Przejdź do komentarzyRozdział 16
Tekst 16 z 16 ze zbioru: A jednak Cię kocham
Autor
Gatunekromans
Formaproza
Data dodania2019-12-03
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń32

Rozdział 16

Następnego dnia Jackson poszedł do szpitala i przekazał Sandrze propozycję Emily. Powiedzieć, że była zszokowana to mało. Nie chciała się zgodzić, ale przekonał ją, że to naprawdę dobre rozwiązanie. Zgodziła się, ale pod warunkiem, że Emily sama jej to zaproponuje. Chłopak umówił dziewczyny na spotkanie. Emily stresowała się. Cały czas przed oczami miała scenę, w której Jackson i Sandra uprawiają sex. Ale każdy człowiek zasługuje na drugą szansę, z resztą- Sandra nie była niczemu winna, nie wiedziała, że ona i Jackson... A może wiedziała? Teraz to już nieistotne.

W szpitalu dziewczyna prawie nie poznała Sandry. Posiniaczona, opuchnięta twarz, zagipsowana część ręka i część tułowia... W niczym nie przypominała tamtej dziewczyny z imprezy.

- Hej- zaczęła niepewnie Emily.

- Cześć, wejdź, nie bój się, nie gryzę. Nie jestem w stanie. Tylko tak strasznie wyglądam. Nie zaprzeczaj. Wiem o tym. Jake mówił mi o twojej propozycji. Co prawda, spadła mi z nieba, ale cholernie mnie zastanawia czemu chcesz mi pomóc? Pojebało cię? A może chcesz się zemścić? Nie wiem, dosypiesz mi jakieś trucizny do picia czy coś... - Sandra wyrzucała z siebie zdania jak rakieta, choć z powodu opuchniętej twarzy, brzmiała niewyraźnie.

Emily roześmiała się.

- Taa, jasne! A jak będziesz spała to wyleję na ciebie gorący olej. Daj spokój, proponuję pomoc i tyle.

- Ale dlaczego?

- A czy wszystko trzeba robić z jakiegoś powodu? Potrzebujesz pomocy, ja ją proponuję i już - Emily siadła na krześle i zaczęła rozpakowywać owoce dla dziewczyny.

- Nie powiesz mi, że to normalne. Na twoich oczach bzykam się z twoim facetem, prawdopodobnie pieprzyłam się z nim więcej razy niż twoi starzy mają lat, a ty chcesz mi pomóc. To pewne, pojebało cię - stanowczo stwierdziła.

- Tak samo powiedział Jackson. Nie oszalałam. Proponuję pomoc, jeśli chcesz- możesz u mnie zamieszkać, jeśli nie- to ok. - Wstała z krzesła i ruszyła w stronę drzwi.

- Dobra, dobra, jasne. Chwilowo to najlepsze co mogę wybrać. Ale nie chcę by darmozjadem. Zaraz dogadamy szczegóły.

Dziewczyny ustaliły, że dopóki Sandra nie dojdzie do siebie, nie będzie dokładała do rachunków. Jak pójdzie do pracy, odda wszystko. Emily doszła do wniosku, że dziewczyna jest nawet sympatyczna i że to wspólne mieszkanie to nie jest taki głupi pomysł. Jackson i Sandra pytali czemu chce jej pomóc. Po prostu. Przez całe życie uczono ją, że trzeba pomagać innym, jeśli mamy taką możliwość. A ona może pomóc.

Przez kilka kolejnych dni Emily systematycznie odwiedzała Sandrę i nawet ją polubiła. Pod maską pogardliwej, wyrafinowej, śmiałej dziewczyny, kryła się nieśmiała romantyczka, która swą wulgarnością przykrywała się jak płaszczem, bo bała się odrzucenia i samotności. Carla i Betty nie mogły uwierzyć w to wszystko, co im opowiedziała przy okazji spotkania w kawiarni.

- Co Ty gadasz? Ona pieprzyła się z twoim facetem, a ty proponujesz, żeby u ciebie zamieszkała? Zgłupiałaś?- wybuchnęła Carla.

- Sama się prosisz o kłopoty- dodała Betty.- A co, jeśli ona nadal na niego leci? Albo co gorsza, on na nią? Ułatwiasz im tylko sprawę! Nie rozumiem tego- przyjaciółka była zbulwersowana.

- Tu nie ma nic do rozumienia. Każdy zasługuje na drugą szansę, dlatego to zaproponowałam. I nie chcę już o tym rozmawiać. Lepiej mówcie co u was, dawno się nie widziałyśmy.

