Przejdź do komentarzyTo dla Ciebie P[ost] S[criptum] :-) Motyw (ni)czyjejś Wyspy
Tekst 1 z 10 ze zbioru: Komentarze i recenzje
Autor
Gatunekpublicystyka i reportaż
Formaartykuł / esej
Data dodania2015-10-21
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń2390

Przeniesione z poezja-polska.pl :


internetowy | POEZJA I OKOLICE | O POEZJI Autor RE: Jest jeszcze inny rodzaj poezji Anastazya 

Użytkownik 




Postów: 50 

Miejscowość: gdzieś z bieszczad 

Data rejestracji: 27.02.11 Dodane dnia 09.09.2013 15:28 Najbardziej polubiłam `Akwarium` i `Czas Powrotu`, zwłaszcza ostatnia strofka, uroczo smutna. Takie lubię, sama piszę smutek. 

Gratuluję Autorce o nicku Moja Wyspa


Pozdrawiam. 



autorka: abirecka 


Postów: 407 

Miejscowość: Wieliczka 

Data rejestracji: 01.06.11 Dodane dnia 07.09.2013 20:30 Rec. jednego wirtualnego tomiku autorstwa Pani ukrywającej się pod pseudonimem MojaWyspa zatytułowanego Barwy słów (Łańcut 2012): 


Motto: O użytkowniku -  


SZUKAM - szukam dla moich wierszy miejsca, gdzie się przytulić, ukryć mogą - może spojrzenia, może serca a może pójdę swoją drogą milcząc, sekretów nie zdradzając i tym się nie przejmując wcale, że gdy znudzone psy szczekają - słów karawana idzie dalej. 

Bardzo mnie (i nie tylko mnie) brakuje na Portalach Jej cudownych, mądrych, ciepłych strofek. Ostatni raz na Forum [PubliXo.com.] zameldowała się w pierwszy dzień zimy 2012 roku; w maju bieżącego roku przesłała mi na prywatny mail część pierwszą swojego wirtualnego tomu pt. Odcienie chwil.  


Danusia, czyli MojaWyspa, obok Leopolda Staffa (par.: Wysokie drzewa i Barwa miodu), Beaty Obertyńskiej (np.: Klonowe motyle, Miód i piołun czy Grudki kadzidła) i Marii Czerkawskiej (Gusła, Zielony cień) jest mistrzynią liryki krajobrazu swoich rodzinnych stron.  


Bo to rzeczywiście trzeba mieć zapisany w genach swoistego rodzaju praktycyzm oraz poetyczność; kresowy zaśpiew w melodyce wierszy i muzykę w mowie potocznej; labilność nastrojów; zapatrzenie się i na rzeczywistość, i w niebo: ten ustawiczny spektakl światła w jego różnorodnych błękitach, blaskach oraz chmurach.  


Z ofiarowanego mi zbioru wybrałam, zachowując chronologię Autorki, piętnaście krótkich wierszy, tworzących swoistą mini antologię. Zresztą nader cenną kolekcję przepięknych liryków, jakich nie powstydziłaby się któraś z prestiżowych oficyn wydawniczych:  


TA WIOSNA  

mam czasu dość i dosyć siebie  

nie mam się po co  

dokąd  

spieszyć  

więc patrzę tylko  

i nie czekam  

a wokół tańczy pył słoneczny  


AKWARIUM  


pływam pomiędzy biurkiem a ścianą  

przejrzystość szyb mnie nie ukryje  

pływam  

wśród wodorostów spojrzeń  

w łusce uprzejmych słów  

po szyję  



21 maja, świt  


mgła się za słońcem ciągnie  

jak poły szlafroka  

na posadzce nieba ani śladu chmur  

pełno tych różowości  

tak miłych dla oka  

dzień otwiera  

ptaków niewidzialny chór  


21.05.2012  



CZARODZIEJKI  


spotkały się wraz  

czarodziejki  

malują  

dwa światy w jeden  

barwy zmieszane ze światłem  

śpiewają a capella



CÓŻ JEST?  


