Przejdź do komentarzyI tak dobrze, że nie mieszkałem w Norwegii
Tekst 8 z 12 ze zbioru: 2019
Autor
Gatunekpoezja
Formawiersz / poemat
Data dodania2019-07-25
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń435

Wydarzyło się to, kiedy byłem w gimnazjum.

Będąc sam w domu, wykorzystałem okazjum.

Nie wiedzieć czemu, gdym popęd zaczął odczuwać,

Bicie również zaczęło mnie interesować.

Rodzice nigdy nie ukarali mnie laniem.

Bardzo często myślałem o tym przed spaniem.

Raz, kiedy rodzice pojechali na działkę,

Poszedłem do Decathlonu kupić skakankę.

Skórzany model ponad stówę mnie kosztował.

Nikt nie wiedział do jakiego celu się przydał.


Przed swojej własnej skóry hardym wychłostaniem,

Przeglądałem zdjęcia dziewcząt na Instagramie.

Następnie w dużym pokoju zdjąłem odzienie.

Wyobraziłem se, iż działam na skinienie.

Wziąłem w dłoń rękojeść skakanki zakupionej

Oraz zabrałem się do chłosty wymarzonej.

Po krótkim wahaniu smagnąłem się lejcami.

Poczułem piekący ból między łopatkami.

Nieco odważniej, uderzyłem się raz drugi.

W sam kręgosłup trafił skórzany rzemień długi.

Mimo bólu, coraz to mocniej się chlastałem.

Mówiąc do siebie, uderzenia odliczałem.

Niczym w transie mijały kamienie milowe:

Dziesięć, dwadzieścia… Prawie smagnąłem się w głowę!

Nogi zaczęły mi drżeć, niemal się zachwiałem,

Jednak wciąż, idąc w zaparte, plecy chłostałem.

Licząc razy, słyszałem nie swój głos, lecz kata.

Myślałem, co umocować do końca bata.

Że jestem niewolnikiem, se wyobrażałem

Oraz że swoją dzienną pracę zaniedbałem.


Ostatni tuzin aplikowałem w pośladki.

Nie przypuszczałem do jakiej to dojdzie wpadki.

Wyjęczałem „Sto!” Bat rzuciłem na podłogę.

Obejrzałem się w lustrze i poczułem trwogę.

Nie myślałem, że plecy będą w tak złym stanie.

Rozległe obrażenia sprawiło to lanie:

W całości sine, spuchnięte do krwi miejscami.

Nie mógłbym się przebrać przed WF-u lekcjami.

Szczęście, że miałem jeszcze ważne zwolnienie.

Zagoić mi się musiało kostki skręcenie.

Co robiłem później, tego Wam nie opiszę.

Ja i tak w Waszych oczach już od dawna wiszę.

Wychłostane plecy paliły ogniem żywym.

Marzyłem lecz wciąż, by dostać batem prawdziwym.


Na drugi dzień pod bluzką i swetrem je skryłem

I żwawym krokiem do mojej szkoły ruszyłem.

Plecom jeszcze daleko było, by wydobrzeć

I nie mogłem się o konstrukcję krzesła oprzeć.

Po historii wszyscy na WF się udali.

Inni niećwiczący wraz ze mną się ostali.

Gdy przejrzałem już koleżanek Instagramy,

Przyszła wiadomość: do higienistki iść mamy!

Zmartwiłem się, zwłaszcza gdy sobie przypomniałem,

Że po dziś dzień na badania się nie udałem.

Liczyłem, że każą nam ściągnąć tylko spodnie

Przed ważeniem, a nie również odzienie górne.


Zapadał na mnie coraz to większy strach blady.

Jak wytłumaczyć przyczyny pleców makabry?

Pomimo, że byłem jeszcze ciągle ubrany,

Przywarłem jak najbliżej plecami do ściany.

Rozpaczliwie myślałem nad jakąś wymówką.

Czy tłumaczyć się rozwolnieniem, czy wysypką?

Koledzy w samych batkach wchodzili na wagę.

Okropnym było czuć sytuacji powagę.

„Czy mogę zostać w koszulce? Chłodno tu.” – rzekłem.

„Trzeba się hartować, chłopcze.” – wtedy uległem.

Zdjąłem koszulkę, na wagę wbiegłem czym prędzej.

Odwróciłem się tyłem. Skończyło się nędzniej.

„Gdzie ci się tak śpieszy? Do przerwy jest daleko.”

Ktoś z kumpli rzucił: „Boisz się ważyć, kaleko?”

Wtedy, po ukończeniu ważenia usługi,

Schodząc potknąłem się, wyłożyłem jak długi.

W stronę każdego plecami się wypinałem.

Usłyszałem komentarze, jakich się bałem.

„Jezu Chryste! Co tobie się stało z plecami?!”

„O kurwa…” – wyrwało się między chłopakami.

Łamiącym głosem rzekłem, iż mam łóżko twarde.

Nie wiedziałem, czy wzbudzam podziw, czy pogardę.


W ten sam dzień do domu zawitała policja.

Traumę sprawiła mi mych działań ekshibicja.

Nie chciano mi uwierzyć w samobiczowanie.

Twierdzono, że chciałbym ukryć przemoc w rodzinie.

Znalazłem się na obserwacji psychiatrycznej.

Trafiłem do poradni seksuologicznej

I tam dowiedziałem się, czy jestem normalny.

Z listy chorób ten fetysz został wypisany,

A przynajmniej w niektórych europejskich krajach.

Myślałem później o tych liberalnych rajach.

Całe szczęście lecz, że nie mieszkałem w Norwegii.

Rodzice od razu byliby oskarżeni.

Wśród fiordów siedzieliby w celi razem z Breivikiem.

Następny bat zakupię gotówką – nie BLIK-iem.

Jaki więc będzie tejże opowieści morał?

Pamiętaj, byś swój fetysz przezorniej ukrywał…


  Spis treści zbioru
Komentarze (3)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Cóż za pouczajaca, tragikomiczna opowieść,dla młodzieży i dorosłych, z ważnym ostrzeżeniem.
avatar
Same rymy częstochowskie. Spróbuj poprawić.
avatar
Motyw przewodni w każdym - następnym czy poprzednim - "wierszu" to sadystyczne bicie, lanie do krwi, samo/okaleczanie, pastwienie się nad ciałem, potworne cięgi.

Czy naprawdę CHCEMY to jeszcze czytać?
© 2010-2016 by Creative Media
×