Przejdź do komentarzyNa pewno. Być może.
Tekst 1 z 1 ze zbioru: O miłości
Autor
Gatunekpoezja
Formawiersz / poemat
Data dodania2015-05-09
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń1726

Na pewno. Być może”.*


Upór i opór. Ogień i woda.

Facet i Ona. Inne pragnienia.

Inna wrażliwość. Inne marzenia.

Jak te skrajności pogodzić można.

12 grudnia 2014

Tytuł filmu

  Spis treści zbioru
Komentarze (13)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Bardzo mądre i głębokie w treści są te Twoje miniaturki.
avatar
Jak "facet", to "facetka". Tego ostatniego słowa zresztą nie lubię.
Nie byłoby lepiej napisać "On i Ona"? Przecież sam wiersz nie grzeszy regularnością wersów?

Poprawność językowa zaniżona przez tego "faceta", ponieważ nie zawsze owo słowo koresponduje ze stricte poezją liryczną.
avatar
Janko, dziękuję za wpisanie miłych słów. :)

Befana, możesz mi wykazać ową "nieregularność"? Staram się jej bardzo pilnować. Jak już gdzieś tu na Publixo wspomniałem, na ponad trzysta napisanych wierszy, trzy lub cztery są inne.
Niektóre wskazówki komentatorów przyjmuję z pokorą i poprawiam u siebie. Twoich, wybacz, nie przyjmę.
avatar
Nie chodzi o regularność, bo wyraźnie napisałam, iż wiersz regularny nie jest. Nie jest, co nie znaczy, iż jest to feler samego wiersza, bo ja na takie niuanse raczej uwagi nie zwracam.
Chodzi o słowo "facet". Według mnie powinien zamiast faceta być "on", gdyż tak moim zdaniem, nakazuje "liryczność" samego utworu, ale to Twoja sprawa :)

I tak oto za moją życzliwość spotyka mnie kolejna "pogarda". Nie każę Ci przyjmować moich uwag, ale pamiętaj, iż to właśnie dzięki Befanie zaczęto się Tobą bardziej interesować na PubliXo.

Oczywiście liczę się z tym, iż w ślad obecnej odpowiedzi znowu pojawi się jakiś żałosny utworek na temat... etc. etc.

Limerykarzom zatem podpowiadam: jeszcze nie został przezeń wykorzystany temat małpy, ropuchy, dyni,
kapusty, kija oraz marchewki, osy, hieny, skarabeusza, balonu, nosorożca, skunksa, szczura, żmiji itp. sympatycznych stworzeń.

Kiedyś Ci zapowiedziałam z powodu Twojego zauroczenia astrologią, iż moje komentowanie Twoich wierszy zawieszam na kołku. Teraz nie tylko, że zawieszam, ale Ty i Twoja twórczość dla mnie spłowiała jak sympatyczny atrament.

Mimo wszystko życzliwie :)
avatar
Befana, po przeczytaniu Twojego komentarza jest mi bardzo przykro. Wielką Astrologią zajmowałem się kilkanaście lat. Dla mnie Wielka Astrologia, to dużo innej Wiedzy, a Ona jest Jej fragmentem. Jeśli zajmujesz się, lub zajmowałaś Astrologią z dużej litery, powinnaś wiedzieć - to co wysyłasz, to i odbierasz. Uważam, że nie powinnaś się tym zajmować na poważnie, gdyż nie potrafisz uczciwie opisać swojego widoku w Lustrze. I dlatego spotykają Ciebie Lekcje, których nie potrafisz przerobić. I dlatego Twoje problemy w kontaktach z innymi ludźmi. Zobacz zakończenie Twojego komentarza - najpierw jestem dla Ciebie nikim, a za chwilę "życzliwie...". Jest mi naprawdę przykro patrzeć na to, co z siebie zrobiłaś. Przyroda nie zna kar, ani nagród - są tylko konsekwencje.
Z poważaniem.
avatar
Jestem jaka jestem i taką pozostanę. Przede wszystkim życzliwą wobec Ciebie jako człowieka, nie konkretnego autora.

