Przejdź do komentarzyDiabelski młyn
Tekst 9 z 43 ze zbioru: Zachód
Autor
Gatunekpoezja
Formawiersz / poemat
Data dodania2018-05-24
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń403


Zgrzytnęły sworznie i łańcuch śpiewa.  

Trzymasz oparcie, już błysk w błękicie  

oczu speszonych.  

Szarpnęło... i ruch powolny, lecz przyśpieszony.  

Świat  

tak wysoki,  

głupio zamglony.  


Muzyka z nizin wypływa skocznie.  

A ty w uśmiechu, woalce szczęścia,  

krzyczysz i rekę chwytasz radośnie.  

Poczekaj jeszcze  

słońca odejścia.  


Wagonik stary,  

więc odpływamy.  


Raz.  

I znów i heja  

w chmur dzikie lasy.  

Białych jedwabi. Wiuu... wiatr szalony  

łzy nam wyciska.  

Bije pokłony.  


Kropla obsycha.  


Zgrzytnęło znowu – zakołysało.  

W dół pędzi ziemia.  

Wracamy miła.  

Tu ziemia - halo...halo, no halo!  


Cisza.  


Dlaczego durna odśrodkowa  

podobno (chyba, słyszałem) siła.  

Nic nie urwała?  


Nie obroniła?

  Spis treści zbioru
Komentarze (3)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Przeczytałem z zaciekawieniem.
avatar
Ja też :)))
avatar
Aha. Dobre, jak dla mnie, oryginalnie zapisane.
Osobiście bym wyrównał niektóre wersy do odpowiednich w pozostałych strofach, ale to ja.
Nie zrozumiałem "białych jedwabi". "Białe jedwabie"?
© 2010-2016 by Creative Media
×