Przejdź do komentarzySieć w domu - Skype me!
Tekst 42 z 42 ze zbioru: Bywanie w akapitach
Autor
Gatuneksatyra / groteska
Formaproza
Data dodania2020-11-21
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń46

Odbyłam właśnie telekonferencję z Heniutkiem, bo w wieku 105 lat, to jakoś głupio zejść z tego świata przez wirusa albo innego patogena. Mówiąc szczerze wolałabym przez jakiegoś Gienia eleganckiego, albo Witusia, by zejście nastąpiło z przyjemnością, spektakularnie, na jakiej randeczce przy świecach, ewentualnie zejść ze śmiechu.


W świetle mojego wynurzenia, Henio mnie pyta, czy się jako tako trzymam i nie puszczam w czasach, w których tylko pięści zaciskać przyszło z nudów.


Odrzekłam, że o puszczaniu mowy być nie może i że wczoraj Czesia do mnie dzwoniła, aby opowiedzieć o nocnych perypetiach, których była doświadczyła dzień wcześniej.


Zalogowała się na portal randkowy, aby trochę porozrywać się umizgami wcześniej poznanych tam adoratorów, którzy na swoich profilach podawali, że chcą poznać panią w stosownym wieku, związać, bo stan ich wolny. A wiek 103 lata jest z całą pewnością stosowny, więc Czesia te umizgi łaskawie odwzajemniała.

Ale tej nocy, to jakoś żaden wolny się nie uaktywniał i wiązać nie raczył... Nagle tacy zajęci... kwarantanną domową?


Zaczęła się Czesia martwić, że przestali się trzymać, a ona nawet podtrzymać ich nie może... na duchu. Tak się strasznie martwiła, aż ciśnienie jej podskoczyło. Chwyciła więc telefonui zadzwoniła do nocnego punktu medycznej pomocy. Jęła opowiadać doktorowi całą tę historię i gdy już kropkę postawiła, to doktor chwilę milczał, a później wydukał, że jej zaraz podyktuje kod do telerecepty, choć właściwie nie powinien, bo słyszy, że Czesia nieźle się trzyma... telefonu i nie puszcza. I że płuca ma w porządku, bo całą tyradę na jednym wydechu wykrzyczała.


Musiała więc Czesia wskoczyć w jesionkę i do apteki! Rękawiczki, maseczka... przeciwzmarszczkowa dla cery dojrzałej!


Zatkało mnie, bo nie pomyślałam wcześniej o tak skutecznym środku ochrony osobistej i głupia stosowałam cały czas taką z fizeliny.


I tu Henio przerwał mój wywód, zapytał ponownie jak się trzymam, bowiem on już wytrzymać nie może z moim gadulstwem i już woli kwarantannę od moich zmarszczek, o których zmilczeć powinnam, bo i tak są widoczne, mimo, że obraz na lapku rozpikselowany. I że opuszcza mnie, by nie puścić... jakiego brzydkiego słowa... na te piksele.

I że ma już dość akcji `SIEĆ W DOMU`, i że właśnie z siebie wychodzi i z sieci też.


A wy, jak tam? Trzymacie się,

czy inne macie może wyjście...?





  Spis treści zbioru
Komentarze (3)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Trzymam, trzymam - ja! Poręczy i siebie :-)
avatar
Gruszeczko, bardzo po Gruszeczkowemu wyszła cała ta historia o... patogenie w... w przykrótkich majteczkach.
Trzymamy się ramy, kontusza i wódkę pijemy z kapelusza.
A propos zmarszczek. Mój znajomy, zdeklarowany szowinista i mizogon, podawał kiedyś przepis na bezzmarszczkowa buzię u kobiet... rubensowych, które spadły z wagi, albo z języczka uwagi.
Otóż on twierdzi, że do każdego sutka wystarczy podwiązać 0,5 kg odważniczek (wobec braku sutkowia stosowne haczyki do biustonosza) i podobno twarz się odzmarszcza i wypogadza, ale ja jestem innego zdania, bo kobiety w każdym wieku są atrakcyjne. Wystarczy wydobyć te atrakcje na światło dzienne. :)

Pozdrawiam serdecznie... sadownik z Klerykowa.
avatar
Mój św pamięci kolega, gdy mówiłam do niego "Trzymaj się", zawsze odpowiadał "Eluś, wolałbym się puścić". :)
Cóż, ludzie i rozmowy wracają, nawet w żartobliwych pisaninkach. I cóż pozostaje? Kapelusze w dłoń! :)

Dzięki Wam za czytania.
© 2010-2016 by Creative Media
×