuł? "Wzgórze" jako rzeczownik l. poj. jest jedno, "szlak" zaś to rzeczownik zakładający jakąś trasę od punktu A - do punktu Zet. Może, Przyjacielu, autorowi tej powieści chodziło o szlak Jelenich Wzgórzy? Moja druga uwaga: masz problemy z nadliczbą zaimków osobowych. Z najbliższego kontekstu przecież wynika, o kim mowa, więc nudne powtórki "on", "jego", "jemu" itd. można sobie darować. Trzecia wada - to problemy z brakującymi przecinkami w zdaniach złożonych. Nie wyodrębniasz zdań wtrąconych ni zdań podrzędnych, a to utrudnia czytanie.
avatar
belino; Gdyby szanowny belino przeczytał pozostałe części opowiadania, wiedziałby skąd wziął się tytuł (nazwa) "Jeleniego wzgórza". Brak logiki w nazwach niektórych miejsc i miejscowości jest dość powszechny, na przykład "Swornegacie"; "Krzyżtopór" itp. itd. Jeśli idzie o zaimki osobowe i ich rzekomy nadmiar to zredukowałem ich liczbę do, moim zdaniem, niezbędnego minimum. Ale wezmę to pod uwagę w niedalekiej przyszłości. Obawiam się, że brak przecinków wynika z mojego roztargnienia i pośpiechu. Nie tylko ja "grzeszę" brakiem przecinków, a nawet błędami ortograficznymi. Proszę przyjrzeć się własnemu komentarzowi ("Jelenich Wzgórzy" to błąd ortograficzny. Powinno być "Jelenich Wzgórz"). Pani Rogowicz też popełnia masę błędów nie tylko interpunkcyjnych lecz i ortograficznych (zapewne z pośpiechu).
avatar
Mea culpa, mea maxima culpa! Poprawnie powiemy "szlakiem Jelenich Wzgórz", a więc mijamy pierwsze Jelenie Wzgórze, potem drugie, trzecie itd. Jesteśmy na szlaku kolejnych Jelenich Wzgórz, wędrujemy szlakiem Jelenich Wzgórz. Nazwa tych wzgórz musi być naturalnie pisana dużymi literami.
Reasumując, oceny wystawiłem za niedoróbki w tym tylko kawałku i za tego małego kawałka całokształt. Moją rolą nie jest słodzenie czy tym bardziej komuś dopieprzanie. Ciesz się, że w ogóle to skomentowałem, bo przecież z Twojej strony takiego odzewu pod moją produkcją literacką w ogóle nie ma. Nikogo nie czytasz i nikogo nie krytykujesz ani chwalisz. To bardzo wygodna, zachowawcza postawa.
© 2010-2016 by Creative Media
×