cóż jest piękniejszego, niż brzozy na wietrze  

zanurzone w nurcie płynących obłoków,  

gdy niebo zmęczone błękit słońcem przetrze  

one dzień kołyszą od świtu do zmroku  


08.06.2012  



GORZKI MIÓD  


moja głowa  

cichy senny ul  

tyle w nim ciągle brzęczy  

złotoskrzydłych słów  

teraz śpią jeszcze  


wcześnie dla nich  

lecieć na swobodę  


plamią  

puste kartki  

wiersza gorzkim miodem  


05.06.2012  



DOKĄD  


droga jak strumień: chłodny i głęboki;  

krąg drzew milczeniem jej spokój otacza  

wysoko nad nią schylone obłoki,  

wiatr tu granice szelestem wyznacza  


przysiada słońce na przydrożnym drzewie,  

ptaki od blasku śpiewem oczy chronią;  

dokąd prowadzi? sama tego nie wiem  

a ludzie ciągle pytają mnie o nią  


26.05.2012  




O CZWARTEJ  


dopiero czwarta  

już nie śpię  

rozmyślam  

jak unieść świat na barkach  

i przewlec nitkę czasu  

przez cienkie źdźbło  

tygodnia  


04.06.2012  



PIÓRA  


na niebie  

rosną pióra  

buszuje w chmurach  

wiatr  


błękitem drży powietrze  

w chłód zamieniony  

blask  



PRZEMIJA  


czas na gałęziach stygnie  

wysycha cień  

wietrzeje zapach  

przechodzi lato  

po krawędzi  

przewróconego świata  


28.08.2011  




ŻAR  


słońce ścieka brzęczeniem  

z białego urwiska  

skwierczy południe  

w rozpalonych oczach;  

topola klaszcze cieniem,  

na lęk się zanosi -  

za mało dnia  

do jutra,  

by czekać spokojnie  


2011  



NIEPOTRZEBNIE  


wiem: niepotrzebnie się szarpię  

niemal na każdym kroku,  

kiedyś mnie w końcu ogarnie  

ta moja strefa mroku 


09.07.2011  



NA CHWILĘ  


nagle  

zamyślę się tobą  

zakrztuszę  

zachłysnę jak winem  


popłynę  

wprost do nieba  

błękitną milą  


w ramion twych  

nagi drżeniem  

bluszcz  


18.03.2012  



CZAS POWROTU  


tyle nadziei zeschło, zblakło -  

lato pakuje dni walizki,  

w pokojach drga słoneczne światło  

przesiane przez żaluzje liści  


tyle wydarzeń się nie stało,  

tyle czekania nadaremnie  

gdzieś pogubiłam, czasu mało,  

jesień obejdzie się beze mnie  


wynoszę życie do lamusa  

i w ogień wrzucam wszystkie myśli,  

choć piecze wstyd, nie boli dusza;  

będzie przestronniej, jaśniej, czyściej  


dla wszystkich, którzy będą po mnie  

a ja? cóż ja, ot, plamka cienia:  

łatwo przeoczyć i zapomnieć  

jak wszystko, czego nigdzie nie ma  


2011  



mam tylko słowa  


(dla Neli)  


to moje bogactwo  

mogę rozesłać  

ku tobie, na wiatr  


popełnię wobec czasu  

świętokradztwo:  

oddam ci  

któreś  

z mych ostatnich lat  


01.03.2012  



Sama nazwała siebie chwastem, a przecież te pozornie bezużyteczne roślinki podtrzymują biocenozę naszych ogrodów, łąk, pól oraz lasów. Poniżej prezentuję przekopiowane z mojej (byłej niestety, za to aż w 11 odsłonach Kafejki krytycznoliterackiej egzystującej na jednym z literackich portali [Poeto.pl], żywotem której Czytelnicy owego Forum nie byli jakoś specjalnie zainteresowani) swoje uwagi na temat poetyckiego fenomenu tej niby prowincjonalnej, pani, jaką jest MojaWyspa.  

O dobroczynno niepotrzebnym [bo chwasty] ich działaniu napisał niejeden zielarz jak chociażby św. Hildegarda z Bingen czy prawie powszechnie znana niemiecka fitoterapeutka Maria Treben.  

Weźmy np. taki perz rozłogowy: uporczywe dziadostwo, rozłazi się na boki, wystrzela pylącymi wiechami, zagłuszając swym zielskiem grzędy oraz grządki.  

A tymczasem ten sam perz, to jeden z niezbędnych komponentów mieszanek ziołowych w schorzeniach nerek i pęcherza, składnik m. in. pasty Fitolizyna. Analogicznie doń: nawłoć [rodzima mimoza].  

Czyści krew rozkrzewiona pokrzywa [korzeń i parzące liście] pomagając zarazem w schorzeniach reumatycznych, żółty niczym ludzka zawiść: wrotycz z kolei doskonały na pasożyty.  

