Przejdź do komentarzyZapis dla powołanych - część 23
Tekst 23 z 41 ze zbioru: Zapis dla powołanych
Autor
Gatunekfantasy / SF
Formaproza
Data dodania2016-03-26
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń1265

Kula druga / zapis 2/6


... a ludzie przywitali go z mieszanymi uczuciami. Jedni niemal okazywali jakiś stan radości z ponownego spotkania, inni natomiast mocno barykadowali drzwi w swoich domostwach i pospiesznie zamykali okiennice.

Stałem przy studni, czerpiąc wodę dla konia, jednego z ostatnich, jakich nie przepił jeszcze wtedy mój ojcieci który ocalał po bardzo ciężkiej zimie. Chuda szkapina ledwie mogła schylić łeb do podstawionego przeze mnie wiadra. Plac nieco opustoszał, a Moque, podpierając się rosochatym kijem, podchodził wolno w moim kierunku. Kiedy stanął tak blisko ode mnie, że poczułem jego dziwny, słodkawy oddech na moim zgiętym nad zwierzęciem karku, odwróciłem się i przestraszyłem nie na żarty. Po chwili milczenia, która wtedy wydała mi się całymi wiekami, wolno przemówił:

- Czy i mnie możesz dać trochę wody ?

Pytanie było tak zwyczajne, że zareagowałem niemal odruchowo. Spuściłem wiadro do studni, a kiedy wolno utonęło na dnie, mozolnie zacząłem je wyciągać na powierzchnię. Chociaż nie należało do największych byłem młody i nie mogłem go zbyt szybko wydobyć z czeluści o własnych siłach. Wtedy on wyprostował nad sobą palec i rozczapierzając dłoń w niebo spowodował, że naczynie samo zaczęło samo wychodzić ze studni bez pomocy kołowrotu. Wydałem okrzyk przerażenia, ale położył mi suchą, starczą, przed chwilą skierowaną ku niebu dłoń na głowie i powiedział wolno, jak po długotrwałym wysiłku :

- Nie bój się. To tylko siła świadomości.

Zupełnie mnie „zamurowało”.  Wtedy nie mogłem nic z tego zrozumieć, wiedziałem jedynie, że nie jest rzeczą normalną, aby ciężkie, pełne płynu wiadro samo wychodziło ze studni.

- Twoje wnętrze drży. – rzekł po dłuższej chwili, zaspokoiwszy pierwsze pragnienie. – Czego się boisz, potomku śmiertelnych Kroptonoksian?

- Wybacz mi. – wyksztusiłem wreszcie. – Ale ty nie masz oczu, a robisz wszystko tak, jakbyś widział... – dokończyłem i mimo mego wieku poczułem, iż zadałem najbardziej nieodpowiednie pytanie z możliwych. Jego uśmiech, drwiący i pełny zarazem, wypełznął na jego twarz niespodziewanie i zamarł równie szybko, jak się pojawił.

- Widzę oczami rozumu. – odparł, ale zdał sobie sprawę, że jestem zbyt mały aby to zrozumieć, po chwili więc dodał : - Oczy to jedynie zwierciadła obrazu. Zrozum to. A rozum widzi więcej i inaczej... Więcej niż twój umysł lub oczy...



cdn...

  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×