Przejdź do komentarzyHeinrich von Mogelyn - Powiedziała dama
Tekst 4 z 20 ze zbioru: Przekłady
Autor
Gatunekpoezja
Formawiersz / poemat
Data dodania2018-01-06
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń634

Heinrich von Mügeln (także Henrich Migeling, Heinrich von Mügeln, Heinrich von Mogelyn, Heinrich von Mogilin, Heinrich Mogelin, ok. 1319 – 1380) – Ein frauwe sprach


Powiedziała dama



Powiedziała dama: odleciał mój sokół

do obcych krajów daleko.

oswajałam go długo i boli mnie niepokój,

że trzyma go cudza ręka.

pęta wierności założyłam zbyt luźno,

jak pokrzywa parzy moje serce żal, za późno.


mam jednak nadzieję, że powróci,

jeśli nawet właśnie wysoko się unosi.

kiedyś zgubi dzwoneczek, pióra może porzuci

i połamie, i zima mu zagrozi,

i minie czas łowów, a las straci liście tłumnie,

wtedy zakołysze się nad znajomą pszenicą, bo inaczej nie umie.


ach, gdybym tak miała gapa niebieskonogiego

zamiast sokoła! choć nie byłby tak śmiały,

ale siedziałby stale na drążku serca mego.

jaką korzyść mi ryba przynieść miałaby,

która z dala od wędki pływa w głębiach morza sekretnych?

mało mnie porusza ptak w powietrzu, nawet i bardzo szlachetny.







  Spis treści zbioru
Komentarze (4)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
A jednak warto dać wolność "ptakowi". Jak nie wróci - czort z nim, ale jak wróci będzie naprawdę nasz :)
avatar
Przybliżasz nam średniowieczne kawałki naszych odwiecznych wrogów, heh. Świetne! Tylko ostatni wers "mało mnie porusza ptak w powietrzu, nawet i bardzo szlachetny" jest... przejmujący. Klatka jest największym grzechem umysłu.
avatar
Przykład świetnego przekładu XIV-wiecznej poezji miłosnej, która to poezja - pod surowym okiem Kościoła - nagminnie odwoływała się do ezopowego języka słów-kalk, słów-metonimii, słów-wytrychów, czytelnych nawet dla gminu, a jednak na tyle znaczeniowo poprawnych, że nikt się do takiego tekstu nie mógł "przyczepić" i go cenzurować; tutaj pod postacią sokoła kryje się On, z którym bardzo rozsądna ta dama z monologu chce być możliwie jak najbliżej "blisko", wiedząc wszak, że żadna - poza miłosną - więź nie sprowadzi ptaka na jej łono... i cóż biedna począć ma? Zastąpić sokoła byle gapą?
avatar
Także sądzę, że ten wiersz ma podwójne znaczenie.
Kiedy tłumaczyłam ten wiersz, przypomniałam sobie "Gertrudę i Klaudiusza" Johna Updike. Bardzo lubię tę powieść i bardzo lubię prawie wszystkie dzieła Updike`a. Oczywiście zajrzałam teraz do niej.
W powieści o Gertrudzie, matce Hamleta, i o tym, co zdarzyło się przed historią, którą opisał Szekspir, jest scena z sokolnikami. Wuj Hamleta, którego Updike w pierwszej części nazywa Fengiem (a Gertrudę Gerutą) prowadzi ją do pomieszczeń, w których trzyma sokoły. Wśród nich Batszebę o zszytych jeszcze oczach i wciśniętą w jakąś tutkę, z której wystaje tylko głowa i łapy, bo nie została jeszcze oswojona. Niesamowita scena. A powieść mnie ciągle zachwyca.
© 2010-2016 by Creative Media
×