Przejdź do komentarzyList siedemnasty
Tekst 17 z 24 ze zbioru: Listy do siebie
Autor
Gatunekbiografia / pamiętnik
Formaartykuł / esej
Data dodania2018-09-02
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń947

Sądziłam, że pisarz, jeśli chce być dobry, musi odciąć się od tego, co go otacza, czasem nawet od korzeni, nawet od życia w czasie rzeczywistym. Dziś wiem, że to niemożliwe, że trzeba być zacumowanym tu i teraz. Skoro więc urodziłam się tutaj, muszę spłacić swój dług względem ludzi, historii i Boga. Wielkie słowa?!

To przekonanie wyniosłam z książek, weźmy np. Opowieści bizarne Olgi Tokarczuk. „Dużo czasu brakuje. Mało czasu się rodzi” to cytat z opowiadania pt. Serce. Kiedy zaczęłam je czytać, pomyślałam, że znów pójdę tropem bohaterów, którzy udają się w daleką podróż, przeznaczając na to nawet pół roku (szczęśliwcy!!!). I spotkałam pan M., któremu przeszczepiono serce i panią M. zakochaną od lat w Azji. Małżeństwo trafia do pewnego mnicha, po którym pan M. spodziewał się odpowiedzi na pytanie, kto dał mu serce i co ma z tą wiedzą zrobić. Mnich był nieco zakłopotany, udzielił odpowiedzi, ale nie pozwolił jej tłumaczyć na angielski. Przez co pan M. tylko dotknął tajemnicy, ale jej nie posiadł. Wiele do myślenia dało mi zdanie: „Każdy człowiek boli. Każda istota boli.” Co żyje, musi boleć, musi umrzeć. To również wszystkie trudne emocje, którym podlegają ludzie. Jak pan M., pan Z., pani Y.

Inne opowiadania Olgi Tokarczuk też były świetne i będę do nich wracać, bo nie wystarczy je przeczytać, trzeba nad nimi pomyśleć i to niejeden raz.

Między książkami popijam yerbę (jest lepsza od kawy). Dobrze jest pić ją przed południem w altanie i pisać kolejny list do siebie. To przywodzi mi na myśl książkę Wojciecha Cejrowskiego – bosego podróżnika pt. Wyspa na prerii. To chyba podczas lektury tej książki zrozumiałam, jak ważne jest dla pisarza, by mógł od czasu do czasu przemieszczać się, szukać innych ludzi, miejsc, znajdować się w odmiennych klimatach, krajobrazach, budowlach, wdychać powietrze pachnące inaczej, słuchać odgłosów nieprzypominających tych ze znanego sobie świata. Może właśnie gdzieś tam czeka na pisarza jego ziemia obiecana.

Ja nie wyjeżdżam daleko, ale wszędzie, gdzie się znajdę szukam barw życia. Niedawno pojechałam szukać śladów Stefana Żeromskiego na Kieleczczyźnie. Rozglądałam się po wsiach i miasteczkach jak po wielkich kurortach, jakbym tam mogła znaleźć perły. I tak się stało. Znalazłam! W Szklanym Domu w Ciekotach kupiłam książkę Barbary Wachowicz pt. Ciebie jedną kocham. Próbowałam pochłonąć ją od razu, ale okazało się to niemożliwe. Po pierwsze pokonała mnie drobiazgowość w historycznym ujęciu przeszłości ziemi, która później została nazwana Żeromszczyzną. Za dużo nazwisk, za dużo wydarzeń, za wiele do zapamiętania… Ale całkowicie pochłonęła mnie część opisująca ścisłe związki Żeromskiego z tamtą ziemią i rodzinne przeżycia, jakim był poddany pisarz. Miałam ściśnięte gardło, gdy czytałam o jego więzi z ojcem opartej na oddaniu i głębokim szacunku. Oczyma duszy widziałam, jak Stefan jako chłopiec kilkunastoletni musi żegnać swoją ukochaną matkę. Tyle razy mówiłam o tym uczniom, gdy opracowywaliśmy Syzyfowe prace, ale teraz poczułam to wyraźnie, bo mając w domu młodzieńca, wiem, jak potrzeba mu rodzicielskiej rady, wsparcia, pomocy, nadziei a nawet prostego bycia razem.

Wiem, że autorka zbierała materiał do książki od siedemdziesiątych lat tamtego wieku. To na pewno była trudna praca. Chodziła do ludzi tam na miejscu, pisała listy, zaglądała w oczy wszystkim sprawdzonym i niesprawdzonym pogłoskom; niektóre weryfikował czas, inne pozostawał w sferze domysłów. Książkę czyta się jak klechdę domową pewną zaskakujących okoliczności, zdarzeń a jej swojskość potęguje fakt, że to wszystko rozegrało się na wyciągnięcie ręki, tuż…

Chociaż prowadzę raczej stacjonarny tryb życia, to wiem, że podróż, wyjazd, droga są bliskie mojemu rozumieniu zdobywania wiedzy o świecie. Już dawno dojrzałam do myśli, że powinnam wyjeżdżać, ale ciągle nie potrafię zdobyć się na to, by zacząć wprowadzać tę zasadę w czyn. Już nawet zaczynam się bać, że moje podróże będą tylko wirtualne lub literackie. Jedną z nich odbyłam właśnie z Paulo Coelho, czytając książkę pt. Być jak płynąca rzeka. A cytat z niej pochodzący jest tak dalece inspirujący, że warto go sobie powtarzać co dzień: „Jesteś więcej wart niż myślisz. Twoja praca i twoja obecność na ziemi są ważne, nawet jeśli w to nie wierzysz[…] Nie daj się nikomu zakrzyczeć, żyj bez strachu, a wygrasz”.


  Spis treści zbioru
Komentarze (1)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Esej krytyczno-literacki z ciekawym zestawem lektur listem poleconych (patrz nagłówek): Barbara Wachowicz, Wojciech Cejrowski, Olga Tokarczuk, Paulo Coelho.

Mała dyskretna sugestia: tytuł ("List 17.") nie odsyła Czytelnika do niczego /poza arytmetyką/, co niespecjalnie zachęca do czytania. Nikt - poza listonoszem i nadawcą - nie śledzi tej numeracji
© 2010-2016 by Creative Media
×