Osobliwie moje kontakty z ludźmi są bardzo poprawne z drobnymi wyjątkami, kiedy przeciwstawiam się ezoteryce. I każdemu życzę dobrze, niemniej, w moim przypadku i w sytuacji mnie podobnych osób jest prawie regułą, iż my, wiedzeni bezinteresowną chęcią pomocy w momencie, gdy nasi podopieczni zaczynają się czuć na tyle mocni, zwyczajnie - znaczy arogancko - pokazują nam plecy.

Źle odczytałeś moje pierwsze konkluzje na temat wiersza. Zwróciłam w nich wyłącznie uwagę na zgrzyt typu "facet i ona" i nic więcej.

A co do astrologii [jakiejkolwiek] już Ci wyjaśniałam: ona zawsze poprowadzi na manowce. Niby otwiera tzw. trzecie oko, a ono - prędzej lub później - wpędzi w mentalną zapadnię. Ja z kolei, mimo wspomnianych zastrzeżeń - płacąc własną głupotą - usiłowałam Cię jako tego "po przejściach" poetę jeszcze po swojemu dowartościować; teraz widzę że zupełnie niepotrzebnie wróciłam do Twoich wierszy, w związku z czym mam, co mam.

I nie martw się o moje międzyludzkie kontakty. Każdy bowiem, kto kieruje się Dekalogiem, życia łatwego nie posiada. W każdym razie nigdy nie sprzeniewierzyłam się etycznym zasadom, przez co w swoim środowisku uważana jestem za "autorytet", czyli - kobietę z krwi i kości, która kierując się własną busolą doskonale wie czego chce. Co ważiejsze nie uczyni tego nigdy w myśl fałszywie-obłudnej zasady wzajemnego nasładzania się...

Aby Cię nie drażnić, to już żadnych wyrazów nie dołączam. Nawet tych obojętnych.
avatar
Żeby było niedomówień, to uzupełnię je historią moich komentarzy.
- Bef_d_c. była jedną z pierwszych, która zainteresowała się wierszami "kaski137", biorąc Go początkowo za kobietę;
- Bef._d_c. świadomie zawyżała oceny, mimo że wierszom "kaski137" wiele, wiele brakowało do "znakomitości" czy "bardzo dobrego";
- Bef._d_c. nigdy nie kwestionowała uwag innych Komentatorów;
- Bef._d_c. dowiedziawszy się o ezoterycznych fascynacjach "kaski137" postanowiła początkowo odciąć się od lektury wierszy tego autora, później wszak - zganiwszy własną stronniczość - zmieniła zdanie, wyszedłszy z założenia, iż cudze poglądy nie powinny rzutować na obiektywne ustosunkowywanie się do prezentowanych tekstów;
- Bef._d_c nigdy "kasce137" niczego nie narzucała; identycznie postąpiła teraz, motywując dokładnie swoją decyzję dot. wystawionych "stopni".

Niemniej Autor, porósłszy w przysłowiowe piórka zachował się tak jak zachował, wypuściwszy w kierunku do niedawna nader akceptowanej komentatorki swój tzw. dydaktyczny smrodek mający [przypuszczalnie] uświadomić jaka z niej pogubiona, dzięki czemu zapewne "konfliktowa" istota :P

Nie jest pogubiona ani wgapiona w lustro, ponieważ to nie lustro stanowi wyznacznik sumienia niespokojnego do momentu, kiedy jej serce nie spocznie w Bogu [św. Augustyn, Ojciec Kościoła, niegdyś grzeszny agnostyk].

