Przejdź do komentarzyBez Boga
Tekst 17 z 19 ze zbioru: Na Boga
Autor
Gatuneksatyra / groteska
Formafraszka / limeryk
Data dodania2018-03-18
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń473

Bez Boga


Bez Boga, jak bez dachu.

I do piachu...

Z Bogiem ostateczność,

to wieczność.

Wybieraj, brachu...

  Spis treści zbioru
Komentarze (24)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
lecz piach przecież ten sam
nawet u Jego bram
avatar
Z Bogiem to znaczy
w słonecznych miastach ukwieconych
Reszta jest pyłem pustynnym
lub ciemną ulicą
avatar
a. Sens życia, wartość wyboru, jednak nie nakazowego, tylko wolnośćowego, choć przedstawiłeś sytuację taką, że wybór niemal oczywisty "Wybieraj brachu..." Bajka37
avatar
tylko ludzie prawdziwej wiary
zrozumieją tę wspaniałą miniaturkę
po wypowiedziach i komentarzach też to widać
summa summarum doskonały wiersz
avatar
Dzięki serdeczne Szanowni, za komentarze. Bajko, masz dobrą intuicję,mamy wolność wyboru, ale w moim odczuciu, Bóģ jest tym, raczej lepszym, wyborem, ze względu na to, że mamy albo Jego, albo nicość, więc wybierając Go, mniej ryzykujemy. Więc wolność wyboru jest wolnością,ale jakby wykalkulowaną, wyrafinowaną, wyliczoną?
avatar
Nasuwa sie piosenka: "Trudno nie wierzyć w nic..."
Pozdrawiam
avatar
Ktoś mi kiedyś zadał przewrotne pytanie: czy chciałbyś, aby Bóg istniał? Powiedziałem co powiedziałem, nie ważne!
Nie zadał mi pytania, czy Bóg istnieje, tylko czy chcę...
Sedno tego arcyważnego problemu (we mnie Bóg zaistnieje, jeśli tylko zechcę),występującego i tu w utworze, tak sobie błądzę, myślę i twierdzę tkwi w przede wszystkim wolnym wyborze. Sami wybieramy towary w naszym "życiowym markecie", bez kwestii; kto dostarczył towar. Sedno tkwi i w tym, o czym zapominamy z różnych nawet bluźnierczych powodów, że to my bardziej potrzebujemy Boga, niż On nas, mając na myśli naszą pokręconą "ziemskość" i zaproszenie na "boską imprezkę po wylince". Szkoda tylko, że do tego wszystkiego trzeba głupiej i parszywej śmierci.

Nie wiadomo, może to właśnie, strach i okoliczności, powoduje w nas odrzucenie Jego istnienia?
avatar
nieważne! przepraszam
avatar
Podobno wiara jest łaską. Jak więc może być wyborem? Moim zdaniem ostatni wers jest nielogiczny.
avatar
Łaska tak, jednak wpierw moja chęć. Najpierw moja chęć! Bez tego fundamentalnego stwierdzenia usprawiedliwione byłoby stwierdzenie: nie wierzę ponieważ nie otrzymałem takiej łaski. Odebrano by nam wtedy przecież wolność.
avatar
Jeszcze raz dziękuję, szanownym Państwu za przeczytanie i udział w ciekawej rozmowie,a odwieczne pytanie o Boga, czy boga - wybór, czy łaska? chyba musi pozostać tak długo, jak nam żyć pozostanie...
avatar
Wiara jest aktem woli, przyjmujemy Kogoś/coś za fakt, nie oczekując dowodu na istnienie tego Kogoś/czegoś. A.200640, super podana prawda, której większość nie chce przyjąć. Bóg uczynił człowieka wolnym, to od niego zależy, którą z dróg obierze.
avatar
W kilku słowach oddałeś prawdę najistotniejszą o naszym przebywaniu przez chwilę na tej ziemi. Wybór - oczywisty, a tylu wybiera jednak "opcję" z pierwszego wersu.
avatar
W przedchrześcijańskich politeistycznych religiach skandynawskich to Ondyn był najważniejszym bogiem. Jednak Wikingowie NIGDY nie zabiegali o swoją wieczność i nieśmiertelność. Ich ideałem było życie TU i TERAZ.

W świecie tak trudnym, gdzie w tamtych czasach cudem było dożycie 30. wiosny i gdzie zima i noc polarna po dziś dzień trwają nawet pół roku i dookoła masz tylko niegościnne góry, dzikie lasy, fiordy i rozszalały ocean - zabieganie o wieczność nie mieściło się wtedy w żadnej przytomnej głowie.

To mentalność dużo bardziej sytego bezpiecznego Południa każe nam pożądać nieśmiertelności
avatar
I, co, Emilio - mamy Wikingów naśladować? Co proponujesz?... (skoro o nich piszesz)
avatar
Bóg od nas oczekuje, żebyśmy przestrzegali Jego świętych przykazań. Żadne z nich nie nakazuje nam, byśmy zabiegali o swoje życie wieczne.

