Przejdź do komentarzyDrastyczna amputacja (tematów)
Tekst 18 z 24 ze zbioru: Tutaj to jednak nie to tutaj
Autor
Gatunekpoezja
Formawiersz biały
Data dodania2016-09-07
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń758

Drastyczna amputacja (tematów) 



Poemat wyjątkowo nieautentyczny 2 



Opowiem o tamponach. krzyku, sączkach legowisk, 

tamowaniu naczyń kuchennych. 


Nie, nie chodzi mi o to, że można chodzić lżej, 

nie stękać co krok i znieruchomieć 

w kokonie przyzwyczajonych do wzwodu metafor, 

nie o to, aby niefrasobliwie wywracać porządek 

na suchą stronę zmiennej ogniskowej, 

być niczym sznur, nawijający się na kołowrót szyi, 

wreszcie nie o to, by drastycznie przeprowadzać 

nieruchawą staruszkę przez ruchliwe skrzyżowanie, 

rozjechaną przez samotność, dosłownie na wyciągnięcie ręki, 

by bezpiecznie ominąć kolejny cmentarz. 


Nie o to, aby oddać się w pełni powolnej alienacji postu, 

siedząc przy szwedzkim stole, po brzegi nasyconym 

platerem z krewetkami i kawiorem z Bieługi, 

uznać, że wszystko jest na swoim miejscu, 

kiedy (absolutnie) nie jest na swoim miejscu 

w usystematyzowanej codzienności, 

bo nawet nazwisko nie chce już wariować na tandetnej wizytówce. 


Nie chodzi mi także, by zliczyć wszystko, do zera, 

nie umiejąc do trzech zliczyć, 

ocalić półwytrawną półprawdę, 

która musi oddychać jak nigdy, odpędzając sen proroczy 

na prawo i lewo, układać się 

z kobietą w jednym legowisku, 

by odkroić z biedy zabiedzony seks. 


Być może chodzi mi o trudne do nawinięcia na kołowrót cele, 

ostatnio latające nierówno pod sufitem zbyt szybko, zbyt wysoko 

i klaszczące równie fałszywie, co dryfują po wszystkich zakamarkach 

niewystarczających do pełnego wzwodu miłości własnej. 


Nie, nie chodzi mi o zbliżenie ze ściśniętym gardłem 

(wszak sznur wciąż wisi, kołowrót pęcznieje) 

bo jestem coraz bardziej zbędny do rozwiązywania 

wciąż tych samych zagadek o wielkości kikutów, 

wciąż tych samych kodów kreskowych 

na refundowanych lekach z NFZ 

do zapamiętywania durnych numerków 

PIN. 


Może chodzi mi o to, że już nie podołam wiedzy 

o fakcie, który spotkał nieruchliwą staruszkę na ruchliwym skrzyżowaniu. 

W piwnicy sąsiada destylacja metanolu śmierci, 

niedobitki wraz z niedopitkami, bez których nijak się obejść smakiem. 


Potem taniec świętego Wita, z różą w zębach. 

Tańczą panowie, tańczą panie pod mostem Rocha w Poznaniu. 



Zresztą sam nie wiem, o co mi dokładnie chodzi  

w tym temacie. 

Taniec świętego Wita 

w tańcu z gwiazdeczkami 

jednego przeboju 




na życie.

  Spis treści zbioru
Komentarze (3)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Mistrzostwo świata :)))

:)))
avatar
Piotrze, twoje teksty są wielką filozoficzną improwizacją poetycką, o tym mało, albo nazbyt poetyckim świecie, którego pojęcie możliwe jest chyba tylko przez umysł, a właściwie przez wysoce i specyficznie zwariowaną intuicję...
avatar
Jak namalować taki obraz,który odzwierciedla pewne prawdy,tak oczywiste,że nad niczym nie trzeba się zastanawiać.Tu potrzebny jest jednak filozof.
© 2010-2016 by Creative Media
×