Przejdź do komentarzy...............
Tekst 7 z 23 ze zbioru: Kardinalne. obły młyn
Autor
Gatunekfantasy / SF
Formaproza
Data dodania2018-02-08
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń419

Czy to dolecieli, czy nie dolecieli.  

Abe. Moim zdaniem tak. Ale kichi bon mówił mi, że iopcja nie jest mu niemiłą zarazem. Akt pierwszy. Kocim ruchem przeobraził się w marazm. Kurdebelek- zaskowytał Agasin. Moc jest z nami- i to jest najważniejszi- ociec jego był z Czech. Abe. Czubaka miał w nosie nic, co by było nieswoim polotem. Kucnął mocno i usiadł na trawie. A może by tak polecieć do Meksyku- pomyślał i zaśmiał się jak jeleń. Leja pogłaskała go. Zawsze go głaskała kiedy nie wiedziałą co powiedzieć. Bo byli w Meksyku. Za każdym razem kiedy widzieli kaktusa to przecież był Meksyk. Abe. Cóż więcej dodać- pogłaskała go.  

Chcieli coś razem dodkonać. Ona była po szkole, po zawodowej, co umiałą latać i prowadzić rakiety do 8 dzwona i kildy lecieli to ona nie przechylając się leciała prosto. Dobra szkoła. Skończyła jeszcze kursy pilotażu w Mozambiku, bo jak się jeździ na lwie to też trzeba umieć latać. Czubaka był samouk. I każdy mi to powie, że jak un leci, to coś na niebie za długa smuga. Bo Czułi lubi depnąć w gaz.  

Szumiał dęby. Byli jeszcze na ziemi. Mechiko przekomarzały się w kierdyminach nieba. Złote sombrera latały wobec słońca w nieokreślonej przez matematykę eliptyce. Ale coś tam było na rzeczy że logiki nie używając nie zderzały się.  

Wykopali dół żeby schować ogryzek i nagle Czułi zauważył że jakiś papier leży i nic. Abe, oworzył jape jak się dowiedział co to za papier. Podpisany był...  

Jakiś dokumenty. 

- To są ich sprawy, zakopaj- uprzedziłą go Leja. Zakopał. W zmyślnych uskokach przebiegał jeż. To co nosił na grzbiecie to była chyba galareta, stąd wniosek że wracał z chrzścin. 

Raketa stała jak ten gujomasz. Imci pani, co wisz, jechałą na eble. I ona mi mówi- kurdebelek, jak by ja miałą take rakety, to by nie musiałą jechać na eble.

  Spis treści zbioru
Komentarze (1)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Język narracji zaczyna mocno fisiować, ale spoko: nie takie my mieli w tym raju kraju wyboje po drodze ostro tylko pod górkę i te wszystkie obok młyna tego obłego powszedniego słupy podstawione!

Jedziemy.

Ps. Leja po zawodówce jest żółwik i respekt. A kochany Czułi-genialny samouk jeszcze zawsze na zawsze tylko lepiej :) Twardy miękki gościu, joł-joł & respect.

Żeby się w tej konfabulacji nie rozsypać, słowo musi być "za twarz" trzymane na ściśle kontrolowanej wodzy i na bardzo dyskretnej krótkiej smyczy, inaczej raczej kaplica :(

Najsłynniejsze dzieło światowej klasyki - *Ulisses* J. Joyce`a - jest znane z tego, że nikt jeszcze tego nie przeczytał.
© 2010-2016 by Creative Media
×