| Autor | |
| Gatunek | popularnonaukowe |
| Forma | proza |
| Data dodania | 2026-02-07 |
| Poprawność językowa | - brak ocen - |
| Poziom literacki | - brak ocen - |
| Wyświetleń | 16 |

Część piąta
Rozeźlony Yan podążał za śladami przez jakiś czas ale nie znalazł żadnego znaku krwi. Szedł może milę lub więcej, a wtedy ujrzał nowy ślad na śniegu – odcisk mokasyna – Indian Cree. Yan szedł dalej, a kiedy zaszedł w górę wzgórza ukazała się wysoka postać i uniosła jedną dłoń w pokojowym geście pozdrowienia. „Kim jesteś?” - zapytał Yan zdenerwowany. „Chaska”. „Co robisz na moich rubieżach?”. „Po pierwsze to mój kraj” - odparł indianin. „To są moje jelenie.” - rzekł Yan. „Nikt nie jest właścicielem jeleni póki ich nie zabije.” - odrzekł Chaska. „Lepiej trzymaj się z daleka od każdego tropu, za którym podążam”. „Nie boję się.” - odparł Chaska. Po czym dodał delikatnie: „Nie jest dobrze walczyć. Ten, który jest najlepszym łowcą zdobędzie najwięcej jeleni”. W końcu stanęło na tym, że Yan pozostał kilka dni wraz z Chaską.
Yan nie upolował żadnego jelenia ale wiele nauczył się od człowieka, który jak on polował. Czasem wyruszali razem, a czasem każdy z nich wyruszał samotnie. Któregoś dnia, gdy Yan był sam, podążał śladem jelenia, a gdy wyrwał się do przodu usłyszał hałas w krzakach. Uniósł swoją strzelbę pospiesznie i był gotowy do strzału. Chciał zobaczyć co poruszało się i czekał przez chwilę. Nagle przeleciało mu przed oczami coś czerwonego i w tym samym momencie wyszedł Chaska. „Chaska” - powiedział Yan - „Byłem bliski zabicia ciebie”. W odpowiedzi Indianin dotknął czerwonej chustki na czole. Yan zrozumiał powód dla którego Indianie polujący noszą tą chustę. Po tym zdarzeniu przybrał jedną sobie.
Któregoś dnia stado ptaków preriowych uleciało wysoko nad głowami w kierunku lasu. Pozostałe stada uczyniły to samo. Chaska spojrzał na nie w górę i zdawkowo wycedził słowa: „Ptaki chcą się ukryć między drzewami. Dziś wieczorem będzie zamieć śnieżna”. Nadeszła śnieżyca i łowcy pozostali cały dzień przy ogniu. Na trzeci dzień zamieć nieco ustała i polowali dalej. Ale Chaska zawrócił wraz ze swoją popsutą strzelbą. Palił przez jakiś czas w milczeniu, a wtedy powiedział, wskazując na wschód - „Widziałem dzisiaj ślady Siouxów. Będzie teraz tutaj źle. Muszę się oddalić”. Ruszył i oni nigdy nie spotkali się ponownie. Wszystko co pozostało po Chasce to jego imię nadane samotnemu jezioru pomiędzy wzgórzami - „Jezioro Chaska”.







