Przejdź do komentarzyLaleczka
Tekst 4 z 23 ze zbioru: Wspomnienia i opowiadania
Autor
Gatunekobyczajowe
Formaproza
Data dodania2011-03-26
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń3347

LALECZKA


- Dzisiaj znowu nie kupiłaś mi lalki? - spytała smutnym, zachrypniętym głosikiem Kasia, połykając słone łzy spływające po jej ogorzałych policzkach. - Już kolejny raz nie dotrzymałaś słowa.

- Nie zawracaj mi głowy – odburknęła matka, zataczając się po brudnej, zaniedbanej kuchni. - Mam ważniejsze sprawy na głowie. A i ojcu trzeba coś do szpitala podrzucić – dodała, wyciągając z torby chleb, kaszankę i dwie butelki wódki – wszystko takie drogie.

Łkająca Kasia nie dała za wygraną. - Moje koleżanki mają piękne, duże lalki, a misio, którego dostałam od Moniki, jest brzydki, brudny i poszarpany – wydusiła z siebie.

- Jak byłam mała, też mi nikt zabawek nie kupował – rzuciła odpychająco matka, odrywając od ust musztardówkę – sama musiałam zarobić. Ty też możesz! Masz już przecież pięć lat! I nie zawracaj mi głowy jakimiś tam lalkami – odwróciła się od dziewczynki,  opróżniając szklankę.

Zrozpaczona Kasia uznała, że u mamy niczego nie wskóra. - Gdyby tak był tata, on by na pewno kupił – pomyślała. - Pił co prawda więcej niż mama, ale na cukierki i ciastka nie żałował. A i zabawkę czasem kupił.

W główce Kasi zaczął rodzić się odważny plan. Ma przecież kilka złotych w skarbonce, sprzeda też w tajemnicy przed mamą butelki, których w domu nagromadziło się co nie miara. A i na podwórku oraz na ulicy można ich sporo znaleźć. Umyje je, a do sklepu przecież blisko.

Ambitny plan Kasi zaczął z czasem przybierać realne kształty. Skarbonka pęczniała od dyskretnie wrzucanych monet. Było ich już dość dużo. Liczyć co prawda nie umiała, ale ciężar tekturowego pudełka z tajemniczym otworem wywoływał coraz częściej błysk w jej czarnych, smutnych oczach.

Któregoś dnia dziewczynka podjęła chyba najważniejszą decyzję w swoim krótkim życiu. Widząc matkę nerwowo przeszukującą drżącymi rękami portmonetkę, torby oraz  kieszenie, podeszła do niej i powiedziała. - Mama, nie szukaj pieniążków na moją laleczkę. Ja ich uzbierałam tyle, że chyba wystarczy. Zobacz. Dużo, nie? - wykrztusiła, pokazując matce swój skarb.

Matka trzęsącymi się rękami chwyciła brudne, zniszczone pudełko, potrząsnęła nim i czując jego ciężar, jakby się uspokoiła. - Dużo, dużo – wybełkotała z błyskiem w oczach – na pewno wystarczy. Uradowana Kasia krzyknęła z radości, pokazując szczerbate i nieco pożółkłe ząbki. - Mamo, lalka ma być duża i uśmiechnięta! Musi mieć wesołe, niebieskie oczy i równe, bielutkie zęby! I żeby jeszcze mówić i chodzić umiała.

- Będzie, będzie! - powiedziała podekscytowana matka. - Dawaj mi te pieniądze i czekaj! Na pewno kupię ci tę twoją lalkę. Ale ostatni raz, widzisz jak mi ciężko! - wyrwała dziewczynce pieniądze i w pośpiechu wyszła z domu. Kasia z niecierpliwością czekała jej powrotu. Mijały minuty, potem godziny, a radosne oczy dziewczynki stawały się coraz bardziej zmęczone i smutne. Nóżki odmawiały posłuszeństwa, zapadający zmrok cisnął się na ciężkie powieki. Wyczerpana usiadła na podłodze w przedpokoju przy drzwiach wejściowych. Kiedy wróci mama, będzie od razu mogła zobaczyć swoją lakę. - Wróci niedługo, przecież obiecała – wyszeptała zmęczona.

Ciemność nocy uśpiła Kasię. I oto dziewczynka widzi piękną lalkę, taką właśnie, jaką sobie wymarzyła, a może nawet ładniejszą. Bawią się razem. Kasia jest zupełnie inna niż zazwyczaj. Uśmiechnięta, uradowana, ożywiona. Zabawa wydaje się nie mieć końca.

Bajkową sielankę przerywa niespodziewanie łomotanie do drzwi. - Otwieraj! Ile będę czekała?! - bełkotliwym głosem wrzeszczała matka. Wybita ze snu Kasia wstała, przecierając zaropiałe i niewyspane oczy, a następnie zaczęła szukać lalki swojego życia. Szukała długo, nie zwracając uwagi na wzmagające się łomotanie do drzwi.


  Spis treści zbioru
Komentarze (8)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Trzeba pomóc temu dziecku. A takich rodzin i dzieci przybywa w naszym kraju. Także dlatego, że rządy i samorządy biorą udział w nieustających debatach i igrzyskach i nie starcza czasu i środków na zajęcie się losem najsłabszych, poza nic nie dającymi gestami. Polskie dzieci po tym, jak w ostatnich latach dokonaliśmy postępu, zbliżyły się poziomem życia do legendarnych już dzieci rumuńskich.
avatar
Piękny i poruszający utwór.Niestety przez alkohol życie ludzkie dosięga dna.Najbardziej jest żal dzieci. Pozdrawiam.
avatar
Ciekawe, wzruszające, ale bardzo smutne opowiadanie. Szkoda, że Kasi przytrafiła się taka rodzina. A ile takich rodzin jest wokół nas? Ile dzieci cierpi?
avatar
Utwór napisany bez zarzutu, podejmuje temat ważki. Niestety treść zupełnie nie zaskakuje. Otwarte zakończenie z ledwością ratuje całość.
avatar
Nie mogętego czytać,znieśc i w ogóle.Taka Matka to ścierwo.
avatar
janko,
niedawno pisałeś w komentarzu o tej prozie, dlatego poszperałam i.... jest świetna.
Emocje i bogaty język.
avatar
Janko, no, z lekka mnie zatkało. Bardzo dobry tekst. Szczególnie opisy wyglądu dziewczynki i jej wymarzonej lalki. Dziewczynka ma brzydkie zęby (choć mleczaki), ma zaropiałe oczy - jest jak bezdomne zwierzę, tyle że takie, które straciło dom, zostało wyrzucone, a nie urodziło się już "na wolności", że tak rzeknę.
Matka, jak to alkoholiczka - opętana wódką, którą ja uważam za potęgę. Wszystko niszczy.
Ojciec pił, ale kupował czasami słodycz, zabawkę i ten brudny miś od Moniki. Nie, no straszne.

Koniec jest niesamowity, jest też coś o bajkowości - sny. Gratuluję, Janko.

Już wcześniej czytałam tę opowieść, ale dopiero teraz, siedząc w nocy, w ciszy, przy tykającym równo zegarze, napisałam to, co powyżej. Dziękuję Ci za ten tekst. Bajka.
avatar
Anettulo, Auroro i Bajko37, bardzo dziękuję za komentarze oraz cieszę się, ze po tylu latach ten tekścik znowu odżył.
© 2010-2016 by Creative Media
×