Przejdź do komentarzyMaskulinizm, wyzwolenie kominem (tytuł nieprzemyślany).
Tekst 74 z 78 ze zbioru: Grafoszamania
Autor
Gatuneksatyra / groteska
Formawiersz / poemat
Data dodania2015-07-07
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń875

facet to szczerość więc przepraszam nie mam za co przepraszać


dopóki mam siłę perswazji co powiem się staje... staje...


i rakiety zwiedzają

galaktyk skraje

i kominy dla swych

fabryk w górę wyrastają


i co powiem to się staje... staje...

staje... bierz mnie

na poważnie czasem


i okręty igrają

z gniewem oceanu

i ty różami czasem

drogę masz usłaną


i kiedy na mnie patrzysz

mniej we mnie ze zwierza

potem wzdychasz i w Pizie

prostuje się wieża


miłość szczęście namiętność

gdzie spojrzysz rozkwita

i tak pięknie położona

wreszcie moja fabryka


czemu czas swój traciłem

zdawałem maturę

zamiast serce przytulić

fabrycznym murem


a teraz już po wszystkim

biel z komina się snuje

a moja fabryka

produkcję wstrzymuje



  Spis treści zbioru
Komentarze (3)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Lubię takie pure nonsensy ;-))) Bardzo dobry wiersz, Piotrze :-)))
avatar
Bardzo dobry , wiersz :) :) Pozdrawiam serdecznie :)
avatar
z przyjemnością :)
© 2010-2016 by Creative Media
×