Przejdź do komentarzyWybrzęk
Tekst 88 z 88 ze zbioru: Wiersze II
Autor
Gatunekpoezja
Formawiersz biały
Data dodania2026-03-08
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń45

czasami czuję się podłajniony, lub jak 

ręcznik, którym wycierał się trędowaty, 

łyżwy kruchsze od lodu, czy wrota 

do innej czasoprzestrzeni, przez które nikt 

nie ma zamiaru przechodzić, bo nie 

uwzględniają one w swoim przenoszeniu 

wnętrzności przekroczyciela, 


a kto chciałby trafić do nowego wymiaru 

jako wydmuszka, podczas gdy nam, 

Ziemianom, przyszłoby pochować 

jego parujące trzewia. 


krótko, na szczęście, trwa użalniactwo, 

zaraz mam w oczach słońce, wiem, że 

żadna tam moronność, prędzej: 

zbyt krótki wzrok, by widzieć rozmiary histerii. 


gładzę się po prześwitach, powtarzając: 

ładnyś, ładnyś, ładnisiu. 

po co ci ten omłot i nahajka zamiast języka? 


następnie... pozwalam sobie na wiele. 

choć: permisywizm, nie perwersyjność. 

nawpuszczane krasnludzięta zaczynają podszczerbki. 


ale spokojnie, nie przerodzi się to 

w pełnoobjawową demolkę.

  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×