Przejdź do komentarzyMłoda pisarka i baśnie
Tekst 16 z 17 ze zbioru: zbiór 'Cuda świata'
Autor
Gatunekbajka
Formaproza
Data dodania2018-02-07
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń584

Wąską ścieżką przez ogródek

idzie sobie krasnoludek.


- Dokąd idziesz, mój malutki?

- Idę do swej krasnoludki.


Młoda pisarka siedziała przy oknie i patrzyła na spadające z nieba krople deszczu.

– Ale fajna, listopadowa pogoda - pomyślała.

Kobieta mieszkała na warmińskiej wsi, gdzie zawsze było pięknie, a ona miała ten urok na wyciągnięcie ręki.

Wiosną i latem zieleń, słońce odbijało się w tafli jeziora. Brykały sarenki, dostojne jelenie oraz dziki, dbały o zaoranie ziemi. Śpiewały ptaki. Brzydkie kaczątka przemieniały się w białe łabędzie. Raj.

Jesienią, zaduma oraz oczekiwanie na zimę, Mikołaja, prezenty.

– Życie, oj, życie, twa uroda obezwładnia  - powiedziała sama do siebie.

Kochała każdą drobinkę daną ludziom przez Stwórcę.

Z zamyślenia wyrwał ją kociak bawiący się czymś czerwonym.

– Donni, co tam masz? – zapytała szare zwierzątko.

Ono usiadło i wyciągnęło do swej opiekunki prawą łapkę. Tak zasugerowało, aby się nim zainteresowała.

– Chodź, zobacz. Mam czapeczkę. Nie chcę jej na razie zakładać na łebek, bo zniknę ci z oczu. To takie dobre czary. – Zdawało się mówić.

Kobieta cichutko stawiała stopy na drewnianej podłodze. Obawiała się spłoszyć uroczą chwilę. Przykucnęła obok kocurka. W tym momencie mała myszka przebiegła przez pokój, za nią pędził ludzik. Mienił się jak tęcza, łysinka rozjaśniła półmrok.

– Eh te gryzonie, zaraz im przydzwonię i konwalią rzucił w stworzonko.

Ono pisnęło, upadło, a z oczu popłynęły łzy.

To krasnala otrzeźwiło.

– Proszę, uspokój się, nie chciałem cię skrzywdzić.

– Ale, ale… buu… Rudawe futerko całe się trzęsło.

– Oj, co ja narobiłem? - Panikował człowieczek.

Jeszcze okazało się, że myszunia tuliła w ramionkach swe dzieciątko.

Właścicielka Kitka już chciała ingerować, ale kot powstrzymał ją łapką.

- Cicho, poradzą sobie, to baśń, tylko możesz zaszkodzić. - Zadźwięczało w uszach pisarki.

Nagle łysolek wyczuł obecność „obcych”. Zasłonił własnym ciałem, łkającą młodą matkę i krzyknął

– Nie dam jej na pożarcie drapieżnikowi, a ty wielkoludko, skąd się tu wzięłaś? Istniejesz przecież tylko w legendach. Moja czapka, oddaj ją.

– Co się dzieje? Czy ja oszalałam? Widzę rzeczy niezwykłe – rzekła do siebie kobieta.

– Nie krzycz gigantko i tak się nie boimy. – Usłyszała szept chórku.

Teraz to już kot, mysz i krasnal stanowili jedność. Ona poczuła się jak intruz, a przecież była we własnym domu.

– Muszę przewinąć Tuptusię - powiedziała już spokojnie myszka. - Masz pampersy? – Odważnie spytała pisarkę.

– Ja? Pampersy i to takie małe? – zdziwiła się właścicielka Kitka.

- Buu… buu… Szara panikara znowu wyła. – Moje dziecko, moja dziecina biedna, przeziębi się .

– Zaraz coś poradzimy - burknął krasnal.- Tylko nie becz.

– A kupisz syropek i aspirynę? –  Łkała zaniepokojona matka, a maleństwo zaczęło popiskiwać.

– Oj, po co te nerwy? Mam wśród swoich zabawek kawałek bandaża – nieprzemakalny - pochwalił się kot i cała czwórka weszła do jego koszyka.

Kobieta oniemiała. Usiadła na krześle, aby ochłonąć.  Nie miała odwagi spojrzeć na posłanie swojego ulubieńca.  Po chwili jednak zerknęła z ukosa w jego kierunku. Było puste.

– Och, tylko śniłam - westchnęła.

Wstała, otworzyła szafkę, w której trzymała chrupki dla swego zwierzaka.

– Kici, kici, chodź jeść.

Cisza.

– No obudź się futrzaku, bo schowam jedzonko.

Cisza, nawet szum deszczu ustał.

Rozejrzała się. Na dębowej podłodze zauważyła cieniutką, czerwoną niteczkę oraz łapkę, która ją właśnie zabierała.

– Teraz wiem, skąd u ludzi wyobraźnia – szepnęła kobieta.

Zajęła wygodny fotel stojący przy stoliku i zaczęła pisać: Wąską ście…


Koniec.


