Przejdź do komentarzyKraszuarka
Tekst 75 z 121 ze zbioru: Mioklonie
Autor
Gatunekpoezja
Formawiersz biały
Data dodania2019-04-01
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń312

czasami wyobrażam sobie samobója  

faceta, z którym prawie się przyjaźnię  

ubranego w linkę holowniczą  


cacuszko takie, zobacz, jak lśni  

słodko się uśmiecha - pokazuję dyndającego  

stracha na kruki  


zero ran drążących, bo i po co one  

decharakteryzacja, permanentna. kości  

prześwitujące przez skórę. turpizm, uroczy  

niczym petunia w glinianej doniczce  

kotek wypchany watoliną (miauczy gardłowo  

jakby rozładowały mu się baterie)  


człowiek niczym drzwi ze szkła i soli  

do których nikt nie puka  

(podobno da się dosadniej określić  

na przykład - zawirusowany plik PDF  

z przepisem na truciznę, drinkal Mołotowa  

czy rakiję)  


spluń z niechęcią, na więcej nie zasługuje  

przytul, a pokryje się bąblami wypełnionymi  

płynem (mętny, raczej nie do wypicia)  


raz pomyślałem o zmartwychwstaniu  

nasz pacjent schodzi z pętli  

urywa się ze smyczy  

pani Skon, grana przez najsłynniejszą  

aktorkę młodego pokolenia  

krzyczy: wracaj i wracaj, do nogi  


a on ma to w głębokim poważaniu  

musi się podkurować  

poleżeć w cieniu  

(najdurniejsze pytanie w dziejach: czy ze  

śmierci da się szybko wytrzeźwieć?)

  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×