Przejdź do komentarzyKatokumby i Kartoflanka
Tekst 21 z 27 ze zbioru: Kramarstwo i Ody pompatyczne
Autor
Gatuneksatyra / groteska
Formaproza
Data dodania2017-04-21
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń1442

Pogrzeb kartoflów



- Gadają Marian, że to sekta jest.

- A nie jest panie?

- No to powiedz, Marian,  po czym poznać?

- Sekta, panie, proroka musi mieć i świętych. Prorok jest. Z czarnego białe robi i na odwrót. Klątwy rzuca i z przeklętymi się nie wita. Straszne rzeczy gada o upadku całkowitym. Bieda, zdrada, spisek i kant wszędzie. I świętego też panie mają. W sarkofagu z królami leży. Ciągle ciepły.

- Wykopki w powietrzu wiszą, dlatego. Toć kartofle sadzi się, a potem kopie. Normalna rzecz Marian.

- Jaki święty taka sekta, Józef. Na sezon, a jak minie to się wykopkami skończy. Pogrzebem kartoflów.




Katokumby i Kartoflanka



- Smoka wawelskiego przywieźli na oddział.

- A co mu jest?

- Jeszcze nie wiedzą, ale go sondują. Podobnież kartoflanki się nażer.

- To musi być - sarkofag przecieka?

- Diabeł wie... komisja będzie dociekać.

- Toć wiadomo, że kartofel się latami nie przechowa. Wykopków panie w terminie nie zrobili i tera zgnilizna. Smok się zatruł. Wiadrami będą wynosić kartoflankę, kiedy się wreszcie zdecydują na pogrzeb kartofla.

- Smród panie cały kraj zaleje.

- Z tego smrodu, Marian, ludzie się za łby wezmą.

- Mmmmm... A może kartoflankę do słoików rozlać?

- I co z tymi słoikami, Józef?

- A co? mało miejsc kultu w kraju? Braknie kartoflanki, Marian.

- To nie brak w litrowe rozlewać. W mniejsze można, albo - wody święconej podolewać.

- Racja. Starczy dla wszystkich. Jeszcze na jarmarkach kupi w słojach, kto zechce. A co w tych słojach, to już nikt sobie dupy zawracać nie będzie.

- Jak ze wszystkim, Józef.



- I co z naszym Smoczyskiem?

- Dali jemu zastrzyk i robią lewatywę.

- A po co?

- Profesor przyjechał, z Kliniki Życia Po Życiu i kazał kartoflankę odsysać.

- Kurwa jego mać! Kropli nie darują!

- Każda święta, panie.

- Smok gada, że gorsza w smaku od siarki.

- To po co się nażer?

- Z głodu. Toć króla nie ruszy. Kartoflem mu zaleciało. Myślał, że jadalny.

- Przeżyje, Marian?

- Kto?

- No, Smok.

- Tak, ale gadał, że już wystarczy kartoflów w katokumbach.



- Co to będzie? Co to będzie?                             (Duchy chamów bez rogu)

- Gdzie to będzie? Gdzie to będzie?                     (Duchy królewskie)

- Toż kartofel jest bliźniaczy.                               (Menda)

- Cóż to znaczy? Cóż to znaczy?                          (Ciemniaki)

- Nieeeee!                                                          (Smok wawelski)

- Cicho gnomy! Cicho podli bezbożnicy!                (Potomstwo chamów)

- Wawel wzięty!                                                  (Potomstwo chamów)

- Cicho dzicy!                                                     (Józef Dobropolski)

  Spis treści zbioru
Komentarze (5)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Bardzo ciekawy pomysł i odważna realizacja. Nie wiem, czy świadomie w dopełniaczu liczby mnogiej piszesz "kartoflów", a nie "kartofli", upodobniając to do regionalnej gwary, czy też jest to błąd fleksyjny. Natomiast nie mam wątpliwości, że w zdaniach, w których zwracasz się do konkretnej osoby, nie jesteś konsekwentny. W większości przypadków prawidłowo stawiasz znaki interpunkcyjne, wyodrębniając przecinkami tę postać (Z tego smrodu, Marian, ludzie się za łby wezmą). Ale wielokrotnie piszesz błędnie: "I każdego świętego panie mają". Z tego zapisu wynika, że panie mają każdego świętego, a przecież co innego chciałeś przekazać. "Normalna rzecz Marian". Z tego zapisu wynika, że Marian jest normalną rzeczą. "Smród panie cały kraj zaleje". Gdyby było napisane "pań", a nie "panie", byłbym w stanie to zrozumieć. Ale Tobie też chodziło o co innego. Zapamiętaj więc, że jeżeli w zdaniu zwracasz się bezpośrednio do innej osoby, to tę osobę wyodrębnij przecinkami, a jeżeli ta osoba występuje na początku lub na końcu zdania, to jednym przecinkiem. Prościutkie to jak świński ogonek.
avatar
Dostawiłem tych przecinków z 15, bo tekst jest sprzed kilku lat, a sezon jeszcze się nie skończył. A i tak przeoczyłem, a to faktycznie jak ogonek - proste. Krowi raczej? Bo świński lekko jest pokręcony, heh.
Kiedy chcę być wulgarny, to wówczas używam określeń - "kartoflów", "goleniów", "papów", itd...

Ten tekst to leciutki splatter. Taki soft splatter. Oznacza bryzganie, wymiotowanie, plucie. Coś obrzydliwego po prostu. Tutaj jednak tylko powierzchownie. Spróbuję kiedyś dać prawdziwy splatter. Wtedy już nikt nie będzie mnie kochał i skończę jak brzydkie kaczątko - znaczy - się w nie zamienię. Odwrotnie jak królewna czy królewicz.
avatar
Dobrze legion,nie wymądrzaj się,skąd ci te kartofle do głowy przyszły?Ja nawet nie wiem,kiedy się jesadzi a kiedy wykopuje,ale pamiętam bajkę o SZEWCZYKU i znam inny sposób na SMOKA-gdyby się najadł kartofli-umarłby na żołądek.Ja tak bym go uśmierciła.
avatar
Odniesienie do kartofli kaczynkich rewelacja-może im wykonają badania iokaze się,że pochodzą z królestwa bozego.A kartofle mogą siedmiogłowym nie służyć.Nic na siłę.Je się tylko to,co zdrowe i w odpowiednim towarzystwie.
avatar
A nie w oddziale zamkniętym w niedzielę-7 dzień tygodnia jak u Olejnik:)))
© 2010-2016 by Creative Media
×