Przejdź do komentarzy'Dzikie gęsi kanadyjskie'. Część pierwsza.
Tekst 43 z 43 ze zbioru: 'Opowiadania o zwierzętach'
Autor
Gatunekpopularnonaukowe
Formaproza
Data dodania2026-03-15
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń20

Dzikie gęsi kanadyjskie


Jednego roku zamieszkałem w północnej części Kanady, w pobliżu błękitnego jeziora, z rosnącymi wokoło zielonymi drzewami. Ta część Kanady jest również domem dzikich gęsi i tęskniłem za tym aby usłyszeć ich „gęganie”. Gdy dzikie gęsi przylatują, oznacza to, że śnieg wkrótce stopnieje, a zwierzyna powróci między brązowe wzgórza; zima się skończyła, a ciepłe, jasne dni będą tu i teraz. To jest właśnie ta wiadomość, którą „gęgają” dzikie gęsi lecące po niebie, którą przynosiły naszym przodkom tysiące lat temu i to jest wiadomość na którą czekałem.

Chciałem słyszeć wołanie „gęgaczy”. Lecz na moim jeziorze nie było dzikich gęsi, wobec czego przeniosłem parę gęsi z innego zbiornika wodnego, a one zrobiły sobie gniazdo, na małej wysepce mojego jeziora. Wkrótce w miękkim gnieździe po borsuku, leżało sześć jaj o kolorze kości słoniowej. Cierpliwa matka siedziała na nich cztery tygodnie, bez odpoczynku, wyjąwszy popołudnie, gdy opuściła je na pół godziny.

Wokoło wyspy pływał gąsior, niczym okręt wojenny w czasie patrolu. Próbowałem dostać się na wyspę któregoś dnia, żeby zobaczyć gniazdo. Gęś siedząca na jajkach „zagęgała”, aby ostrzec gąsiora przed niebezpieczeństwem. Rozległ się długi, ostry syk i zanim moja łódka dotknęła brzegu, gąsior był pomiędzy mną, a wyspą i stawiał mi czoło, gotowy do walki. Oczywiście mogłem wylądować na ich wyspie tylko po jego trupie. Tak więc zostawiłem je w spokoju. W rezultacie sześć skorupek się otwarło i sześć złotych gąsiątek wydostało się na zewnątrz. Następnego dnia opuściły gniazdo: matka pierwsza, gąsiątka tuż za nią, a na końcu ojciec. Ten familiarny porządek zawsze zachowywały: matka przewodziła, ojciec podążał za nimi posłusznie. Jaką odważną strażą był gąsior! Będzie walczyć ze wszystkim co się rusza, jeśli choćby tylko jedno maleństwo znalazło się w niebezpieczeństwie; a tam mogło się znaleźć kilka zwierząt godnych jego tężyzny, które mogłyby stanowić zagrożenie. Tak oto stado rosło duże i silne. W trzy miesiące stały się tak pokaźnych rozmiarów, jak niektóre ze starszych. Po czterech miesiącach ich skrzydła były na tyle mocne, aby mogły latać. Ich głosy były jeszcze słabe i „cienkie”, nie miały jeszcze możliwości mocnego „gęgania”, jak u starych gęsi. Potem zaczęły wykonywać krótkie loty nad jeziorem. Gdy urosły im skrzydła ich głosy stały się głębsze. Wkrótce to o czym marzyłem ziściło się – stadko dzikich gęsi uleciało w powietrze i „gęgało”. Lecz za każdym razem powracało na teren ich „domowej” wody, która była także i moją. Teraz ich loty były dłuższe i wyższe, ale zawsze powracały na jezioro.



  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×