Bajka 37


________________


Tekst jest uzupełnieniem wiersza pt. `Czaro - dziejka`


  Spis treści zbioru
Komentarze (11)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Nareszcie coś o tym kraju, we właściwej proporcji. Wyczuwam obecność lasu. Bajka idzie na ratunek zwierzętom. Przynajmniej do rana mam o czym myśleć. Co do oceny, to, moim zdaniem, nie jest to jeszcze proza na miarę Chłopów. Ale Wałęsa też dostał Nobla i nawet nie wiedział kiedy i gdzie.
avatar
To dobry, poukładany, harmonijny świat. Tylko w takim człowiek i cała ta jego kochana menażeria czują, że jednak także i tutaj, w "całym tym zgiełku" da się Ż.

Nie ma wielkiego DOBRA bez małego dobra.

Własny literacki ciekawy bardzo trop.
avatar
arcydzieło, dziękuję. O Reymoncie wspominasz, kiedyś o Miłoszu. Taka zabawa.
Moja oopwieść b. prosta i pod względem treści, i pod względem technicznym. Błędów pewnie ileś tam.
Wałęsa, doskonale wiedział, tyle, że nie był obecny, hi. Był zajęty ważkimi sprawami.
Ale, wracając do utworu. Cieszę się, że właściwe proporcje świata w nim odnalazłeś, choć to baśń,jednak baśnie pokazują prawdę, dlatego są baśniami. Bajka.
avatar
Emilio, cześć. Tak, dobry świat. Bo świat takim jest, tylko my tego często nie zauważamy, biegając wokół spraw, które tak naprawdę nie mają większego znaczenia.
Tak biegamy, jak ten łysy ludzik, który chce zrobić krzywdę myszce, nagle - staje w obliczu słabszego. Mógłby kopnąć, uderzyć, nie czyni tego, przeciwnie, pomaga, ale dość ostro. I kot - drapieżnik, spacyfikowany, i pisarka, która wierzy w baśnie, choć trochę i nie wierzy.
Taki tekst mi się napisało.
Dziękuję bardzo. :))Bajka.
avatar
Bajeczko,

"Młoda pisarka siedziała przy oknie i patrzyła na spadające z nieba krople deszczu.

– Ale fajna, listopadowa pogoda - pomyślała.

Kobieta mieszkała na warmińskiej wsi, gdzie zawsze było pięknie, a ona miała ten urok na wyciągnięcie ręki.

Wiosną i latem zieleń, słońce odbijało się w tafli jeziora. Brykały sarenki, dostojne jelenie oraz dziki, dbały o zaoranie ziemi. Śpiewały ptaki. Brzydkie kaczątka przemieniały się w białe łabędzie. Raj.

Jesienią, zaduma oraz oczekiwanie na zimę, Mikołaja, prezenty.

– Życie, oj, życie, twa uroda obezwładnia - powiedziała sama do siebie.

Kochała każdą drobinkę daną ludziom przez Stwórcę.

Z zamyślenia wyrwał ją kociak bawiący się czymś czerwonym.

– Donni, co tam masz? – zapytała szare zwierzątko."

Fascynacja...jak pięknie opisałaś warminską aurę. To moja kraina tysiaca lasów i jezio i podróże tymi bajkowymi szlakami mazurskimi są urocze.

Dalej czytając dopatruję się wiele czułości, zdrobnienia świadczą o wrażliwości.

"– A kupisz syropek i aspirynę? "–cudne!Proste ale właśnie dlatego cudne.

– Teraz wiem, skąd u ludzi wyobraźnia – szepnęła kobieta.

"Zajęła wygodny fotel stojący przy stoliku i zaczęła pisać: Wąską ście… "

Czytałam kilka razy i jeszcze tu wrócę. Gratuluję Ci talentu i wrażliwości...i jeszcze...
avatar
sorry za błędy, przeskakują mi litery w polskim alfabecie...miało być:
To moja kraina tysiąca lasów i jezior. Podróże tymi mazurskimi, bajkowymi szlakami są urocze.
avatar
Auroro, mnie też przeskakują te literki, hi. Za co przepraszasz? Toć to maszyna (myślę o komputerze), fakt, b. przydatna.
Dziękuję za fajne komentarze. Świat jest piękny. :))
Bajka.
avatar
No własnie Bajeczko, maszyna ten komputer mam na myśli, nie mnie!!!
Diabelska maszyna.
Świat jest piękny...fakt, a ja kocham życie.
Teraz uciekam popracować.
Miłego dnia.
avatar
Auroro, do miłego. Bajka.
avatar
świat raju,,każdy sobie tworzy sam,niesie zarówno ból jak i jego brak,zwierzęta są nieodzowne jak trawa,po której chodzą,i ten świat nie jest wydumany jak wygląda.
avatar
anettulo, dzięki. Fajnie, ze zauważyłaś, iż świat w opowieści nie jest typową baśnią, jest po prostu dobrym światem. :)) Bajka.
© 2010-2016 by Creative Media
×