Przejdź do komentarzyora
Tekst 133 z 214 ze zbioru: międzyczas
Autor
Gatunekpoezja
Formawiersz biały
Data dodania2018-05-23
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń1959

nazywają mnie... mieszkający za górami,

a czasami - tańczący ze stokrotkami.

Makową czerwień przyklejam do ust

i oczy oprawiam w chabry.


trawą przetykam włosy,

a dmuchawcami rozsyłam

westchnienia roztargnionej wiosny.


Garda połyskuje porannym niebem,

gubiąc w drobnych falach

kontury skalnych fortyfikacji,

a ja ciągle nie mogę oderwać oczu

od połyskujących czerwienią lakieru

twoich małych stóp zanurzonych

w krystalicznym spokoju

pulsującego majestatu.



https://youtu.be/WkOy4T3jRIY

  Spis treści zbioru
Komentarze (6)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Trochę mi się górnolotnie i nadęcie zrobiło w puencie, Theodorze, ale reszta jest pięknie skomponowana.
avatar
A mnie się bardzo podoba, w całości :)
avatar
Takie wiersze czyta się z przyjemnością.
avatar
Piękno i bogactwo nienagannej polszczyzny

plus Matka Natura

plus harmonia "ja - świat"

plus szczery zachwyt

= l i r y k a
avatar
Co oznacza zagadkowy tytuł? Ora, ora... /bez labora/?
avatar
Język nienaganny, jednak mnie rażą te niczym nieumotywowane małe litery po kropce.
© 2010-2016 by Creative Media
×