Przejdź do komentarzyMoja nostalgia ma 15 lat
Tekst 12 z 9 ze zbioru: Wrzosy i inne zielska
Autor
Gatunekbiografia / pamiętnik
Formaartykuł / esej
Data dodania2017-08-24
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń885

W marcu 1999 roku młody oraz bardzo ambitny Krakowski Zespół Kameralny [pod kierunkiem Łukasza Mikołaja Mateji] m. in. nagrał na kasecie Koncert d-moll na obój i orkiestrę barokowego kompozytora weneckiego Benedetta [w rzeczywistości Alessandra] Marcellego. Słuchając tego, skądinąd mistrzowskiego wykonania, opisałam je jako „Horae  [godziny], czyli Spektakl światła” opublikowane następnie w poetyckim zbiorku „Rodzima Wieliczka” (Kraków 2005):


Andante (Impresje)


Mieczyków szereg barwny na baczność stoi jak wojsko

cierpkością wieje nasturcji w róż herbacianych krzakach.

Spóźniony zakwitł wiciokrzew leżak rozkłada słonecznik

w hamaku świetlistym i modrym śliwkowe opala się lato.

*

Upalny sierpnia finał miodnym oddycha skwarem

trzmieli brzęk i granie pszczół wiechliny płowe kołyszą.

Łąka kadzidłem faluje - nad nią nachyla się z ciszą

smagły wiatr balsamiczny pod słońca palącym ciężarem...

**

Jesienne lato słomą pachnie - blask południa ostrzem diamentowym kreśli

znieruchomiało ciepło - i jak rtęć z wolna - srebrzyste opada powietrze.

Bursztynem iglaki płaczą jantaru skroplonym ulepkiem

kwitnie wrzos - żółtą bryczką jedzie uśmiechnięty wrzesień.


Adagio (Kołysanka)


Ziół spłowiałe pejzaże

w kwiatach wirydarze

pogłosem rosy odbija się śpiew -


W wydmuszce makówki zeschłej

w izdebce wieczoru niebieskiej

pod lampą miesiąca jasną

kometą srebrną choć straszną

zachodu czerwoną latarnią

zmierzchu ogarkiem

szara dogasa godzina


Wieczór przechodzi w noc

płoną planet lichtarze

kryształowe kandelabry gwiazd


Presto (Pobudka)


To ja

promyk szyldkretowy

najpierwszy brzask

pukam nieśmiało

do ufortyfikowanych bram

nocy przepastnej


Zaraz jutrzenka rozczesze

światło jak sploty miękkie

Niebo zalśni

szafiru białego przestworzem

Zapachnie mokro

artezyjskim zdrojem –


*


W porze hejnałów złotych

zegarów leniwych tętnach

szelestów klepsydr liściastych

przeciągów zielonych jak cisza

okrągłych kwadransów pospiesznych


Gnomon

wskazówką furtki trzasnąwszy

cieniem nagłym odsłonił

tarczę spaloną słońcem!


Co się od tego czasu zmieniło? Z wyjątkiem samej, złotej oraz modrej pogody, to bardzo wiele. Przede wszystkim został rozebrany baśniowy domeczek usytuowany na południowo-zachodnim stoku przy ulicy Słowackiego w solnym, powiatowym mieście Wieliczce: drewniany, pomalowany na ciemnozielono, z trzema oknami do frontu i śmiesznie sterczącą staroświecką radiową anteną na dachu. Znikły oraz zanikły tak szaleńczo niegdyś kwitnące nasturcje; wiciokrzew przechował się w rachitycznych resztkach i gdzieś pochowały słoneczniki. Także mieczyki, przekarmiane sztucznymi nawozami szybko umierają w szklanych wazonach. Umierają również łąki wypierane przez quasi włoskie ogrody, jedynie ów gnomon, czyli solarny zegar, stojący przed wielickim Urzędem Skarbowym [zresztą od niedawna] pokazuje wyłącznie słoneczne godziny. Nawet wtedy, kiedy pada delikatny deszcz.


  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×