Przejdź do komentarzyGrafomania
Tekst 40 z 56 ze zbioru: Zrzędzian
Autor
Gatunekpublicystyka i reportaż
Formaproza
Data dodania2012-12-27
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń2078

Dla ludzi chcących się czegoś dowiedzieć o świecie, choć na krótko być w miejscach nieodwiedzanych codziennie, w krajach tak odległych, jak Australia, ujrzeć zdjęcia stamtąd, poznać przyrodę, historię, architekturę i obyczaje owych zakątków, dla ludzi z różnych przyczyn niemogących podróżować, buszowanie po cyberprzestrzeni jest dobrodziejstwem, wynalazkiem poszerzającym horyzonty, doskonałym narzędziem umożliwiającym naukę jak papierowe słowniki czy encyklopedie. Ale w Internecie nie tylko czytać, słuchać i oglądać można: można też pisać. Zamieszczać własne teksty lub komentować cudze.

I tu zaczynają się kłopoty. Nie ma problemu, gdy tekst jest firmowany imieniem i nazwiskiem autora, ponieważ bierze on odpowiedzialność za swoje słowa. Gorzej, gdy tekst stanowi jadowity zbiór bzdur i ukrywa się pod Nickiem, bo wtedy nie bardzo wiadomo, kto pluje. I przed kim się bronić. Wiadomo, tylko, że zostaliśmy zmieszani z błotem przez nieznanego sprawcę.

Internet stał się zlewnią fachowców od wyrażania opinii na każdy temat (w tym - literatury), a dla tak wybitnych znawców przedmiotu nie ma żadnych autorytetów: noblista, nie noblista, mniejszy czy większy poeta, nieważne, co napisał i jakim dorobkiem się legitymuje, nieistotne, że jego utwory rozchodzą się w milionach egzemplarzy po całym świecie; dla anonima z blogu Grafomania to świetny pretekst do strzykania gównem.

Anonim z tego ścieku powinien wiedzieć, że spory literackie istnieją nie od dziś. Na przykład Niemcewicz kontra Romantycy. Lecz jeśli nie zgadzał się z Mickiewiczem, to nie szydził z jego urody i nie gadał o popsutych zębach wieszcza, ale odnosił się do twórczości. To była bezinwektywowa walka na programy, a nie zawistne bigosowanie. Tymczasem nasz dzielny dresiarz uprawia politykę tchórzliwej lamy: obrzyga i zwieje za Nick. Zamiast merytorycznego uzasadnienia swoich pomówień, pisze, że jedna poetka ma szpetną urodę, jakiś krytyk robi do niej maślane oczy, wielokrotnie doceniany poeta bawi się wiaderkiem i łopatką, jakby był rówieśnikiem paszkwilanta. Maluczko, a czytelnicy anonimowego eksperta Grafomanii dowiedzą się, że Papież, to niemiecki kurdupel nieznający katechizmu. Eksperta, a może ekspertów, ponieważ jakkolwiek komentarze nie są podpisane, to płeć da radę wirtualnie zmacać i raz babuli facet, a raz inna kuciapka osłonięta listkiem figowym o ksywie REDAKCJA. Tak czy owak pomysł zrobienia skandalizującego blogaska wydaje mi się przedni, bo nic tak nie ożywia akcji, jak martwy trup.

Przyznaję, sytuacja wśród niezrzeszonych i zakolczykowanych pisarzy nie wydaje mi się dobra. A zwłaszcza nie sprzyja ona twórczości. Miast niej mamy do czynienia ze sprawami drugorzędnymi: politycznymi podziałami i obraźliwym gdakaniem personalnym. I oczywiście należy jak najbardziej zareagować na tego rodzaju niezdrową atmosferkę. Lecz nie w sposób proponowany przez Grafomanię, czyli nie przez oszalałe i ślepe DOWALANIE wszystkim jak leci, tylko poprzez udowadnianie własnymi utworami, na czym owa twórczość polega i jaka jest różnica pomiędzy atakowanymi, a atakującymi.

  Spis treści zbioru
Komentarze (5)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Temat grafomanii jest bardzo ciekawy, gdyż walka z nią nigdy nie przyniesie pełnego zwycięstwa. Chyba każdy portal literacki styka się z tą chorobą.
Owsianko trochę mnie nabrał z tytułem, bo myślałam, że może będzie pisał o możliwości zaradzenia grafomanii, czyli "manii pisania utworów literackich przez osoby nie mające talentu" (PWN) - przeważnie osoby te płodzą swoje utwory w niezwykłym tempie i nie znoszą najmniejszego słowa krytyki. Owsianko jednak ograniczył temat do agresywnych komentarzy grafomanów do tekstów uznanych i utalentowanych literatów. Porównanie do lamy byłoby świetne, gdyby było prawdziwe. Ale lama nie rzyga, a pluje, i nie ucieka, a najwyżej się śmieje - ta w ZOO. W żywe oczy. Opisane przez owsianko zachowanie pasuje raczej do skunksa, jeśli zostaniemy przy porównaniach ze świata zwierzęcego.
Puenta pewnie jedynie możliwa: utwory muszą się same bronić przed takimi atakami, niech więc będą naprawdę dobre.
Tekst owsianko jest ciekawy, językowo parę potknięć dotyczących przecinków (na przykład "nawet tak odległych jak Australia" - bez przecinka). Słowo "papież" napisałabym z małej litery.
Przeczytałam z ciekawością. Pozdrawiam autora.
avatar
Mój ulubiony Autorze, i co niby to da? Bo nawet jeśli omijasz śmierdzące brzydactwo wielkim kołem, to i tak Cię dopadną. Z sobie wiadomych powodów. Chociażby tzw. recenzenckie komentatorstwo, na dodatek niektóre z nich: podobno - "zaufane" ;-))))))
avatar
To leninowska jest technologia - jak sie nie zgadzamy z adwersarzem, to mówimy że mu z paszczy wali. A furda tam z jego argumentami -zwłaszza jak mu z paszczy wali.
avatar
Już chyba wiemy, że nieznany z imienia i twarzy piesek szczeka - i ucieka, i "karawan" jedzie dalej :)
avatar
Temat oklepany,jak dla mnie.Mickiewicz pisał inaczej,i każdy autor pisze po swojskiemu.Nie ma nad czym się rozwodzić.
© 2010-2016 by Creative Media
×