Przejdź do komentarzyOkręt płynie dalej. Blankenfelde /7
Autor
Gatunekhistoryczne
Formaproza
Data dodania2020-06-05
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń62

........................................................................................................................................................................


Czas wlecze się niemiłosiernie. Nie mamy już sił, by spokojnie czekać dłużej. Niemcy jakby całkiem zapomnieli o naszej wymianie. Na wszelkie nasze pytania komendant obozu odpowiada wzruszeniem ramion. *Czekamy na rozporządzenia.* - mówi. Nasz niepokój wzrasta. A co, jeśli nas oszukują? Po takich bydlakach niczego innego spodziewać się nie możesz.


Któregoś dnia do naszych baraków podjeżdżają ciężarówki. Wszyscy biegiem rzucamy się w tę stronę. Pewnie znowu przywieźli naszych marynarzy, internowanych w innych portach Rzeszy. Ale nie. Z samochodów wysiadają jacyś porządnie ubrani, dobrze odżywieni ludzie, kobiety i dzieci... Co to się tu dzieje? Czemu ich przywieźli do obozu z jeńcami??


Już wkrótce Misza Edelmanis wyjaśnia nam, że jest to grupa niemieckich bogatych kupców, właścicieli eleganckich magazynów i sklepów, handlujących drogimi futrami z Syberii. Jakimś niezrozumiałym prawem otrzymali możliwość skorzystania z wymiany. Całe swe życie spędzili tutaj w swojej ojczystej Germanii i z Rosją nie mieli nic wspólnego poza podejrzanymi paszportami - ni to nansenowskimi, ni to już od dawna nieważnymi, ni też sowieckimi, lecz bez prawa wjazdu do CCCP. Takich też będą wymieniać na Niemców, wziętych u nas do niewoli? Kwaterują wszystkich tych cywilów do oddzielnego baraku, więc tylko sporadycznie mamy szansę kontaktowania się z nimi.


Wreszcie 6 sierpnia 1941 r. oszałamiająca radosna chwila: zaczyna się wymiana! Na apelu uroczyście wysztafirowany komendant pojawia się w naszej połowie obozu wraz z tłumaczem i świtą młodszych oficerów i wydaje rozkaz:


- Wszyscy, którzy zostaną wymienieni, wychodzą przed dwuszereg i tworzą osobny szpaler. To pierwsza partia, która podlega wymianie!


Z tych nerwów i niewiarygodnego napięcia duszę czuję aż chyba gdzieś w piętach. Czy uda mi się trafić już do pierwszej grupy? Kto z nas dostąpi tego cudownego szczęścia? Wszak przed sekundą powiedział, że to pierwsza transza... A zatem pojadą nie wszyscy? Tłumacz występuje przed fryców i zaczyna wykrzykiwać nazwiska ze swojej listy:


- Aristow, Barinow, Niewski, Morozow...


Nie wywołuje nikogo z *Eltona*, chociaż w naszej załodze też są ludzie na A, N i M... Rozglądam się ze zdziwieniem i widzę takie samo zdumienie na twarzach wszystkich naszych, wziętych w porcie szczecińskim. Ani jednego z nas nie wymienili! Z dwuszeregu wyszli tylko ci marynarze, którzy przyjechali do Hamburga po odbiór naszych barek. Tłumacz składa listę i pytająco patrzy na komendanta, a ten coś do niego szwargoce.

  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×