Przejdź do komentarzyOstatni szczebel do nieba
Tekst 21 z 28 ze zbioru: Niepotrzebne tyrady aniołów
Autor
Gatunekpoezja
Formawiersz biały
Data dodania2013-04-14
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń1771

Ostatni szczebel do nieba





Słońce w samotnej przemowie -


z dawno naruszonych krętych szczebli

dopada mnie czas rozbitków

wyrzuconych wraz z otoczakami liter


słońce  jak chwast -

nie da się go do końca usunąć

z mojej wyspy na podłodze


rozważnie stąpam po modrym promieniu -

każda inna prawda na szczycie drabiny


szczyt przekroczył już dawno

ziemskie możliwości -

uznaje tylko pobyt stały

i klin wysokiego ciśnienia

na ruchomym szczeblu kariery




Słońce w osamotnieniu

wyczuwa każdą

uformowaną przez siebie

stopę wirująca tuż

nad otoczakiem podłogi


  Spis treści zbioru
Komentarze (3)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Super, bardzo mi się podoba.
avatar
Obrazowy, mądry, kameralny wiersz. Przewrotne, oryginalne porównanie "słońce jak chwast - nide da się go do końca usunąć". Obudziło we mnie wspomnienia i porównania, jak to ja mam ze słońcem...
avatar
Ostatni szczebel do nieba /i wreszcie ten upragniony kontakt z rozgadanymi aniołami na wyciągnięcie ramion -patrz wszystkie tytuły/ w tych przed nami oto poetyckich klimatach - to gwóźdź już przybity do naszej trumny.

Dopóki /po szczeblach/ w miarę prosto jeszcze jakoś idziesz - to się jednak zawsze wspinasz.

Najgorzej dojść
© 2010-2016 by Creative Media
×