Szafirowy bławatek [chwast, a jakże] niezbędny w chorobach oczu, nawet biblijnie nieprzydatny, przysłowiowy kąkol, to na Podlasiu bywa używany [nasiona] do uspokajania uporczywego kaszlu. A co powiedzieć o takim, z Sylimarolem kojarzonym ostem?

  

Chwasty, prócz tego, iż użyteczne, są również bardzo piękne. Koniczyny, przeloty, lucerny, łódeczkowate komocnice, gorczyce, zwane dziką malwą, łopiany czy wreszcie rozmaici uciekinierzy z ogrodów botanicznych: perskie przetaczniki, kosmosy-ponętki, lebiodki-oregano, dzikie majeranki, lawendy i lawendyny, mydlnice, szałwie, melisy etc. etc.

  

Z wierszami jest podobnie: wysiane, rozsiane, rozplenione. Piękne urodą ugoru i niekoszonej łąki. Czarujące w wirydarzach nieplewionych.


W związku z tym, nader spokojna jestem o losy poezji MojejWyspy, która, dzień w dzień, tylko w innym ujęciu, pod innym kątem oświetlenia, (pół)mroku, cienia oraz półcienia obraca, przybliża, oddala, przesuwa, odsuwa, przysuwa niejednokrotnie wciąż ten sam motyw róży, chmury, smutku, uśmiechu, ptaka (w locie, na gałęzi, parapecie, na dachu samochodu, na telewizyjnej antenie, na kiwającej, spróchniałej sztachecie, czy innych obiektach (nie)ożywionych) bowiem pisząc dla siebie oraz dla określonej grupki sprawia analogiczną radość niczym owe kwitnące chwasty: namolne, wybuchające krzykiem kolorów i zapachów, dlatego więc żadną nie jest prawdą Jej gorzkawo cierpkawa konstatacja, że: i choćbym nie wiem jak kusiła / barwami wierszy, słów odblaskiem / jestem skazana na niepamięć, / bo ciągle jestem tylko chwastem. 


Czyżby?


Dopisek: befany_di_campi, czyli skromnej abireckiej: Twój, połączony z ilustracją, wiersz, osobliwie konweniuje mi z `Wodami letejskimi` Pawła Muratowa, a mianowicie Sceną alegoryczną Giovanni`ego Belliniego :)))


Serdecznie :)))

  Spis treści zbioru
Komentarze (5)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Ta "Nela" to ja :))) b_d_c ;-)))
avatar
Poczytałem. Jest lekkie spojrzenie na otaczający świat. Ja tak nie umiem, muszę jakoś z tym żyć, choć może być ciężko:)
Dziękuję za ten artykuł:)))
avatar
P.S. miły, jakbyście się: MojaWyspa i Ty w odpowiednim dla Was miejscu oraz czasie spotkali, to dopiero wzajemnie ponarzekali :-D :-D :-D

MojaWyspa wywędrowała za wyjątkowo bolesne docinki pewnego mającego się nader dobrze za tzw. zagramanicą, użytkownika.

Nawet tego pana przed nią broniłam, teraz jednak widzę, że to Ona nie ja, miała rację, gdyż niedawno sama stałam się obiektem jego pseudo - powiedzmy - żartów, mimo iż to nie ja wcięłam pod nie jego komentarz, lecz odwrotnie... :(

Nie interesują mnie wszak portalowe rozgrywki personalne, ale nadal i wciąż te cudowne wiersze Danusi, o które PubliXo o ileż jest uboższe oraz monotematyczne.

A teraz "Wyspy": Ona - MojaWyspa i Twoja - podobno "Niczyja"?

I tym oto sposobem mamy zalążek poetyckiego archipelagu :)))

Bardzo serdecznie :)))
avatar
Piękne wiersze. Ja się spotkałam z twórczością pani Danusi.
avatar
Befana, czyżbym to ja był tym dobrze się mającym na zagramanicy krytykiem Danusi? Prowadziłem liczne wojny, wojenki, bitwy i starcia... wielu wstydzę się do dzisiaj, chociaż znaczna większość potyczek była uzasadniona...
Te wiersze są przepiękne, dlatego nie wierzę, że to ja mógłbym być tym zagramanicznym krytykiem Danusi.
Dawno nie czytałem tak pięknej poezji...
© 2010-2016 by Creative Media
×