Przejdź do komentarzymoja maleńka
Tekst 184 z 255 ze zbioru: Zielone lustro
Autor
Gatunekpoezja
Formawiersz / poemat
Data dodania2023-06-23
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń757

wsiąść do pociągu Santa Anita

stukotem kół pędzić co tchu w nieznane

zostawić przeszłości ból cały zmarnowany czas

narodzić się na nowo nie spoglądając w tył

z melodią Franka Sinatry Jingle Bells

zatańczyć w tym roku

na nowo by odnaleźć szczęście


gdzieś na ulicy w wigilijny dzień spełnia się sen

dziś pachnie karpiem tradycyjne są święta

twoje ciepłe oczy zanurzony po uszy

nie wierzyłem, że to właśnie miłość

przyszła w te święta z pierwszą gwiazdką

prezent pod choinkę radość jak u dziecka


zakochany w kilka sekund

już będę przy tobie kochana

nasze dłonie dotykają, poznają się

wytrwałość pokonać biegiem chorobę

uleczyć siebie, swoje życie napełnij

włosów zapachem , szelestem słów


zapomnieć o przeszłości

naprzód we dwoje do domu

witać się z panem Bogiem


żyć we własnym niebie


  Spis treści zbioru
Komentarze (3)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Droga maleńka, jako stary dziadek bardzo przestrzegam: kiepski to prezent na Boże Narodzenie, kiedy drogi wigilijny gość, spaliwszy za sobą wszystkie mosty, starannie przemilcza wszystko to, co dla ciebie, maleńka, najważniejsze.
avatar
Wiersz napisany na podstawie opowieści kolegi z innego portalu. Ja tylko streściłem opowiadanie. To jego maleńka.
avatar
A jakie to, Kolego, ma znaczenie, czyje to klocki, skoro każdy w nie gra?
© 2010-2016 by Creative Media
×