Przejdź do komentarzyKonioteza
Tekst 8 z 8 ze zbioru: Różne
Autor
Gatuneksatyra / groteska
Formaproza
Data dodania2018-07-01
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń262

Zainteresował mnie obraz, który znalazłem pod łóżkiem. Przedstawiał konia z głową szakala i świńskim ogonem. Pomimo swej dziwaczności, zaintrygował mnie. Nie miałem pojęcia, skąd się wziął. Zapytałem żony, ale ona nie chciała patrzeć na to szkaradzieństwo. Opuściła mój dom, gdy tylko zawiesiłem obraz na ścianie. Zostawiła mnie. Powiedziała, że musi przemyśleć parę spraw. Czyżby wszystko przez zwykły malunek, w który bez przerwy się wpatrywałem?

Wydawał się idealnie wpasowywać w kolorystykę pokoju. Zgniłe zielenie, ciemne żółcie.

Przez kilka dni nic się nie działo, aż do momentu, gdy poczułem smród w mieszkaniu. Po krótkich poszukiwaniach odkryłem źródło fetoru. W rogu pokoju znajdowały się końskie odchody.

Odruchowo spojrzałem na obraz. Nie było już na nim pokracznej zwierzęcej hybrydy. Nic, prócz zielonej łąki, na której coś się wcześniej pasło.

Wtedy z kuchni dobiegło rżenie konia, upiorny śmiech hieny i świński kwik. Z pewną obawą udałem się zobaczyć, co się dzieje. Widok mnie zszokował. Była tam tylko moja żona, która wydawała te potworne odgłosy. Nad nią stał utytłany farbą malarz. Uśmiechnął się do mnie.

- Wypuściłem konika – powiedział. – Nie chciałem, żeby się męczył.

Nie rozumiałem, co się dzieje.

Następnego dnia ocknąłem się na łące, nagi i okradziony z dóbr doczesnych i z godności. Już nigdy więcej nie spotkałem mojej żony, ani nie natknąłem się na tajemniczy obraz.

  Spis treści zbioru
Komentarze (1)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Dwa konie z szkalimi głowami i ze świńskimi ogonami pod jednym dachem? Nie ma mowy! Malowana żona - jako ten koń nie malowany - opuściła dom, bo każdemu trudno oglądać na portrecie siebie bez żadnego retuszu.

Finał tej groteski do przewidzenia: kiedy facet zostaje wyrzucony z mieszkania w samych skarpetkach, wiadomo - cherchez la femme!
© 2010-2016 by Creative Media
×