Życzę powodzenia, Panie "kasko137" ;) Befana_di_campi bez lektury Pańskich wierszy poradzi sobie doskonale. Oraz: bef._d_c. zapewne nieraz za swoją głupotę oberwie po uszach od osób Panu podobnych... :P
avatar
Befana, jeszcze raz - jest mi przykro patrzeć na to, co robisz. Dalsze komentowanie - zbyteczne.
Z poważaniem
avatar
Ostatni komentarz! Befana doskonale wie, co czyni. Nie robi, bo "zrobić można" wiadomo co... jak mawiał mój śp. Szef. Dlatego... poducz się Autorze, gdyż Twoje słownictwo wymaga permanentnego rozwoju ;)

Okultyzm z chrześcijaństwem jest jak prąd elektryczny z wodą.

Befana nienawiści nie ma. Po prostu znowu nie tyle się zawiodła na prezentującej na blogu niby artystycznego "bidusia", którego przez jego werbalne rozmemłanie wzięła za kobietę, co nabrała kolejnego doświadczenia.

Powtarzam za świętym Augustynem: "niespokojne jest serce człowieka dopóki nie spocznie w Bogu".

Powodzenia zatem z nowymi preceptorami, wśród których jakże często "psy zjadają zająca". Wześniej wszak preceptorzy, oczywiście, po swojemu muszą skłócić oraz namącić znienawidzonych przez siebie komentatorów.

Ale to już nie mój cyrk i nie moja menażeria.
avatar
Befana, kolejny raz - jest przykro patrzeć na to, co piszesz. Nikomu nie zabraniam wpisywać się u mnie. Nikomu nie wstawiam ocen, ani plusów, ani minusów. Jedynie uśmiech lub rozdziawioną buzię w uśmiechu. Wszystkim. I tak pozostanie. Nie oceniam człowieka. Mogę tylko wyrazić swoją dezaprobatę jego twórczości, jakakolwiek by ona nie była, brakiem komentowania. Dlatego, jeśli proszę - dalsze komentowanie zbyteczne - uszanuj to.
Z poważaniem.
avatar
Kaska137, przede wszystkim przykro patrzeć na Pańskie dyletanctwo, ponieważ Pan stoi w miejscu i nic dalej się twórczo nie rozwija. Niczym te koszmarne owady, co skonstatowałam na blogu.

Jest to wyłącznie moje zdanie, zatem - nie do zobaczenia ;-)

P.S. I tak oto mam kolejny dowód na zachowywanie się piewców okultyzmu ;-)))

A jeżeli befana bywa uprzejma, to wyłącznie po to, by nie sprawiać przykrości. W chwili jednak, kiedy - na dodatek niesprawiedliwie - zostaje sprowokowana, to już bez żadnych zahamowań wali "bez łeb" swoją, powtarzam swoją, brutalną prawdą w oczy.

Zatem taką jaką jest Pańska sztuka, takie są Pańskie strofy. Jakie osobiste życie, takie nastawienie do - swego czasu - naprawdę gotowej Panu przychylić nieba - komentatorki befany :P

A przy okazji Pańskie typowo osobiste życie ;) w którym nie chciałabym istnieć i w nim się obracać.

Uniwersalnie życzliwie ;-)))
avatar
Uzupełniam: Pańskie życie wyczytane w wierszach oraz poprzez wiersze.

A befana między wierszami doskonale się obraca oraz spoza wierszy - nie będąc okultystką - wyprowadza (prawie bezbłędne) wnioski. Także na temat Pana przyszłości.

Niczego zatem złego nie życzę. Ani terminalnej choroby, ani demencjopodobnych zachowań, czym - bardzo zresztą hojnie - raczy Pańska ideo-ideologia :P

Nic tu po befanie. Biblijną niewiastą ona jest, więc mocno stąpa wśród w 85% życzliwego jej - bliższego oraz dalszego - otoczenia.
avatar
Befana, jesteś pierwszą osobą którą tu na Publixo zablokowałem. Pisanie o moim prywatnym życiu jest poniżej pasa.
Z poważaniem.
© 2010-2016 by Creative Media
×