Nie uczmy Boga, na miły Bóg!
avatar
Świadectwo prymitywnej religii strachu!
avatar
Emilio, piszesz: "Bóg od nas oczekuje, żebyśmy przestrzegali Jego świętych przykazań".
Czy masz na myśli przykazania (ograniczmy się do Dekalogu) z Katechizmu (jaki poznają dzieci na religii; może i Ty je znasz) czy z Biblii? (wbrew pozorom to nie to samo)
---
Piszesz: "Żadne z nich nie nakazuje nam, byśmy zabiegali o swoje życie wieczne".
Nie podam Ci przykazania z Dekalogu (być może to miałaś na myśli), ale co myślisz o tym?:
"Trwajcie w Bożej miłości. Polegajcie na miłosierdziu naszego Pana, Jezusa Chrystusa, bo ono prowadzi do życia wiecznego".
List Judy 1,21
Czy to brzmi jak przykazanie?...
---
Piszesz: "Nie uczmy Boga, na miły Bóg!"
A po cóż to wzywanie (myślę, że nadaremno) Boga?! (tu akurat trafiasz w Dekalog, który zabrania takich pustych wezwań Bożego imienia, więc hamuj z tym...).
Nie wiem jak kto, ale ja na pewno nie aspiruję do roli "nauczyciela" samego Boga! To On mnie uczy, a nie odwrotnie - a z tej Jego nauki wynoszę to, że mamy o życie wieczne zabiegać (żywą, trwałą wiarą w Chrystusa).
Czego i Tobie na ten rozpoczęty Rok życzę :)
Pozdrawiam
avatar
Cytowany fragment

"Polegajcie na miłosierdziu naszego Pana, Jezusa Chrystusa, gdyż ono prowadzi do życia wiecznego"

jest właśnie zapewnieniem, że NICZEGO NIE MUSIMY ROBIĆ, nie musimy o nic zabiegać, o nic się starać, ponieważ życie wieczne dostajemy w pakiecie razem z Boskim miłosierdziem wszyscy bez wyjątku.

Fenomen tego miłosierdzia jest dla nas glejtem, że każdy z nas dostąpi łaski zbawienia.

I inaczej tego zapisu nie da się zinterpretować.

Bóg jako figura stylistyczna już od -nastu tysiącleci jest na mur/beton wpisany w nasz język ulicy - i dlatego musimy Go przywoływać przy lada okazji. To są archetypy, nad którymi nikt nie sprawuje kontroli
avatar
Emilio, piszesz o życiu wiecznym: "...NICZEGO NIE MUSIMY ROBIĆ..."
A czy wierzyć, ale tak dogłębnie (a nie za zasadzie: "taaak, taaak, wierzę, że Bóg jest a Jezus umarł..." - ale zupełnie nie interesuje mnie wnikanie w treść takiej "wiary") - trzeba, aby mieć życie wieczne, czy Twoje stwierdzenie tu zacytowane, obejmuje też wiarę, czyli, że i wierzyć nie trzeba? (ale tak prawdziwie, głęboko, ze zrozumieniem, z miłością, ze świadomością...).
Jak to pojmujesz?
Bo ja mógłbym Cię tu wręcz zarzucić cytatami z Biblii, które łączą wieczne życie nie z nic nie robieniem, ale z wierzeniem, np:
Jan 3:16
"Tak bardzo bowiem Bóg umiłował świat, że dał swojego jednorodzonego Syna, aby każdy, kto w Niego WIERZY, nie zginął, lecz miał życie wieczne".
---
A werset, jaki zacytowałem, a Ty go też podałaś, wcale nie mówi i nic nie robieniu, ale ukazuje on źródło życia wiecznego - jest nim Boże miłosierdzie, na którym
mamy (cytuję) POLEGAĆ. A czy można polegać bez wiary?!
---
Jedno dopowiedzenie: Gdy piszę o robieniu czegoś, to nie mam na myśli zdobywaniu zasług u Boga i liczeniu na ich dostateczną ilość, aby móc sobie zasłużyć na zbawienie... NIE, to tak nie działa!! (ale to na pewno rozumiesz, a jak nie, to chętnie temat rozwinę...).

Miłego dnia :)
avatar
Wszyscy jesteśmy dziećmi Boga. Nasza wiara ma swe niewysychające źródło nie tyle w kolejno odkrywanych rewelacyjnych papirusach, nie tyle w mnożonych kolejnych schizmach, nie tyle w tłumaczonych na nasze wciąż na nowo i po raz kolejny preparowanych wersetach - a w Jego ojcostwie?

W dobie powszechnej dostępności Słowa Bożego kolejni pośrednicy-nauczyciele-bibliści-zatroskani pasterze nikomu już nie są potrzebni. Każdy z nas - nawet ociemniali - ma przed sobą swoje własne święte "Pismo Święte".

To taaakie proste.

Ps. "Nie troszczcie się zbytnio o jutro" /Mt., 24-34/
avatar
Ale wyjaśnij mi jak pojmujesz tę wiarę, co w Bożym Ojcostwie ma swe źródło...
Co to praktycznie znaczy?
Czy ja (Ty, i inni) mam wierzyć (ale rozumiesz, co mam na myśli, pisząc to słowo) czy nie jest to potrzebne/konieczne do zbawienia/życia wiecznego?
A też określ "obiekt" wiary, jeśli uznajesz ja za potrzebną (jeśli nie jest potrzebna, to oczywiście niczego nie określaj).
avatar
NIE TROSZCZCIE SIĘ ZBYTNIO O JUTRO = NIE TROSZCZCIE SIĘ ZBYTNIO O NIKOGO I O NIC!

Odpuśćcie sobie balast zbędnych całkiem zmartwień!

Pan z nami i z duchem twoim :)

Panie Zbyszku kochany, spocznij!
avatar
Nie odnosisz się do moich pytań, Elilko... - w ten sposób to się do 29 lutego nie dogadamy :(
[i nie wyrywaj z kontekstu słów Jezusa o nietroszczeniu się, bo one nie dotyczą WIARY, o którą Cię wciąż pytam, a w Ty wciąż uciekasz od tematu...]
Baczność! - nie daj się zwieść myśleniem, że jak jeden werset z Biblii weźmiesz, to już do wszystkiego go przykleisz i się będzie trzymać...
Nie będzie!
:)
© 2010-2016 by Creative Media
×