Przejdź do komentarzybezdomności dłonie
Tekst 17 z 55 ze zbioru: to jest już koniec
Autor
Gatunekpoezja
Formawiersz biały
Data dodania2020-04-11
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń188

w gonitwie myśli

roztargnienie w pośpiechu


peron opustoszały  

zmoczony zimnym światłem

wiatr porywa paragony  

na ławce skulony ktoś 

bez tożsamości 

bez szans na ciepłą herbatę


oddalam się w zamyśleniu 

tłumaczę sobie że gdzieś jest błąd


zapalam papierosa na to mnie stać


wykończony dniem sporami  

myślę co ma na myśli 

bezdomny człowiek


przecież był dzieckiem 

ma w tym samym miejscu co ja

pępek w brzuchu  

może ktoś mu podpowiedział że

nie był spłodzony


zimno na sama myśl że

ludzie umierają  

konta pełne

pełne szkło


mroźne sumienia  

twardsze niż skała


z biletem w dłoni wsiadam do pociągu

zasypiam w ciemnym przedziale

z chorym  obrazem ludzi bezdomnych


  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×