Przejdź do komentarzyNATURA I ZMARTWYCHWSTANIE
Tekst 255 z 255 ze zbioru: A kiedy mi życie dopiecze
Autor
Gatunekpoezja
Formawiersz / poemat
Data dodania2019-07-13
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń548


Muzyka:  Raab Christian,  `Aurora`




NATURA I ZMARTWYCHWSTANIE 


grzbiet się prostuje wspina gdy oczy ze światła 

smakuję wilgoć ziemi zamiera przepona 

rumianym pudrem aury buchają policzki 

o grawitacjo stałość - spójrz na niby konam 


senność powieki niańczy ruchliwość w odwrocie 

po cyferblacie błądzę wygrzebuję rzepy 

kolczaste wybaczanie przez serce do serca 

przenikam szczelność głowy wykradam karnety 


na rozgadaną ucztę jedność apetytów 

gdzie się jadłospis rozsiadł i rozsiadła miłość 

na powtarzalność wzruszeń zakrapianie duszy 

na coś co nieuchwytne a od dawna było 


stres się naprawia goi południowym szkliwem 

przepych cirrusy pejsy wypala czuprynie 

przebieram w dusznych słowach przemawiają Alpy 

wers się zapina mizdrzy po czym nagle ginie 


wspiąłeś się krzyżem Chryste do naszego nieba 

przez miłosierdzie Ojca połączyłeś światy 

wers się zapina mizdrzy odżywają strofy 

niepewność znikaj proszę strachliwym Piłatem 




  Spis treści zbioru
Komentarze (1)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Nic z tego nie rozumiem. Zmartwychwstał i co dalej.
No proszę, co z tego mamy.
Zajęcie dobrze płatne dla niektórych.
Banda naciągaczy, bezkarnych.

Niech mi ktoś powie jaki jest skład chemiczny
wody święconej.

Trzeba wierzyć!
Ktoś powie

A dlaczego trzeba, trzeba myśleć logicznie

Wiersz ni z gruszki ni z pietruszki Podobno jest w cenie. Pietrucha!!!
© 2010-2016 by Creative Media
×