Przejdź do komentarzyPato
Tekst 28 z 121 ze zbioru: Mioklonie
Autor
Gatunekpoezja
Formawiersz biały
Data dodania2018-06-02
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń536

wyobrażam sobie chwilę końca

obrócone w proch arcybiskupstwa

złego smaku, gdzie rozdęci pychą pupruraci

chłeptali języki ognia próbując się porozumieć

z Większym i Trwalszym (każdej nocy

krzyczę przez sen: już teraz zamknijcie się

w garści piasku

albo dajcie się rozsypać

won - na cztery wiatry)



słychać fanfary. oto skończył się głazen

nosiciel głowy trudnej do skruszenia

wraz z nim - poglądy i teledyski

fatamorgany w łupince orzecha

kosmos na skorupie ślepego żółwia

(gdzie to wszystko dryfuje?)



ostatecznie umarł mit, w który i tak

mało kto wierzył

nawet ci, którzy wydostali się poza świat

przepłynęli wpław niekończący się ocean

często - kilka razy

z biegiem czasu stawali się ateistami



śni mi się synek. mało podobny do mnie

za bardzo pewny siebie

znudziło mu się bycie człekokształtnym

wynaturzył się, prześlizgnął cichaczem

pomiędzy ogniwami łańcucha ewolucji



ichtys

kompletny degenerat

  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×