Przejdź do komentarzyWładza dla siebie. A. Sołżenicyn - Rosja na dnie, Moskwa 1998 / 2
Tekst 240 z 240 ze zbioru: Tłumaczenia na nasze
Autor
Gatunekpopularnonaukowe
Formaartykuł / esej
Data dodania2019-08-29
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń38

Mówiąc *władza centralna* - co mianowicie mamy na uwadze? Przede wszystkim, oczywiście, władzę wykonawczą. O prawodawczej coś niecoś już tu powiedziano. Jednak dlaczego nie sądowniczą? z jej haniebną opieszałością prokuratury i całym tym zmarniałym sądowniczym środowiskiem, skazanym na kuksańce łapówek zamiast lichych zarobków?


Wśród przedstawicieli naszej władzy - nawet tych najlepszych - rzadko kiedy spotkasz kogoś, kto rozróżnia polityczną koniunkturę od historycznej perspektywy, kto myśli kategoriami przyszłości: *jak* ten dzisiejszy nowy krok wtopi się  w naszą przeszłość? czy nie okaże się zdradą wobec minionych i przyszłych pokoleń? jak to będzie wyglądało przez pryzmat głębin Historii? Jedynie pojedyncze wyjątki tak na to patrzą.


I tylko nieliczne jednostki mają świadomość tego, że władza - to nie przywilej, nie osobisty samolot ze świtą i ochroniarzami - a zobowiązanie i ofiarna, pełna wyrzeczeń osobistych służba.


No, a ta nasza opinia publiczna, to środowisko kulturalne, ci nasi liberałowie i radykalni demokraci, początkowo tak zachwyceni nowym carstwem demokracji i zdumiewającymi, wprost oszałamiajacymi reformami, później nimi totalnie rozczarowani - aż do ich biczowania? A ta szczególna - chociaż z tego środowiska wywodząca się - Czwarta Władza ze wszystkimi jej porywami to przeciwko tej przebrzydłej *armii federalnej*, to z poparciem dla czeczeńskich bojowników i terrorystów, to z przekleństwem dla unii rosyjsko-białoruskiej - wszyscy oni czyżby nie zagarnęli dla siebie własnego specyficznego terytorium w strefie władzy i państwowego zarządzania?


Nie nazwaliśmy tutaj jeszcze jednego rodzaju władzy: władzy finansowej, która występuje jako główne wsparcie dla władzy nakazowej i ustawodawczej.


W efekcie mądrości tej naszej *prywatyzacji* nieledwie za bezcen oraz dzięki hodowli banków komercyjnych na koszt skarbu państwa wyrosła u nas najbardziej decyzyjna spośród wszystkich władz - na jej wierzchołku stoi grupa banków wiodących, która tak sobie z nami żartuje: *Rzucamy los: kto teraz zostanie wybrany do rządu.* O tej kapitałokracji nie raz i nie dwa otwartym tekstem pisał B. Bieriezowskij: *MAMY U NAS WŁADZĘ KAPITAŁU.* To on decyduje o tym, kto ma prawo. Bez wsparcia potężnego kapitału (często mafijnego, złodziejskiego)  n-i-k-t  u nas, przy obecnym reżimie, nie dotrze nawet do podnóżka władzy - czyli póki co musimy zrezygnować z nadziei, że wybory powszechne wyłonią kogoś, kto prawdziwie zawalczy o dobro swojego narodu...


Bardzo pouczającym przykładem dla nas była znamienna prezydencka kampania wyborcza z 1996 r., w czasie której bardzo groźnie (na szczęście fałszywie) zamajaczyło niebezpieczeństwo, że do władzy w Rosji powrócą komuniści. Kampania ta rozkręciła się w marcu - a już w kwietniu w mediach publicznych ukazało się tchórzowskie wystąpienie *13 Bankierów*. Nieskrywany strach z powodu zagarniętych bogactw zrodził wśród nich świetlaną wprost ideę: demokracja - ależ bardzo dobrze! - ale bez wyborów powszechnych! Niech zwalczający się demokraci i komuniści wypracują pokojowy kompromis, inaczej zastosujemy *swoje hamulce*, nawet prasę nastawimy tak, jak to nam pasuje. Nieco później wystąpiła też *Siedmiobankowszczyzna*, ustanowiwszy wprost swoją kontrolę nad władzami wyższymi Rosji.  (Prawie 50% ekonomiki Rosji już jest w ich rękach, a będzie jeszcze więcej - patrz *Financial Times* 1.11.1996 r. Wg najnowszych danych - patrz *Niezawisimaja gazieta* 11.03.1998, s. 3 - 15 największych kompanii i banków kontroluje 70% ekonomiki naszego kraju).

  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×