Przejdź do komentarzyWreszcie na trawie
Tekst 29 z 56 ze zbioru: m jak morze
Autor
Gatunekpoezja
Formawiersz biały
Data dodania2017-05-13
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń1191

Wreszcie na trawie


Trzynastego i piątek. Na podwórzu

Tomka i Doroty, a tu pech nie, chociaż

kto to wie? Ale już można, więc

jem na podwórzu u Tomka i Doroty

wymarzone śniadanie.Bo na

trawie. Bo w towarzystwie. Towarzysz

nazywa się Liber, ale nie jest z enerdowa. To biały piesek, tak

śliczny, jak wełniana maskotka. Ulubieniec wszystkich...

Tamto śniadanie dawno minęło, bo się chyba przejadło.

A tu jest przecież Zapadłe. Ale jaki przytulny

przysiółek, między Przewłoką, a Orzechowem.

Ustka niech się chowa. To tak żartem, bo Ustka jast piękna i Kolorowa. To na marginesie, dla pewnej Princessy, co woli Ustkę, bo urocze miasto. I Ona ma rację. Pani z miasta,

nie może bez miasta. Chłop z wiochy robi w mieście fochy,

więc przysiółka przytułek wybiera. Każdy tam się poniewiera, gdzie mu

lepiej to wychodzi. Gdzie ani go nie przy, ani nie chłodzi.

A podwórko - Poemat. Bo Dorota piękno kocha i pięknu się poświęca.

Więc Dorota od rana wciąż - to chodzi, to biega, to klęczy, to kosi, to grabi, to kopie, to sadzi,  i wszędzie zostawia swoje kolorowe, radosne, piętno - wszędzie tylko piękno i piękno. Nawe gdy trawę wczoraj skosiła,

to całą masę stokrotek zostawiła, a dzisiaj na zielonej trawie, całe gwiazdozbiory złotego mleczu, już od rana wyskoczyły. A na podwórku, moc kolorowych rabatek, a na nich, takie ilości kwiatków, że wszystkich nie wymienię. Czerwone, zółte, białe i nakrapiane wielobarwne tulipany, bratki granatowe, błękitne i żółte, niezapominajki błękitne, szafirki, a z każdym dniem przypływającego słońca i ciepła, będą wykwitać nowe i nowe, do jesieni...Domki dwa białe, jeden większy, drugi mniejszy, jak bliżniaki w kratę ciemnobrązową przybrane, stylizowane na budowę dawną szachulcową, nad całością pieczę mają.

A naprzeciwko kolorowego podwórka, za drogą, pod wielkim lasem, który kończy się dopiero nad morskim urwiskiem, wielkie pole z drewnianymi wiatami czeka z pełnymi stertami drewna przez leśników przygotowanymi, czeka na letników, lubiących nastrojowe ognisko...

A to nie wszystko, ale nie chcę nadużywać cierpliwości czytelnika, więc na razie

znikam, pozdrawiając znad Bałtyku, majowo

Alf

  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×