Przejdź do komentarzyKonstantin Simonow - Przypadek Połynina /13
Tekst 255 z 255 ze zbioru: Tłumaczenia na nasze
Autor
Gatunekobyczajowe
Formaproza
Data dodania2020-01-23
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń195

- Czyżbyś to o Guliajewie tak mówił? - zachichotał Połynin.

- Lepiej przejrzyjmy doniesienia za ostatnie dziesięć dni. Pójdę do sztabu i je przyniosę.

- Jutro z rana to zrobię. Nie bądź taki gorliwy! Póki co wypisano mnie ze szpitala warunkowo; gdybym za wami nie zatęsknił, mógłbym tam jeszcze  się wylegiwać i sobie zdrowo posymulować.

- To już lepiej posymuluj u nas, skoroś tak się stęsknił.

- A coś myślał? Całe życie w pułku, i innego nie mam.

- Naprawdę? - żartując, spytał Gricko, - A ta twoja Cyganeczka?


Wysoki jak tyka Gricko był dla niego więcej niż bratem: razem uczyli się w lipieckiej szkole, razem byli i w Hiszpanii, i na Hałhin-Gole. Mało tego, kiedy w pierwszych dniach wojny*) Połynin - wtedy pracujący w inspekcji awiacji w Moskwie - napisał prośbę o skierowanie na front w dowolnym miejscu i na dowolne stanowisko, Gricko sam zaproponował mu, by pojechali tutaj, na północ, żeby znowu służyć razem. I pułkownik sobie to w nim cenił być może nawet bardziej, niż te przypadki, w których przyjaciel ratował go w powietrzu. Tam, w niebie, już zdążył wyrównać z nim swój dług - tutaj wciąż był jego dłużnikiem.


Mimo to nadal się wahał: mówić mu o Galinie Pietrownej - czy nie? Mogło to przypominać te ich stare rozmowy o kobietach, a tego właśnie nie chciał.


- Moje sercowe sprawy, kochana Żyrafo, idą dobrze, a zatem źle, - w końcu powiedział, zwracając się do Gricko jego starą ksywką, która przykleiła się do niego jeszcze z czasów lipieckiej szkoły. - Masz, przeczytaj. - I, wyjąwszy z kieszeni wojskowej bluzy znany nam list, dał go przyjacielowi.


Gricko wziął go i długo wodził oczyma po kartce, obrócił ją na drugą stronę i zaczął jeszcze raz.


- Co tak studiujesz? - spytał Połynin, chcąc mu ten list odebrać. - To nie twój harmonogram lotów.

- Ale godny zbadania. Chcą ciebie ożenić, Nikołaju!

- A gdzie ty to widzisz?

- Ty tego nie dostrzegasz, ale ja jako człowiek żonaty tak!

- No, a jeśli nawet tak, czy to źle? - raptem zmienił ton Połynin.

- A co w tym dobrego? - z kolei zapytał Gricko, zwracając mu list. - Ożenią się z tobą, a potem rozwiodą i puszczą z torbami.

- Z tobą się nie rozwiedli?

- A ja żem sobie znalazł taką, żeby się nie rozwodziła.

- Coś ty? Tak złe masz o tej kobiecie zdanie? Dlaczego? Dlatego, że to artystka? - zapytał Połynin, przypominając sobie w tej samej chwili żonę Gricko, zawsze pośród innych niewidoczną, zawsze w tle, cichą i nie do zapamiętania - i w myślach porównując ją z Galiną Pietrowną.



......................................................


*) pierwsze dni wojny dla Rosjan - słynna hitlerowska operacja Barbarossa - to nie początki września 1939, lecz ostatnia dekada czerwca 1941 r.

  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×