Przejdź do komentarzyKurza łapa
Tekst 135 z 126 ze zbioru: kapelutnik
Autor
Gatunekprzygodowe
Formaproza
Data dodania2019-12-04
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń43

Tylko kury gdaczą. Dla reszty jest ta mowa.




Bywają w życiu kury takie chwile, gdy pławi się w prawdziwym przepychu. Tak jest gdy padnie drzewo i wysypie się z niego rój korników, lub gdy rozłożą dywan. Najlepiej jeśli czerwony. Bo ona się wtedy przejdzie po tym dywanie i już jest hepi. nie myśli o tym, dlaczego. Może gdzieś podświadomie czuje że po czerwonym dywanie maszerowała sama Sharon Stone, ale tak naprawdę jet jej to obojetne. Chodzi o kolor.

Czerwień wyzwala emocje. Nawet u kury. Jest to ciepły kolor, właściwie gorący jak ogień. więc tez zależy od długości dywanu, czy tylko zagrzeje swoje ego, czy też przypali sobie pióra.

Ale zawsze wlezie na ten dywan. Spróbujcie sami rozłożyć gdzieś czerwony dywan i wypuścić kurę.

Wlezie na ten dywan.

Zdarzają się zadania wobec których przychodzi jej odgrywać rolę bogacza. Ale nie jakiegoś tam Boryny, lecz prawdziwego bogacza. Takiego co tapla się w mleku i lata samolotami. Z resztą, nurzanie się w zbytku pozwala jej zapomnieć o niebezpieczeństwach i o śmierci. Cóż, pora wspomnieć o roli kościoła, który nawet kurze zakodował ten lęk.

Ale kura, która jest bohaterem tego opowiadania ma do wykonania prawdziwe zadania. Jest na tyle bystra by przez całe wieki nie dziobać tego samego robala. Który od dawna jest już martwy.

A właśnie ta konkretna kura, jest gościem na terenie sojuszniczych służb.

Od chwili gdy samolot odrzutowy podkołował do nagiego terminalu, kura musiała skakać. Samolot wyrzucał z siebie kłęby sadzy i tylko skokiem mogła się uwolnić od jego władania. Idąc po płycie lotniska z daleka widziałą duży dywan. specjalnie dla niej przygotowany. I choć przyleciała z tajną misją, nie mogła się powstrzymać. Musiała na niego wyleźć.

- Życzymy przyjemnego pobytu, pani kuro - Podano jej na przywitanie salceson. Ponieważ w niektórych rejonach świata nadal uważa się że kura jest mięsożerna.

- Pani kura? - Cywil w beżowych spodniach zastanawiał się, dlaczego kura, która miała być incognito, nosi na sobie mundur. W szaro bure ciapy. Lecz gdy się otrzepała, zrozumiał ze to kurz.

- Nazywam sie Kiku mitek - podał jej rozłozystą dłoń, w której zmieściło się prawie całe skrzydło.

- Mam nadzieję, ze podróż się udała - Powiedział z kurtuazją.

- Tak, ale bym zniosła jajo... Odeszła na bok i zniosła prawie normalne jajo, które od innych odróżniało się tym, że było w zygzaki.


  Spis treści zbioru
Komentarze (2)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Chyb nie do końca rozumiem ten tekst, ale wydaje mi się ciekawy.
Jesteś trochę bałaganiarz, np: "Bo ona się wtedy przejdzie po tym dywanie i już jest hepi. nie myśli o tym, dlaczego. Może gdzieś podświadomie czuje że po czerwonym dywanie maszerowała sama Sharon Stone, ale tak naprawdę jet jej to obojetne"
1. "jest hepi. nie myśli" -> "jest hepi, nie myśli"
2. "czuje że po czerwonym" -> "czuje, że po czerwonym"
3. "obojetne" -> "obojętne"
avatar
Przyznaje, jestem balaganiarzem. Slyszalem o sobie, ze potrafie stworzyc balagan z dwoch rzeczy. A nawet z jednej, jesli trzeba i jesli jest taka wola zeby czyms sie zajac, co wybiega poza logike. W kazdym razie dziekuje za Twoj komentarz, Twoj ostatni tekst, ten o przejsciu przez pustynie, w moim odczuciu stawia Cie w szeregu dojrzalych komentatorow.
© 2010-2016 by Creative Media
×