- Ech, średnio, nudzę się- Betty zrobiła smutną minę. Wiedziała, że nie ma co już dyskutować na temat Sandry i Jacksona.

- Czemu?- zaciekawiła się Emily.

- Wszystkich fajnych facetów z okolicy już znam, nawet bardzo blisko znam... No, oprócz dwóch. Nudzi mi się.

- To bierz się za tych dwóch- podpowiedziała Carla.

- Hm... I tu jest problem... To są wasi faceci- wzruszyła ramionami robiąc przy tym smutną minę.

- O, to nie. To się wstrzymaj- zaśmiały się.

- E tam, u nas nie ma nic ciekawego, lepiej ty opowiadaj co z Jake`m. Powiedzieliśmy sobie już to słodkie słówko na „K”?- dociekała Carla. Była zdania, że pewne kwestie należy obgadać, nawet jeśli temat jest trudny.

- Ja- tak- odpowiedziała Emily.

- I co on na to?

- Nie był zachwycony, wręcz przeciwnie: prawie się przez to rozstaliśmy.

- Co?!- przyjaciółki krzyknęły zdziwione.

- No właściwie.... Okazało się, że on w to wspaniałe uczucie na „M” nie wierzy. I chciał ze mną zerwać, bo stwierdził, że nie tak się umawialiśmy, że mieliśmy spróbować być razem, a nie się zakochiwać i że nie chce mnie skrzywdzić, więc lepiej się rozstać- wyszeptała ze łzami w oczach.

- Co za palant! - krzyknęła Betty.- Taka zajebista dziewczyna mówi, że go kocha, a on ma to w dupie? Widać, że faceci myślą tylko fiutami! Nie wiedział idiota jak ma się kurwa zachować? Ale mam ochotę mu wygarnąć.

- Nie nakręcaj się, miał trochę racji- Emily broniła chłopaka.

- Co ty pieprzysz? Weź, co ty gadasz! Facet opierdala cię jak psa, gdy mówisz, że go kochasz, a ty go jeszcze bronisz. Wiem, że jesteś w niego zapatrzona i miłość otępia, ale bez przesady. No, wesprzyj mnie- Betty powiedziała zaczepnie do Carli, szukając w niej sojuszniczki.

- Mnie zastanawia dlaczego on tak zareagował? Przecież każdy normalny facet, nawet jeśli nie kocha jeszcze swojej dziewczyny, nie zachowuje się tak- zastanawiała się Carla. - To nie jest normalne. Rozumiem, jeśli nie chciałby się angażować i nie byłby zadowolony, że zaczęłaś czuć coś więcej. Ale nie powinien reagować aż tak! A ty co ty na to?

- No co, delikatnie mówiąc, było mi przykro...

- Ech, tego kwiatu to pół światu- machnęła ręką Betty.

- Ale ja kocham właśnie tego- Emily była już trochę zmęczona i zniechęcona zachowaniem przyjaciółek. Betty nie rozumiała jej, bo, jak twierdzi- nie ma co skupiać się na jakieś głupiej miłości.

Carla, widząc minę Emily i chcąc rozładować trochę napięcie, dodała:

- Słuchaj, słonko. Może zagadam do Toma i spytam go o Jake`a? Wiesz, skoro znają się i kumplują tyle lat, to na pewno domyśli się, czemu tak zareagował.

- No nie wiem..- wahała się Emily.

- Daj spokój! Spytam dyskretnie i nie pisnę o tobie ani słówkiem. Dam ci znać, jak się czegoś dowiem.

- Ale proszę cię, zrób to naprawdę dyskretnie. Bo i tak mi głupio, nie chcę, żeby pomyślał, że go szpieguję. Tym bardziej teraz... A teraz zostawmy temat Sandry, Jacksona i mój. Stęskniłam się za wami i chcę się wami nacieszyć. Poza tym, muszę wam opowiedzieć o mojej pracy...

Dziewczyna zmieniła temat. Nie chciała, aby przyjaciółki zastanawiała się nad słusznością tego, co powiedziała i zrobiła. Czuła, że tak trzeba i już, a słowa Carli i Betty ją denerwowały. Nie musiała się nikomu tłumaczyć. Dziewczyny znają ją i wiedzą, że nie potrafiłaby nie pomóc Sandrze, przejść obojętnie obok jej sytuacji. Oczywiście, że dziwnie się czuła, przecież Jackson i Sandra... Nie! Emily nie może sobie pozwolić na myślenie o nich w ten sposób, bo to było kiedyś- już się nie liczy. Ważne, że teraz to Emily jest z Jacksonem!

  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×